Ponad rok temu weszły w życie przepisy zmieniające kodeks postępowania cywilnego, które wprowadziły surowsze rygory procesowe związane z tzw. prekluzją dowodową. Jednak sposób ich zredagowania jest wadliwy. Autorzy nowelizacji chcieli wprowadzić nowe terminy dwutygodniowe o charakterze prekluzyjnym. Dokładna lektura nowelizacji nasuwa wątpliwości co do rzeczywistego ich charakteru.

W przypadku prekluzji obejmujących fakty, które powinny być podniesione w pozwie, i w odpowiedzi na niego, ustawodawca przewidział sankcje uchybienia tym terminom, tj. utratę prawa do powoływania twierdzeń w toku dalszego postępowania w przypadku powoda bądź zwrot odpowiedzi na pozew w przypadku pozwanego. W nowej regulacji takich sankcji brak. Zakładając racjonalność ustawodawcy, który każdemu zwrotowi nadaje określony sens i każde użyte wyrażenie uznaje za potrzebne i niezbędne do interpretowania określonych norm, a używając dwóch odmiennych zwrotów ma co innego na myśli, należy uznać, iż konsekwencją tego na pewno nie powinien być skutek w postaci utraty prawa do powoływania okoliczności na dalszym etapie procesu. Przyjęcie odmiennego stanowiska należałoby uznać za błędne.

Przeciwko traktowaniu tych dwutygodniowych terminów jako terminów prekluzyjnych przemawia również fakt, iż system prekluzji dowodowej jako wyjątkowy instrument ograniczający stosowanie przez sądy zasady prawdy materialnej, na rzecz prawdy formalnej, powinien znaleźć jasny wyraz w treści przepisu. W żadnym wypadku nie można domniemywać obowiązku stosowania tej instytucji poprzez stosowanie przepisów w drodze analogii bądź w drodze wykładni rozszerzającej przepisu. Niestety, z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku nowo wprowadzonego terminu. Z treści przepisów nie da się jednoznacznie zinterpretować rygoru prekluzji. W uzasadnieniu do projektu określono, w jakim celu wprowadza się obostrzenia. Nie należy jednak zapominać o zasadach i regułach wykładni przepisów. Te w pierwszej kolejności nakazują stosować wykładnię językową, a dopiero potem subsydiarnie posługiwać się wykładniami celowościowymi bądź systemowymi.

Na pierwszy rzut oka komentowany przepis nie budzi wątpliwości interpretacyjnych, zatem stosowanie pomocniczych reguł wykładni wydaje się być zbędne. Powoduje to, że nowe terminy mogą zostać potraktowane nie jako prekluzyjne, ale jako instrukcyjne, co ma istotne znaczenie dla stron. Niestety, taki obraz przepisów jest w praktyce przyczyną niejednolitego stosowania tych przepisów przez sądy gospodarcze, co przynosi stronom postępowania wiele problemów.