statystyki

Kosmopolityzm kontra szowinizm

autor: Tomasz Geodecki, Bartłomiej Radziejewski18.01.2017, 07:36; Aktualizacja: 18.01.2017, 08:15

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Patriota gospodarczy – czy też konsument aspirujący do miana świadomego i dojrzałego – staje dziś przed nie lada wyzwaniem. W dobie bezprecedensowej globalizacji gospodarczej, rosnących międzynarodowych współzależności, komplikacji tzw. łańcuchów wartości, stwierdzenie, który produkt jest polski, a który nie, coraz częściej graniczy z niemożliwością. O ile względnie łatwo można sprawdzić strukturę własnościową producenta, to co z pozostałymi czynnikami wpływu firmy na otoczenie gospodarcze i społeczne? Jak na przykład traktować polskiego przedsiębiorcę, który produkuje (a więc tworzy miejsca pracy) poza krajem, a podatki płaci na Cyprze, w relacji do jego zagranicznego konkurenta, który wprawdzie wyprowadza większość zysku za granicę, ale lojalnie wspiera budżet Rzeczypospolitej i nad Wisłą też zatrudnia ludzi?

Reklama


Patriota gospodarczy ma dziś prawo czuć się skonfundowany. Premiowanie polskich firm tylko ze względu na ich narodowość z pominięciem okoliczności takich jak powyższe, jak również ceny i jakości produktów czy usług, ocierałoby się o szowinizm. Alternatywa w postaci kosmopolityzmu ekonomicznego, głoszącego, że kapitał nie ma narodowości, jest co najmniej równie zła. Niestety, to między tymi właśnie biegunami oscyluje dziś polska debata publiczna na ten temat. Zderzając się ze złożonymi realiami, zwolennicy obu stanowisk tylko pogłębiają ten pojęciowy mętlik.

Z jednej strony mamy więc kosmopolitów z uporem maniaka odmawiających kryterium narodowemu jakiegokolwiek znaczenia ekonomicznego. Jak gdyby nigdy nie wydarzył się upadek polskich stoczni, światowy kryzys finansowy, lawinowy wzrost przepływów finansowych z peryferii takich jak Polska do centrów, jak Francja czy Wielka Brytania. Z drugiej strony coraz bardziej widoczni w debacie są ludzie przyznający się do patriotyzmu gospodarczego. W swoim szlachetnym, ale naiwnym nastawieniu nie mają jednak często odpowiedzi na podstawowe pytania – o rezydencję podatkową, miejsce produkcji itd.

Niewystarczające zrozumienie złożoności współczesnej gospodarki prowadzi do paradoksalnych i nieraz zabawnych sytuacji. Kojarzona raczej z kosmopolityzmem gospodarczym Platforma Obywatelska nie tylko nie przeszkodziła, ale wręcz pomogła w repolonizacji naszego sektora bankowego o imponujące 19 pkt proc. w ciągu siedmiu lat. Dla odmiany, środowiska związane z utożsamianym z ekonomicznym patriotyzmem Prawem i Sprawiedliwością zorganizowały ostatnio kongres pod nazwą 590. Efekt? Media, dotąd niespecjalne przejęte edukacją konsumentów w zakresie rozpoznawania polskich produktów, zaczęły powielać fałszywą informację, jakoby to właśnie prefiks 590 w kodzie kreskowym pozwalał zidentyfikować prawdziwie polski produkt. Problem w tym, że liczba ta określa wyłącznie miejsce rejestracji. W wielu przypadkach oznacza więc niemieckie czy francuskie spółki córki, tworzące miejsca pracy w Azji i transferujące zyski do oddziałów macierzystych. Zaznaczmy, że oba paradoksy nie powstrzymują szerokich gremiów przed dalszym utożsamianiem PO z bezrefleksyjnym kosmopolityzmem gospodarczym, a PiS z jednoznacznym patriotyzmem, jeśli nie szowinizmem.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama