- Górnictwo to specyficzna branża, w której nakłady na poprawę bezpieczeństwa pracy bezpośrednio wpływają na zwiększenie wydajności. Kiedy byłem sztygarem w kopalni Szczygłowice, to było 300 osób, a wydobycie wynosiło 700 ton na dobę. A później na Budryku było 80 osób, a dobowe wydobycie wynosiło już siedem tysięcy ton - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

Jego zdaniem przyszłości górnictwa należy upatrywać w wizjonerskich, nowoczesnych rozwiązaniach. Takich, jak na przykład system e-kopalnia opracowany przez Grupę Famur. System ten może stanowić przełom, jeśli chodzi o nadzorowanie i monitorowanie pracy maszyn górniczych.

Infrastruktura informatyczna

System e-kopalnia zarządza procesami produkcyjnymi kopalni oraz integruje maszyny górnicze z nadrzędną infrastrukturą informatyczną. Głównym celem zastosowania systemu jest redukcja kosztów serwisowania maszyn i urządzeń dzięki ich zdalnej diagnostyce. Umożliwia ona wykrywanie stanów przedawaryjnych i zapobieganie powstaniu awarii. System e-kopalnia złożony jest z sieci teleinformatycznej oraz punktów węzłowych, które działają na zasadzie serwerów dołowych. Każdy z serwerów wyposażono w rozbudowany system kontroli z obsługą dostępnych protokołów komunikacyjnych. Dzięki połączeniu sieci ethernetowej z mechanizmami sterowania i systemami bezpieczeństwa oraz nadzoru pracy maszyn przeniesiono na wyższy poziom zarządzanie procesem wydobycia węgla. Upowszechnienie systemu mogłoby się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa pracy górników.

- Chodzi o wyeliminowanie konieczności bieżącej i bezpośredniej obsługi maszyn i urządzeń, dzięki czemu mniej osób będzie przebywało w miejscach niebezpiecznych - mówi Ryszard Bednarz, wiceprezes zarządu ds. badań i rozwoju Famuru.

Według Jerzego Markowskiego system e-kopalnia może przynieść wiele dobrego dla bezpieczeństwa, a także wydajności pracy.

- Nie mają racji ci, którzy kręcą nosami i mówią, że ludzi nie da się zastąpić - zaznacza Jerzy Markowski.

Na przestrzeni ostatnich lat polskie górnictwo mocno się zmieniło i nadal będzie zmieniać. Weźmy choćby odmetanowanie mające na celu zmniejszenie zagrożeń metanowych. Dzięki niemu zwiększa się też efektywność, bo przerwy w pracy są krótsze. Oczywiście ludzie będą zjeżdżali pod ziemię, choćby po to, by zamontować tam wszystkie te nowoczesne urządzenia. Ale na pewno można będzie odciążać ludzi za pośrednictwem maszyn. Taki proces będzie następował.

Również prof. Wiesław Blaschke z Polskiej Akademii Nauk wskazuje na fakt, że inwestycje w bezpieczeństwo pracy górników przekładają się na lepsze wyniki ekonomiczne.

- Przecież często na skutek wypadków wstrzymywane jest wydobycie. A każde wstrzymanie wydobycia to wymierne straty. Poza tym liczne wypadki przekładają się choćby na absencję chorobową pracowników. A zatem na bezpieczeństwie nie można oszczędzać. Jeżeli chodzi o polskie górnictwo, to muszą w nim zostać poczynione inwestycje hamujące spadek wydobycia. Te inwestycje przełożą się też na poprawę warunków pracy - mówi Wiesław Blaschke.

Poprawa efektywności

Konrad Miterski, dyrektor Centrum Klientów Strategicznych ING Banku Śląskiego, były przewodniczący rady nadzorczej Katowickiego Holdingu Węglowego, wskazuje, że inwestycje w nowe maszyny są konieczne dla spółek węglowych, przyczyniają się bowiem zarówno do poprawy efektywności, jak i warunków bezpieczeństwa pracy.

- Realizacja długofalowego programu inwestycyjnego z pewnością przełożyłaby się również na poprawę warunków pracy na dole kopalń - przyznaje Konrad Miterski.

Odnotowujemy niestety wzrost liczby wypadków śmiertelnych w górnictwie węgla kamiennego, z 14 w 2007 roku do 23, do których już doszło w roku 2008.

Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce, uważa, że kwestie bezpieczeństwa pracy są priorytetowe.

Dlatego też Komisja Bezpieczeństwa Pracy w Górnictwie ma obradować możliwie jak najczęściej. Przychyla się też ku temu Joanna Strzelec- -Łobodzińska, wiceminister gospodarki. W drugiej połowie listopada komisja obradowała w Katowicach.

Kontrole WUG

Policją górniczą zajmującą się bezpieczeństwem w górnictwie jest Wyższy Urząd Górniczy.

- Nowe wyroby są przez nas sprawdzane, sprawdzamy ich nawet kilkaset rocznie. Kiedy zachodzi taka potrzeba, to kierujemy wyroby do badań specjalistycznych. Przykładów wyrobów, które trzeba wycofywać, jest niestety sporo - mówi Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego.

Piotr Litwa wskazuje, że najwięcej problemów sprawiają wyroby, które nie są objęte systemem dopuszczeń, ani nadzorem. To dość duża gama wyrobów, a wśród nich są m.in. środki chemiczne czy tworzywa sztuczne.

Innym problemem jest obniżenie się poziomu usług świadczonych kopalniom przez firmy zewnętrzne. W Wyższym Urzędzie Górniczym wskazują również, że profesjonalizm kadr firm zewnętrznych - świadczących specjalistyczne usługi dla kopalń - pozostawia wiele do życzenia.

- Dowodem na to są choćby zdarzenia z 2008 roku, z którymi nie spotkaliśmy się wcześniej przez długie lata. Przy wymianie lin w związku ze zbrojeniem szybu już dwukrotnie w 2008 roku doszło w dwóch kopalniach do niepokojących wydarzeń. W czasie uzbrajania szybu właśnie w takie liny szybowe nośne doszło do zdarzeń, gdy lina o dużym ciężarze w sposób niekontrolowany wpadła do szybu. Na szczęście nie doszło do wypadku. Niestety jakość wykonywanych usług uległa obniżeniu - mówi Piotr Litwa.

23 śmiertelne wypadki zanotowano w górnictwie węgla kamiennego w tym roku