Premier Donald Tusk zwrócił się dziś z ofertą do prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby doprowadzić wspólnie do zmian w konstytucji umożliwiających przystąpienie Polski do strefy euro.
Publikacja: 17 grudnia 2008, 10:29 Aktualizacja: 17 grudnia 2008, 10:41
"Moja oferta wobec braci Kaczyńskich brzmi w ten sposób: odblokujmy konstytucję, zróbmy tak, aby wizerunek Polski na świecie i w Europie był jeszcze bardziej stabilny" - powiedział szef rządu w porannym wywiadzie dla radia TOK FM.
Tusk podkreślił, że jeśli chodzi o zmianę konstytucji, która umożliwi wprowadzenie wspólnej europejskiej waluty, to Polska jest do tego zobowiązana. "Fakt, że mamy konstytucję, która jest niezgodna z tym, co podpisaliśmy wchodząc do UE, też budzi pewne wątpliwości i emocje u naszych partnerów za granicą" - oświadczył premier.
Pytany, czy ma jakieś możliwości perswazji w rozmowach z PiS na temat zmian w konstytucji, przyznał, iż obawia się, że będzie to niezwykle trudne, ponieważ on jest jednym z promotorów tego.
"Czasami mam wrażenie, że liderzy tej części opozycji i prezydent odczuwają szczególną satysfakcję, kiedy mogą przeszkodzić w jakimś projekcie, za którym ja się opowiadam" - ocenił Tusk. Według niego problemem jest "zaklinczowanie się emocjonalne" prezydenta i PiS.
"Jest wiele wątpliwości związanych z przeprowadzeniem w Polsce referendum ws. euro"
Wczoraj Komitet Polityczny PiS zdecydował, że jeśli dziś nie uda się przekonać premiera do referendum w sprawie wejścia Polski do strefy euro, to partia rozpocznie zbieranie podpisów pod wnioskiem o jego przeprowadzenie z inicjatywy obywateli. Referendum miałoby się odbyć razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Dziś ma się odbyć spotkanie Tuska z szefami partii i klubów parlamentarnych w sprawie wprowadzenia Polski do strefy euro.
Premier powtórzył w radiu TOK FM, że jest wiele wątpliwości związanych z przeprowadzeniem w Polsce referendum w sprawie euro. Pierwszą z nich jest uzyskanie wymaganej frekwencji (musi to być więcej niż 50 proc., by referendum było ważne). W ocenie Tuska, uzyskanie takiej frekwencji wydaje się mało prawdopodobne, gdyby odbyło się - jak to określił - "gołe" referendum, czyli nie przy okazji innych wyborów.
Zdaniem premiera, jeśli nie będzie innego wyjścia, to może rozwiązaniem byłoby połączenie przyszłych wyborów prezydenckich z tym referendum. Ale - jak zastrzegł - wówczas bardzo utrudnione byłoby dotrzymanie przygotowanego przez rząd kalendarza wejścia Polski do strefy euro w 2012 roku.
"Pytanie o datę przyjęcia euro w Polsce w referendum jest absurdem"
Drugim problemem - według Tuska - związanym z referendum w sprawie euro jest sformułowanie pytania, które miałoby - jak powiedział - "elementarny sens".
"Ja bardzo uczciwie i lojalnie uprzedzałem, jeśli PiS zapyta Polaków: "Czy jesteś za przystąpieniem Polski do strefy euro z dniem 1 stycznia 2012 roku?" i odpowiedź będzie "nie" lub zabraknie frekwencji, to ja wprowadzę Polskę do strefy euro 2 stycznia 2012 roku. I czy to wtedy będzie w porządku?" - mówił premier.
W jego ocenie, pytanie o datę przyjęcia euro w Polsce w referendum jest absurdem, bo nawet gdybyśmy uzyskali wiążący wynik, to moglibyśmy nie uzyskać akceptacji dla tej daty ze strony partnerów w UE. "I wtedy co? Kolejne referendum? Nie" - podkreślił Tusk.
"PiS ma w sprawie euro złą wolę"
Jego zdaniem, PiS ma w sprawie euro złą wolę. "Ja bym namawiał PiS i prezydenta, żebyśmy wspólnie z innymi klubami poszukali sposobów na zabezpieczenie interesów tych najmniej zarabiających, tak by ewentualne zmiany w cenach po wejściu do strefy euro mogły być zrekompensowane dla tych, którzy mogliby stracić" - mówił premier.
Jak zaznaczył, on by szukał takiego "pozytywnego i chroniącego" ludzi scenariusza, a nie takiego działania typu "zamkniemy się w swojej skorupie". "Ze swoim wrodzonym politycznym pesymizmem lider PiS i prezydent patrzą na strefę euro jak na zagrożenie, w związku z tym stawiają znowu zasieki i rozpoczynają nową kampanię" - podkreślił Tusk.
1: Andrzej z IP: 94.254.161.* (2008-12-17 15:17)
Referendum w sprawie przyjecia waluty Euro odbylo sie gdy glosowalismy za wejsciem do UE kilka lat temu. Drugie referndum w sprawie Euro -dotyczace tym razem daty przyjecia Euro jest calkowicie bezcelowe, poniewaz przyjecie tej waluty zalezy od sytuacji makroekonimicznej w kraju, a konkretniej od spelnienia kryteriow z Maastricht, oraz zgody Komisji Europejskiej. Kaczynski szuka latwego wsposobu na wzrost poparcia (bo ludzie nie rozumiejacy funkcjonowanie gospodarki moga odrzucic Euro na podstwawie populistycznych argumentow tj. utrata kultury narodowej wskutek wycofania zlotowki, itp.), a to wszysko kosztem naszych pieniedzy - bo koszt zorganizowania referendum to ok 50-70 mln zlotych, co oczywiscie finansuja podatnicy.

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.






