● Jakie są pana prognozy dla polskiej gospodarki?

– Myślę, że bardziej niż inne jest odporna na sytuacje kryzysowe i nieprzewidziane. Gdzieś czytałem, że w I kwartale powstało w Polsce 30 tys. nowych małych i średnich firm. To bardzo budujące. Polacy po prostu są coraz bardziej aktywni i biorą sprawy w swoje ręce. Jeśli idzie o nas, to cieszę się, że nasze przychody są zdywersyfikowane. Mogę powiedzieć, że wyniki I półrocza będą nieco lepsze niż te, które przewidywaliśmy w najgorszym scenariuszu. Proszę pamiętać, że nie mamy do czynienia z jakimś dramatem, jak na przykład na Ukrainie czy w Rumunii, gdzie spadek przychodów reklamowych sięga 30–40 proc.

● Wszyscy, także Grupa TVN, tną dziś koszty. Jak głębokie będą jeszcze cięcia?

– Myślę, że menedżerowie naszych spółek dokonali już odpowiedniej optymalizacji. Ale w takiej sytuacji jak dziś ograniczenia kosztów to normalne przystosowanie się do sytuacji rynkowej. My mamy tę przewagę, że dużo produkujemy sami, więc łatwiej nam te koszty wyhamować. Oszczędności w kosztach produkcji są naturalne, ale na pewno nie obniżymy jakości naszej oferty. Chcemy utrzymać pod tym względem pozycję lidera. Cały czas rozważamy nowe kanały tematyczne, ale miejscami, w których analizowanych jest najwięcej nowych pomysłów, są Onet i platforma n.

● Newsweek napisał, że pan i Wojciech Kostrzewa wpłaciliście pieniądze na kampanię Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2005 roku, sugerując, że dzięki temu dostaliście subwencję na budowę stadionu Legii.

– Uważam, że bardzo dobrze zrobiłem, wpłacając właśnie na kampanię pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie mam się czego wstydzić. Mogę wpłacać, na kogo chcę. Bardzo panią Hannę Gronkiewicz-Waltz cenię i uważam, że jest najlepszym prezydentem Warszawy, jakiego mieliśmy w ciągu ostatnich 20 lat. Nigdy nie było w mieście tylu inwestycji, co za jej kadencji.

A co do stadionu i Legii, to trzeba wyjaśnić kilka spraw. ITI nie dostał żadnej dotacji od miasta. To kłamstwo. To my daliśmy miastu za darmo projekt nowego stadionu Legii, który kosztował nas 3,5 mln euro. ITI będzie musiał płacić za dzierżawę stadionu 3,8 mln zł rocznie plus, jak do tej pory, ponosić koszty utrzymania obiektu i oczywiście utrzymania klubu piłkarskiego. Do tej pory zainwestowaliśmy w Legię ponad 25 mln euro i ciągle inwestujemy. Analitycy w tym przypadku powiedzieliby pewnie, że tyle straciliśmy do tej pory na Legii, bo przecież klub nie zarabia, ale my inaczej podchodzimy do tej inwestycji. Przez pięć lat dopłacamy do Legii, by nie zbankrutowała, a nikt nie powiedział nam nawet dziękuję. Fakty są takie, że to miasto buduje stadion jako swoją własną inwestycję, a my nie będziemy mieli do tego żadnego tytułu własności. Po prostu będziemy dzierżawić obiekt i płacić niemały czynsz. Wie pan, ile trzeba sprzedać biletów, by starczyło na czynsz w wysokości blisko 4 mln zł? Co najmniej 200 tys. Jeżeli pan zapyta, czy ktoś jest zainteresowany kupnem Legii, to mogę powiedzieć, że nikt. Za darmo nikt by go nie chciał, bo musiałby dopłacać.

● JAN WEJCHERT

absolwent ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego. W 1984 roku założył razem z Mariuszem Walterem Grupę ITI. Pełni funkcję prezydenta Grupy ITI