● URE odrzucił wniosek Energi o zatwierdzenie taryfy zakładającej możliwość wzrostu cen dla odbiorców indywidualnych zużywających ponad 1500 Kwh rocznie. Nie będzie obniżek cen dla przemysłu?

- Były oceny, że zgoda na taryfę Energi i jej zastosowanie przez polskie grupy energetyczne pozwoli na tyle zwiększyć przychody z deficytowej teraz sprzedaży energii dla gospodarstw domowych, że bez obniżki cen węgla umożliwi zmniejszenie cen dla przemysłu o 4-5 proc. W skali kraju przemysł mógłby zapłacić 600 mln zł mniej za energię. Skoro regulator nie godzi się na takie rozwiązanie, nie należy się spodziewać spadku cen dla przemysłu. To zwiększanie zagrożenia utratą miejsc pracy w imię ochrony konsumenta.

TARYFA SOCJALNA

Regulowane ceny dla gospodarstw domowych nie pokrywają sprzedawcom kosztów jej zakupu od wytwórców. Grupy energetyczne chciały, żeby regulator zgodził się na podwyżkę cen dla odbiorców indywidualnych, od zużycia 1200-1500 Kwh rocznie w górę.

● Co decyzja regulatora oznacza dla rynku handlu energią?

- Sytuacja stała się kuriozalna. Grupa sprzedawców, którzy nie obsługują gospodarstw i nie ponoszą strat na sprzedaży energii odbiorcom indywidualnym, co nas będzie kosztowało 120 mln zł, może taniej sprzedawać biznesowi.

● O ile wzrosłyby ceny energii dla gospodarstw, gdyby zostały uwolnione od początku roku?

- Około 40 proc., co bez zmian cen dystrybucji oznaczałoby 20-proc. wzrost łącznych opłat za prąd. Po przeliczeniu tych podwyżek na złote to wygląda zupełnie inaczej. Regulator zgodził się na nieco ponad 20-proc. podwyżkę cen energii, opłaty za dystrybucję obniżył. Dla średniego odbiorcy oznaczało to wzrost opłat o 8 zł netto miesięcznie. Przy wzroście cen o 40 proc. i bez zmian cen dystrybucji opłaty wzrosłyby o 13 zł miesięcznie.

● Skończyłoby się na 40 proc.?

- Nie byłoby więcej. Nie podyktujemy cen, których klienci nie będą mogli zapłacić. Zgadzam się, że najbiedniejsi odbiorcy - przy podwyżkach rzędu 150 zł na rok - powinni być objęci ochroną socjalną.