Jan Winiecki: Czy złoto chroni przed politykami?

autor: Jan Winiecki08.04.2011, 03:00

Gdy cena złota dochodzi do półtora tysiąca dolarów za uncję, nie sposób nie odczytać tego inaczej niż jako wotum nieufności wobec polityki Fed drukującego na potęgę zielone w ramach strategii zalewania kryzysu pieniędzmi. Zresztą jest to wotum nieufności nie tylko dla amerykańskich władz monetarnych. Trudno dzisiaj znaleźć międzynarodową walutę, która pozwalałaby spodziewać się, iż utrzyma swoją wartość w stosunku do złota.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (3)

  • pawel-l(2011-04-16 16:29) Zgłoś naruszenie 00

    niemal każdy kryzys w historii, poza niezależnymi od systemu monetarnego klęskami żywiołowymi i plagami, był wywołany odchodzeniem od standardu złota i wojnami.

    Naprawdę nie ma żadnego powodu, aby ceny musiały rosnąć. Spadek cen wynikający ze wzrostu wydajności jest dobry i biedni najbardziej by z tego skorzystali. Nie ma absolutnie żadnego powodu aby dposaowywać ilość pieniądza do PKB

    Odpowiedz
  • Zbigniew Ludwig(2012-02-26 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    choć zazwyczaj zgadzam się z panem Winieckim i po przeczytaniu tego artykułu nadal uważam go za jednego z rozsądniejszych polskich ekonomistów to jednak z tym textem całkowicie się nie zgadzam.
    jest taki dogmat o tym że jeśli ilość kasy będzie powiększana o przyrost produkcji to inflacji nie będzie bo sie te wartości będą wzajemnie znosić i to jest sytuacja ok. bo nie wywołuje inflacji wiec nikomu nie szkodzi. Zgadza sie ze nie wywołuje inflacji, ale ok absolutnie to nie jest. Otóż według mnie jest to też złodziejstwo tylko ze na mniejsza skale, bo moim zdaniem, jeśli by nie było tego dodruku to stała ilość kasy w obiegu w połączeniu z wzrostem produkcji powodowała by deflacje, czyli zwiększenie wartości pieniądza, czyli zyskiwali by wszyscy posiadacze pieniędzy proporcjonalne, natomiast w sytuacji kontrolowanego dodruku, zyskuje bank emisyjny który dodrukował [nic nie wnosząc od siebie, jedynie korzystając z uprawnienia do wydrukowania sobie pieniędzy, staje sie posiadaczem kasy za którą można nabyć całą wytworzoną dodatkową produkcje], natomiast pozostali zostają z tym co mieli, jednym słowem nagroda zamiast rozłożyć się sprawiedliwie pomiędzy wszystkich jest przechwytywana przez jednego bandytę - bank centralny.
    Oczywiście są podnoszone argumenty że deflacja jest tragiczna dla gospodarki bo ludzie wiedząc ze ceny będą spadać wstrzymują się przez nią z zakupami i nie zgłaszając zapotrzebowania dławią koniunkturę. Jednak patrząc na realne życie widać, że ten pogląd to wielka bzdura/kłamstwo. Śmiać mi sie gdy widzę że ludzie kupują nawet truskawki na początku sezonu po 7 zł doskonale wiedząc że za 2 czy 3 tygodnie w największym szczycie będą po 3 lub 4zł i do tego jeszcze dojrzalsze, wiec co to za bredzenie? Czy jeśli ktoś naprawdę potrzebuje samochodu to nie kupi dziś fiata pandy za 25 tys bo za rok będzie w salonie kosztować 24,5 albo nie kupi passata za 100tys bo za rok będzie za 97-98? Przecież ludzie kupuja samochody wiedząc że ten passat za rok gdyby nawet nim przejechać tylko10 tys km i auto ciągle było jak nowe będzie wart z 80 tys zł. Nie mówiąc o takich produktach jak sprzęty agd, a juz szczególnie rtv i komputerowy gdzie można założyć 90% utratę wartości po 5-6 latach a 50% po roku. Mimo takich wielkich w niektórych branżach spadków wartości ludzie kupują ich produkty, jak widać kupują gdy uznają że coś jest im potrzebne i nie patrzą na utratę wartości, bo widocznie zakładają że korzyści które mają z zakupu przewyższają te straty. Po prostu dla ludzi też czas ma swoją wartość więc nie trzeba ich do niczego zachęcać. Nawet trudno założyć by ktoś mieszkał z rodzicami do 50 roku życia, bo chce kupić mieszkanie, ale przecież ono kosztuje 400 tys, to za rok będzie pewnie z 395, a za 2 lata to juz z 391 a potem to juz z 387...384... i tak w końcu ze starymi do 50-tki bez sprowadzania na chatę dziewczyn wyciągniętych z klubu w weekendy, bez wódeczki z kumplami i bez odżywiania się samą pizzą i skarpetek leżących w rogu pokoju przez kila dni. To wszystko po to, bo mieszkanie tanieje. Przecież to jest absurd, kto normalny zahibernuje swoje życie na 30 lat bo dzięki temu zaoszczędzi 100tys? a na co by mu wówczas te pieniądze miały sie przydać? Chyba tylko na zakup sznura by sie powiesić z rozpaczy nad zmarnowanym życiem.

    Do tego w środowisku naturalnej niskiej deflacji [na pewno nie była by wysoka bo cóż niby miało by ją wywołać? Kilkudziesięcio procentowe zwiększenie produkcji w całej gospodarce w jednym roku jest nawet fizycznie niewykonalne o czym przekonują sie właśnie budowniczowie polskich autostrad, gdyż moce produkcyjne nie są w stanie tak szybko przyrastać jak widać nawet w tej jednej branży, a co dopiero we wszystkich branżach jednocześnie] były by niższe stopy procentowe gdyż otrzymanie nawet 2-3% na lokacie w sytuacji gdy deflacja wynosi 1,5% jest tak samo zadowalające dla posiadaczy kapitału jak lokata na 6% przy 2% inflacji, wiec nie ma najmniejszego zagrożenia dla koniunktury gospodarczej, a właściwie jest tylko polepszenie warunków. Jednak jak pokazuje praktyka, socjalistyczna banda nie odpuści rozłożenia się zysków na wszystkich posiadaczy pieniędzy, tylko gnoje nie dość ze zbierają całą nagrodę dla siebie mającą wielkości wartości całego przyrostu produkcji, to jeszcze się nie mogą tym zadowolić i dodrukowują więcej, przez co wywołując inflacje. [i tu juz ma miejsce kuriozum - na powyższym przykładzie gdzie lokaty przynoszące ten sam zysk były oprocentowane na 3 lub 6%, trzeba zauważyć że podatek od tych lokat pomimo, że takich samych z punktu widzenia posiadacza pieniędzy, z tej drugiej będzie 2 razy większy, gdyż w tym przypadku zostaje tez opodatkowana inflacja. Jednym słowem, nie dość że ludzie zostali przez cwaniaków z banku centralnego okradzeni inflacją to jeszcze za to co im ukradziono musza zapłacić podatek]

    Odpowiedz
  • irl-g-rad(2013-01-20 00:27) Zgłoś naruszenie 00

    A pan Winiecki jak dziecie bladzace we mgle - gestej, bo to keynesowski smog co zatruwa umysly przedsiebiorcow i wyniszcza ciala przedsiebiorstw... w efekcie uderzajac w podstawy cywilizacji.
    Pieniadz (od 5000 lat rynek wybiera kruszce) z czasem zyskuje na wartosci, co powoduje deflacje kozystna dla gospdarki (ludzi, a szczegolnie niezamoznych) - acz niekozystna dla bankierow, bo ich uslugi nie maja takiego wziecia, jak dzis w monopolistycznym systemie walut fiducjarnych.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane