Dywersyfikacja źródeł energii to kluczowe wyzwanie w kontekście najbliższych dziesięcioleci, a konieczność uniezależnienia energetycznego od Rosji przypieczętował wybuch wojny w Ukrainie. O strategii rządowej w zakresie budowania miksu energetycznego oraz roli poszczególnych źródeł pozyskiwania energii mówił podczas XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej.

– Programowanie, przyjmowanie programów, uzgodnienia z Komisją Europejską, negocjacje, rozmowy z innymi krajami odbywały się w momencie, kiedy w Europie panował spokój. To spowodowało, że kierunki, które wyznaczyła Komisja Europejska, które Polska również przyjęła tak jak inne kraje, były nacechowane głównie tym, żeby doprowadzić do transformacji energetycznej, przejścia z tzw. brudnej energii z węgla kamiennego, brunatnego na bardziej zieloną, a docelowo całkowicie odchodzić od pozyskiwania energii ze źródeł kopalnych – mówił podczas sesji plenarnej „Energia dla cyfrowego świata” Grzegorz Puda. Jak dodał, wojna zmieniła wiele w tym zakresie.

Miks energetyczny na trudne czasy

– W tej chwili już nie myślimy w kategoriach zazieleniania, Fit for 55 czy innych obszarach związanych z tym, aby energia była bardziej ekologiczna. W tej chwili jako rząd myślimy przede wszystkim o bezpieczeństwie, o tym, w jaki sposób zabezpieczyć Polaków, a cała Europa stoi przed wyzwaniem, w jaki sposób zabezpieczyć wszystkich mieszkańców kontynentu. Po to, aby działalność Rosji nie doprowadziła do tego, że w pewnym momencie będzie wielki problem w tych krajach Europy, które nie zaopatrzyły się w energię. My myśleliśmy o tym dużo wcześniej – tłumaczył szef resortu funduszy.

Teraz kraje muszą mieć możliwość – kontynuował minister – aby te same środki, które miały być przeznaczone na zazielenienie, mogły posłużyć do dywersyfikacji i zabezpieczenia energetycznego.

– To wyzwanie dla nas jako dla rządu, ale też dla wszystkich państw europejskich. Dla mnie osobiście to pewien sprawdzian tego, jak solidarna jest Europa. W naszej ocenie sytuacja, w której pomagaliśmy Ukrainie, w której przestrzegaliśmy KE, mówiliśmy o tym zagrożeniu, jest sytuacją, w której pokazaliśmy, że nasze prognozy były realne, sprawdziły się, i to, czego w tej chwili oczekujemy, czyli możliwości finansowania źródeł poza tymi tematami, o których chętnie mówiły pewne środowiska europejskie, są dla nas pewnym dowodem na możliwość zabezpieczenia naszej suwerenności – wyjaśnił Grzegorz Puda.

Energetyka jądrowa jako baza

W dobie kryzysu energetycznego zasadna jest debata o energetyce jądrowej. Na inwestycje w modułowe reaktory jądrowe zdecydował się PKN Orlen. To element strategii zmierzającej do rozwoju energetyki w koncernie w kierunku zeroemisyjności.

– Jeżeli myślimy o rozwoju na tym wymagającym rynku, wiedząc o tym, że w perspektywie lat 2040–2050 dominującymi paliwami nie będą już paliwa kopalne, już dzisiaj musimy zastępować te paliwa m.in. wodorem czy energią elektryczną – wskazał Jarosław Dybowski, dyrektor wykonawczy ds. energetyki w PKN Orlen. – Aby nadal dostarczać paliwo naszym klientom, musimy rozbudować segment energetyki. To pozwoli nam inwestować w wodór czy rozbudowywać ładowarki tak, aby dostarczać energię do samochodów elektrycznych – tłumaczył.

I wyjaśnił, że budowa koncernu multienergetycznego daje Orlenowi siłę, która umożliwia dynamiczny rozwój obszaru energetyki.

Jarosław Dybowski mówił też o tym, w jaki sposób wyobraża sobie przyszłość PKN Orlen w perspektywie 2040 roku.

– Energetyka jądrowa jako podstawa oraz odnawialne źródła energii – tutaj oczywiście wiodącą rolę będą odgrywały duże źródła, takie jak morska energetyka wiatrowa, ale oczywiście znaczenie będzie miał także rozwój mniejszych źródeł. Mówimy m.in. o biogazowniach – wskazał. – Elektrownie jądrowe to będzie baza, ale mówimy o całym złożonym i w pełni uzupełniającym się miksie energetycznym. Nie możemy mówić wyłącznie o energetyce jądrowej albo odnawialnej. To musi być miks.

Strategiczne partnerstwo

Szczegółowo o planach koncernu w zakresie energetyki jądrowej mówił Dawid Jackiewicz, wiceprezes zarządu Orlen Synthos Green Energy.

– Rozwijanie technologii produkcji energii z atomu w Orlenie to jedna ze strategicznych decyzji inwestycyjnych Grupy Orlen, jaka zapadła w ostatnich latach. To ważne uzupełnienie miksu energetycznego, które znacząco wpływa na osiągnięcie niezależności energetycznej– tłumaczył.

Połączone siły Orlenu i Synthos Green Energy – w ocenie Dawida Jackiewicza – dają dużą gwarancję, że ten projekt zostanie zrealizowany, czyli że w 2030 r. wejdziemy z realizacją tej technologii.

Projekt budowy modułowych reaktorów jądrowych realizowany przez Synthos Green Energy został oparty na technologii BWRX-300, której dostawcą jest koncern GE Hitachi. Pierwsze SMR-y mają pojawić się w Polsce do 2030 r. Jak wskazał Jon Ball, wiceprezes GE Hitachi Nuclear Energy, to bardzo ambitne założenie, firma stoi jednak na stanowisku, że przyszłość energetyki jądrowej to właśnie SMR-y.

Jon Ball podkreślił, że projekty SMR można realizować dużo szybciej, a przy tym są one bardzo atrakcyjne ze względu na koszty.

– To bardzo mała część typowych kosztów przewidzianych w przypadku dużych reaktorów jądrowych. Jesteśmy w stanie zrealizować inwestycję taniej i szybciej – wskazał. Materiały wykorzystywane do produkcji SMR, to dokładnie takie same materiały, jakich używa się w przypadku tradycyjnych reaktorów jądrowych.

Podczas inwestycji w Polsce partnerzy chcą oprzeć się na doświadczeniach kanadyjskich. Pierwsze SMR-y typu BWRX-300 zostaną bowiem wybudowane w Ontario.

Finansowanie SMR

Aby inwestycje w SMR mogły zakończyć się sukcesem, potrzebna jest regulacyjna mapa drogowa. Obecnie nie ma bowiem przepisów, które dotyczyłyby budowy modułowych reaktorów jądrowych.

– Przystępując do tych inwestycji, musimy poddać je wszystkim rygorom dla dużej energetyki jądrowej – wskazał Dawid Jackiewicz. I podkreślił, że to generuje ogromne koszty. W jego ocenie regulacje dla małej energetyki jądrowej są potrzebne w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy.

– Innym aspektem inwestycji w SMR jest gotowość finansowa do inwestycji. – W tej chwili uważamy, że my, jako Orlen, który niedługo połączy się jeszcze z PGNiG, mamy taką siłę kapitałową, że rzeczywiście możemy inwestować w takie technologie jak atom, jednocześnie inwestując w morską energetykę wiatrową – ocenił Jarosław Dybowski.

DZR
Fot. materiały prasowe
Orlen logo / Fot. materiały prasowe