Według danych Eurostatu w Polsce mamy najwyższy spośród dużych krajów Europy odsetek kobiet wśród naukowców i inżynierów (49 proc.). Więcej od nas mają jedynie: Litwa, Łotwa czy Irlandia. Zaś mniej od nas specjalistek w ścisłych profesjach mają np. Wielka Brytania (40 proc.) czy Niemcy (29 proc.).
– Dobra wiadomość jest taka, że udział kobiet na rynku pracy będzie się zwiększać. Z raportu „Kobiety na politechnikach 2021” wynika, że już dziś 58 proc. ogólnej liczby studentów w Polsce to kobiety. Na uczelniach technicznych jest już 36 proc. pań, a na kierunkach ściśle inżynierskich – 13 proc. Kobiety stanowią też 15 proc. studentów kierunków informatycznych – komentuje Paulina Schodowska z Bergman Engineering.
Dla przykładu, w firmie SKANSKA co czwarty inżynier to kobieta. A w Sushi & Food Factor, jednej z największych w Europie firm zajmujących się produkcją dań gotowych, kobiety stanowią ok. 80 proc. zarządzającej kadry inżynierskiej.
Reklama
– Wśród inżynierów liczebnie dominują mężczyźni, jednak kobiet w informatyce i sektorze high-tech jest z roku na rok coraz więcej. Choć tempo tej zmiany eksperci określają jako „pełzającą rewolucję”, te zmiany się dokonują. Inicjatorami są nie tylko panie, lecz także przedsiębiorcy, którzy wiedzą, jak ważna jest umiejętność dostosowywania się do zmieniającego się rynku oraz różnorodność w prowadzeniu biznesu, co ma bezpośrednie przełożenie na osiągane wyniki finansowe – mówi Joanna Andziak-Grzywacz, dyrektor zakładu produkcyjnego Sushi & Food Factor.
Opinię tę potwierdzają wypowiedzi uczestniczek jednego z paneli niedawnej edycji – organizowanego przez Konfederację Lewiatan – Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie. Zastanawiały się one nad tym, jak przekonać kobiety do pracy w lepiej płatnych sektorach tzw. STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics).
Katarzyna Byczkowska, prezeska BASF Polska, mówiła wówczas o potrzebie obalania stereotypu, zgodnie z którym są to zajęcia, do których kobiety się nie nadają.
Agnieszka Olenderek z Volkswagen Poznań przekonywała natomiast, że kobiety, które wchodzą na rynek pracy bądź na rynek, wracają, potrzebują impulsu. Należy też, dodawała, odczarować mit branży motoryzacyjnej jako typowo męskiej i zachęcać kobiety do pracy w niej.
Z kolei Ewa Łabno-Falęcka z Mercedes Polska mówiła, że fabryka Mercedesa w Jaworze postawiła na aktywizację zawodową kobiet. Jak podkreślała, dziś do pracy w fabryce nie potrzeba muskułów. – W przemyśle 4.0 50-kilogramowa blondynka może obsługiwać pięcio tonową maszynę. Technologia pomaga kobietom – podkreślała.
Paulina Schodowska zwraca uwagę, że szczególnie branża IT zaciera różnice względem płci i jest bardzo otwarta na kobiety. – Niestety trend ten nie jest aż tak widoczny w innych sektorach. Kobietom nadal przeszkadzają utarte modele, tymczasem powinnyśmy przestać się bać „wyceniać” na równi z mężczyznami – dodaje.
Przypomnijmy, że z opisywanego przez DGP niedawno raportu McKinsey & Company wynika, że choć w Polsce kobiety stanowią 52 proc. populacji, to ich udział w rynku pracy wynosi 44 proc. Tymczasem, gdyby w pełni wykorzystać ich potencjał, PKB Polski mógłby być o 9 proc. wyższy, co stanowi równowartość prawie 300 mld zł rocznie.