Przepisy o podatku handlowym weszły w życie 1 stycznia 2021 r. mimo wielu kontrowersji. Zostały uchwalone już w 2016 r., ale ich wejście w życie opóźniały dyskusje o tym, czy są zgodne z prawem unijnym – Wyrok w tej sprawie nie zapadł do dziś. A 25 lutego 2021 r. podatek zapłacili już wszyscy więksi sprzedawcy detaliczni. Przedmiotem opodatkowania jest przychód z ich sprzedaży detalicznej. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przygotował raport o „Skutkach wprowadzenia podatku od sprzedaży detalicznej od 1 stycznia 2021 r.”, w którym apeluje o wstrzymanie jego obowiązywania w roku bieżącym. ZPP uczula na nieracjonalność podatku w obecnych warunkach gospodarczych oraz szkodliwość dla polskich przedsiębiorstw.
Założenia do podatku
Według ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej, podstawą opodatkowania jest osiągnięta w danym miesiącu nadwyżka przychodów ze sprzedaży detalicznej ponad kwotę wolną od podatku. Podatek handlowy płacą tylko największe sklepy (wielkopowierzchniowe, supermarkety), które w danym miesiącu przekraczają limit przychodu 17 mln zł.
Obowiązują dwie stawki tego: 0,8 proc. obejmie miesięczny przychód nieprzekraczający 170 mln zł, a stawką 1,4 proc. będzie opodatkowana nadwyżka ponad 170 mln zł. Podatek płatny będzie co miesiąc, w terminie do 25. dnia miesiąca następującego po miesiącu, którego podatek dotyczy.
Mechanizm zapłaty
Kwota przychodu jest liczona narastająco w kolejnych dniach od rozpoczęcia sprzedaży przez podatnika w danym miesiącu do zakończenia sprzedaży w tym miesiącu. Przychód, który zostanie osiągnięty przez podatnika do łącznej wysokości 17 mln, nie podlega opodatkowaniu. W konsekwencji kwota wolna od podatku wynosi 17 mln zł miesięcznie. Z chwilą osiągnięcia tego przychodu wartość nadwyżki, liczona narastająco, ponad tę kwotę podlega opodatkowaniu.
Przychodem ze sprzedaży detalicznej są kwoty otrzymane przez podatnika ze sprzedaży detalicznej, w tym zaliczki, raty, przedpłaty i zadatki. Każda z części otrzymanej ceny ma powiększać przychód, niezależnie od tego, czy została dokonana przed czy po wydaniu towaru. Przychód obejmuje podatek akcyzowy od towarów objętych tym podatkiem. W założeniu nie będzie obejmował należnego podatku VAT.
Podatek jest szkodliwy
Jak czytamy w raporcie ZPP, struktura podatku od sprzedaży detalicznej pozwala niektórym zagranicznym podmiotom na uniknięcie opodatkowania. Znana zagraniczna sieć sprzedająca produkty RTV, AGD i IT podatku nie zapłaci, ponieważ poszczególne sklepy w jej ramach są odrębnymi spółkami i mogą zmieścić się w kwocie wolnej od podatku. Polskie podmioty mają przeważający udział w rynku RTV, AGD, IT. Podatek zapłacą jednak sieci, które działają w ramach jednej spółki i jednocześnie są polskimi przedsiębiorstwami, nie korzystającymi dodatkowo z możliwości transgranicznej optymalizacji podatkowej.
Podatek obciąży podmioty polskie, pogarszając ich pozycję konkurencyjną na polskim rynku. Poza tym uderzy też w konsumentów, bo jak każda opłata jest co do zasady „przerzucalna”.
Co ważne wprowadzenie podatku, już od początku tego roku, ignoruje fakt wciąż toczącego się postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, a to może doprowadzić do dalszych negatywnych konsekwencji dla Polski. ZPP przypomina, że w 2016 r. Komisja Europejska wszczęła postępowanie w sprawie podatku od handlu detalicznego. Gdy w 2019 r. TSUE stwierdził nieważność decyzji Komisji, podatek miał zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2020 r. Niemniej, w związku z odwołaniem KE od niekorzystnego wyroku w grudniu 2019 r., zawieszenie podatku przedłużono do 1 lipca 2020 r., a z uwagi na pandemię – do końca 2020 r.
Mimo że wyrok wciąż nie zapadł, MF postanowiło o wprowadzeniu podatku – z pominięciem konsekwencji prawnych. Jakich? Firmy będą mogły wnioskować o zwrot zapłaconych kwot wraz z oprocentowaniem. Możliwe będą też odszkodowania za poniesione szkody.
Zdaniem Związku Przedsiebiorców i Pracodawców decyzja o podnoszeniu obciążeń na przedsiębiorstwa jest tym bardziej niezrozumiała, że nie wyszliśmy z kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa, a do Polski popłyną największe dotąd środki z unijnego funduszy odbudowy.
Według Związku wydaje się oczywistym, że presja budżetowa na wprowadzenie nowych podatków powinna być znacznie mniejsza, a polski rząd nie powinien wprowadzać nowych obciążeń dla borykających się ze skutkami kryzysu firm. Zwiększanie obciążeń to prowadzenie do spowolnienia gospodarczego, na które polskie przedsiębiorstwa nie mogą sobie w tym momencie pozwolić.
Cele pozorne, skutki odwrotne
Sporo wątpliwości budzą już same założenia do ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. W uzasadnieniu czytamy, że deklarowanymi celami są: redystrybucja dochodu, wyrównanie dziury budżetowej powstałej w wyniku unikania opodatkowania podatkiem dochodowym od osób prawnych oraz wyrównanie warunków konkurencji pomiędzy dużymi i mniejszymi podmiotami.
Według założeń redystrybucja dochodów miałaby być uzyskana poprzez „zwiększenie dochodów podatkowych budżetu państwa przeznaczonych na finansowanie wydatków budżetowych, wynikających z realizacji programu pomocy państwa w wychowywaniu dzieci „Rodzina 500 plus”. Jednak zdaniem ZPP cel ten już się zdezaktualizował, bo program 500 plus funkcjonuje już szósty rok, a pobór podatku od handlu detalicznego ma zostać wprowadzony dopiero od 1 stycznia 2021 r.
Przedsiębiorcy w Związku rozumieją, że pandemia może uzasadniać zwiększenie wpływów do budżetu państwa, ale sprzeciwiają się zwiększaniu obciążeń na przedsiębiorstwa w trakcie trwania kryzysu gospodarczego. ZPP apeluje o zmianę podejścia do generowania zysków do budżetu i zmniejszenie obciążeń, narzutów oraz kosztów pracy w celu zwiększania aktywności gospodarczej.
Również według ekspertów założenie rządu o celowości podatku od sprzedaży detalicznej w zakresie dodatkowych dochodów – po to wyrównać uszczerbek w CIT w wyniku praktyk optymalizacyjnych – jest chybione. Ustawodawca co prawda poprawnie zdiagnozował problem z funkcją fiskalną CIT. Jak wskazują twórcy raportu – Media Saturn Holding – największy zagraniczny gracz w tym segmencie, w porównaniu z pozostałymi firmami, płaci dużo niższy CIT. Jednak wprowadzenie podatku od sprzedaży detalicznej nie jest rozwiązaniem problemu.
Nowy podatek o charakterze sektorowym obciąży arbitralnie wybrane branże, a w ramach tych branż tylko część przedsiębiorstw porównywalnych co do wielkości sprzedaży, doprowadzając w wyniku tej nowej regulacji do naruszenia równowagi konkurencyjnej na polskim rynku.
Należy zauważyć, że segment detaliczny elektroniki i sprzętu gospodarstwa domowego charakteryzuje się dysproporcją pomiędzy dostawcami – globalnymi producentami a przedsiębiorstwami detalicznymi – sprzedawcami. Naturalną konsekwencją są niskie marże. To przekłada się na niską rentowność polskich przedsiębiorstw, która oscyluje pomiędzy 2 a 4 proc.
Widać zatem, że druga stawka podatkowa 1,4 proc. skonsumuje istotną część zysku polskich przedsiębiorstw. Jeśli dodamy do tego, że część firm zagranicznych uniknie opodatkowania podatkiem od handlu detalicznego, to niebawem pojawią się negatywne konsekwencje na naszym rynku. Zaburzenie równowagi da znaczną przewagę przedsiębiorstwom zagranicznym. Skutek podatku od sprzedaży będzie zatem inny niż planowany – w żaden sposób nie wyrówna warunków konkurencji pomiędzy dużymi i mniejszymi podmiotami.
Dlatego też – z uwagi na wszelkie szkody i wątpliwości – ZPP apeluje w swoim raporcie do rządzących, o wstrzymanie w krótkiej perspektywie obowiązywania podatku od sprzedaży detalicznej. Jeszcze istotniejsze jest wypracowanie w perspektywie kolejnych miesięcy takiej konstrukcji podatku, która stworzy równe warunki konkurencyjne dla firm handlowych na rynku. Takim rozwiązaniem może być objęcie podatkiem łącznie dochodów uzyskiwanych przez grupy kapitałowe, a nie pojedyncze wyodrębnione z nich spółki.
Tekst przedstawia stanowisko ZPP i odnosi się do raportu ZPP
Materiały prasowe