Czy to już koniec polskiej sieci delikatesów – zastanawiają się akcjonariusze i analitycy
Firmy zarządzające centrami handlowymi, w których są sklepy Bomi, przepraszają już nawet klientów za zaistniałą sytuację. – Nie mamy wpływu na to, co się tam dzieje – zapewnia pracownik biura administracyjnego w warszawskim Klifie. Mówi, że wczoraj w sklepach sieci zamykano kolejne stoiska, wstrzymano nawet płatności kartą. Podobnie jest w innych placówkach sieci. Przyjmowanie wyłącznie gotówki ma poprawić płynność sklepów, do których już od kilkunastu dni nie trafia nowy towar.
Cierpią też akcjonariusze. Wczoraj akcje spółki potaniały o 14 proc. – kosztowały zaledwie 43 groszy. W dziewięć sesji straciły prawie połowę wartości. – Mamy nadzieję, że uda się firmie wyjść z kłopotów – powiedziała DGP Katarzyna Stamatel, rzecznik Supernova IDM Fund, największego akcjonariusza spółki. Tyle że sama nie jest w stanie powiedzieć, jaki może być plan sanacji, w sytuacji gdy kolejka wierzycieli się wydłuża.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.