Dopiero w II połowie 2008 r. ruszą przetargi na dostawę sprzętu informatycznego dla administracji publicznej, które były zaplanowane na ubiegły rok. Wciąż też nie doszło do ożywienia w dziedzinie informatyzacji urzędów, a na rynku zamówień publicznych panuje marazm. Zły przykład daje nawet Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, które odpowiada w rządzie za informatyzację. Realizacja systemu PESEL 2 zakończyła się klapą i odebraniem dużej części unijnej dotacji.

Kilka projektów zamiast 16

Rok temu powstał Plan Informatyzacji Państwa, który był zapowiedzią ożywienia w zamówieniach publicznych, przyspieszenia informatyzacji administracji oraz przenoszenia coraz większej liczby usług publicznych do internetu. Według niego w 2007 roku miała ruszyć realizacja za unijne pieniądze 16 kluczowych projektów informatycznych. W rzeczywistości zrealizowano tylko kilka i to tych, nad którymi prace rozpoczęto kilka lat wcześniej.

- Samo stworzenie planu i próbę uporządkowania informatyzacji administracji należy ocenić pozytywnie. Jednak wybory parlamentarne sprawiły, że w urzędach spadła chęć do realizacji założonych w planie inwestycji - mówi Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Zastój w informatyzacji urzędów centralnych znalazł też odbicie w wynikach spółek informatycznych, które zostały zmuszone do zarabiania na innych rynkach niż publiczny. Przedstawiciele branży wręcz podkreślali, jak bardzo uniezależnili się od rządowych zamówień.

Rynek publiczny ma wciąż bardzo duży potencjał. Z tego powodu zaprezentowanie rok temu planu informatyzacji państwa i zapowiedź wydania do 2010 roku 2,6 mld zł spowodowało euforię wśród przedstawicieli branży oraz graczy giełdowych. Jednak w rok po tym wydarzeniu nic się nie zmieniło.

Ewa Zborowska, analityk rynku informatycznego w IDC Poland, ocenia, że nie widać żadnych gwałtownych ruchów wokół projektów informatycznych, zapisanych w planie.

RUM też spóźniony

Z informacji GP wynika, że w 2007 roku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji powstał alarmujący raport na temat braku postępów we wdrażaniu planu. Część projektów była krytycznie opóźniona, w tym system PESEL 2, nad którym pracuje samo MSWiA. Jednak ze względu na wybory nie zajął się nim rząd.

W ubiegłym roku wydawało się, że najszybciej uda się uruchomić pierwsze przetargi w służbie zdrowia. Szczególnie chodzi o Rejestr Usług Medycznych. Przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia mówili na łamach GP, że pracę nad nim ruszą w II połowie 2007 r. Ten termin został przesunięty na II połowę 2008 r.

- Czekamy na akceptacje inwestycji przez Ministerstwo Zdrowia. Jest ona potrzebna do tego, by otrzymać środki z budżetu. Potem wybierzemy doradcę, który pomoże nam przygotować dokumentację przetargową. Uruchomienie przetargów na czynności techniczne planujemy na II połowę roku - mówi Andrzej Strug, dyrektor Biura Informatyki w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Powstanie RUM pozwoli na wydanie elektronicznych kart ubezpieczeniowych, które będą dowodem posiadania aktualnego ubezpieczenie zdrowotnego podczas wizyty u lekarza. Za kilka lat zastąpi je nowy, elektroniczny dowód osobisty, którego wdrożenie zapowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

O ile RUM może kosztować do 400 mln zł, o tyle na inny projekt w sektorze służby zdrowia - Elektronicznej platformy gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych - rząd planuje wydać nawet 1,5 mld zł, w tym większość ma pochodzić z funduszy unijnych. To przedsięwzięcie jest też opóźnione, co jednak wynika z wolniejszego niż wcześniej zakładano uruchomienia funduszy strukturalnych na lata 2007-2013.

- Wiemy, że nie straciliśmy unijnego dofinansowania podczas weryfikacji listy projektów kluczowych, które przeprowadził w styczniu resort rozwoju regionalnego. To pozwoliło nam rozpisać przetarg na studium wykonalności projektu - mówi Leszek Sikorski, dyrektor Centrum Systemów Informacyjnych Służby Zdrowia.

Dodaje, że jest ono niezbędne, by móc podpisać umowę o uzyskanie dotacji z UE. Jednak na to musi wyrazić zgodę Komisja Europejska. Dlatego pierwszych przetargów należy spodziewać się dopiero pod koniec roku.

Nie wszyscy jednak mieli tyle szczęścia, co CSISZ i podczas weryfikacji ich projekty straciły szansę na unijne pieniądze. Tak się stało na przykład z inwestycjami, które planowało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Miały one ruszyć już w ubiegłym roku.

- Choć są one kontynuacją projektów, które realizujemy już od kilku lat, to dalsze prace zależą od tego, czy uda nam się uzyskać potrzebne środki - twierdzi Krystyna Mierzwińska z departamentu informatyki w MPiPS. Są one potrzebne, bo w przyszłym roku musimy dołączyć do unijnego systemu opieki społecznej, tak by Polacy w każdym zakątku Unii Europejskiej mieli dostęp przez internet do usług opieki społecznej.

e-PUAP i e-Deklaracja planowo

Z planem są realizowane dwa projekty: e-PUAP oraz e-Deklaracje. Pierwszy z nich umożliwi urzędom przyjmowanie od 1 maja podań przez internet. To dopiero początek, bo pod niego mają zostać podłączone inne systemy (o ile powstaną), tak by można załatwiać jak najwięcej spraw urzędowych za pomocą internetu. Natomiast e-Deklaracje ruszyły od początku roku i umożliwiają dużym firmom rozliczanie się z fiskusem przez internet, choć są z tym problemy, o czym pisała GP.

Opóźniający się dostęp do funduszy unijnych to nie jedyny problem administracji. Jej przedstawiciele mówią także o niskich płacach, zniechęcających informatyków do podejmowania pracy w urzędach oraz o ciągle zmieniającym się prawie, utrudniającym pracę nad systemami informatycznymi.

Tymi problemami powinien jak najszybciej zająć się rząd, a w szczególności MSWiA. Witold Drożdż, który odpowiada w tym resorcie za informatyzację nie znalazł jednak czasu na rozmowę z GP o problemach z realizację planu informatyzacji państwa.

- Po wyborach nie zauważyliśmy oczekiwanego przyśpieszenia procesu informatyzacji. Dosyć długo czekaliśmy na osobę, która będzie się tym w rządzie zajmowała. Do tego doszła weryfikacja projektów, które mają dostać unijne pieniądze. Efekt jest taki, że rozpoczęcie realizacji tych inwestycji ciągle się odsuwa w czasie - twierdzi Ewa Zborowska.

Dodaje, że w obliczu problemów społecznych, z którymi boryka się rząd, informatyzacja nie jest dla niego priorytetem.

Świadczy o tym choćby to, że od wyborów nie zebrał się ani razu Komitet Rady Ministrów ds. Informatyzacji i Łączności. Jego głównym zadaniem jest koordynacja realizacji planu informatyzacji państwa.

OPINIA

PAWEŁ OLSZYNKA

analityk rynku informatycznego w firmie PMR

Samorządy lepiej sobie radzą z informatyzacją niż administracja rządowa. Urzędy samorządowe wdrażają systemy, które są im niezbędne do pracy i które ułatwiają życie obywatelom. Standardem staje się elektroniczny obieg dokumentów czy też system budżetowania. Coraz bardziej popularne stają się także elektroniczne kolejki, które pozwalają umówić się przez internet na wizytę w urzędzie na konkretny dzień i godzinę. Przewaga samorządów wynika z tego, że podchodzą do informatyzacji pragmatycznie. Potwierdzają to firmy informatyczne, którym lepiej układa się współpraca z samorządami niż z urzędami centralnymi.