Z informacji „DGP” wynika, że w czwartek około południa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad parafowała umowy na budowę dwóch z pięciu odcinków autostrady, z których w czerwcu wyrzucony został chiński COVEC. Prace na pozostałych fragmentach trasy Warszawa – Łódź trwają cały czas.

Kontrakty nie zostały jednak dotąd podpisane, ponieważ jeden z nowych wykonawców rozgrzebanych odcinków – Dolnośląskie Surowce Skalne – wciąż czekał na finalne gwarancje bankowe. To dokument będący dla rządu zabezpieczeniem na wypadek nienależytego wykonania, kar dla wykonawcy za opóźnienia lub zerwanie kontraktu. Uzyskanie gwarancji przez DSS to jednak tylko formalność. Oficjalnie wczoraj żadna ze stron nie chciała komentować tych informacji.

Na podpis czeka także druga umowa z kontrolowaną przez francuski koncern budowlany Vinci firmą Eurovia Polska. Tu nie ma już żadnych przeszkód, ale rząd chce pochwalić się obiema umowami na A2 jednocześnie.

Francuzi musieli więc czekać na Polaków, choć niewiele brakowało, a to oni wypadliby za burtę. Na początku lipca GDDKiA wybrała do ostatecznych negocjacji na dokończenie ponad 29-km odcinka A autostrady A2 właśnie Francuzów. Potem jednak nastąpił nagły zwrot. „DGP” pisał o wolcie, jaką zafundowali rządowi szefowie firmy ze Szwedem Jonasem Hoegbergiem na czele. Po dwóch tygodniach rozmów Eurovia zażądała nowego harmonogramu prac. Firmie chodziło o uniknięcie zapłaty dotkliwych kar za opóźnienia na kolejnych etapach budowy, których rząd wyznaczył w sumie cztery. Z naszych informacji wynika, że strony doszły do porozumienia.

Skorzysta na tym również DSS. Obaj wykonawcy nie zapłacą bowiem żadnych kar, nawet jeśli nie dotrzymają pośrednich terminów, jeżeli wpuszczą kierowców na Euro 2012. Przejezdność drogi, nawet jeśli nie będzie ona gotowa w 100 proc., to żelazny warunek rządu.

Eksperci nie wierzą, że to się uda. – Jeszcze nikt na świecie w 10 miesięcy, z których część to okres zimowy, autostrady nie zbudował. Czy uda się to w Polsce? Wątpię, chyba że politycy zdecydują się wpuścić kibiców na plac budowy – mówi Adrian Furgalski, analityk rynku infrastrukturalnego.

Jak dotąd najszybciej wybudowano niemal 100-km fragment autostrady A2 ze Strykowa do Konina. Trwało to 19 miesięcy.

Eurovia i DSS zapewniają, że na budowę wejdą jak najszybciej. Do pełnego rozkręcenia prac budowlanych potrzeba jednak dwóch tygodni.

Eurovia przy realizacji robót będzie bazować na siłach własnych partnerów w konsorcjum, m.in. Warbudu. DSS pozyskał niemiecko-czeskich partnerów z firmy Bogl and Krysl.

Chińskie konsorcjum na czele z firmą COVEC miało wybudować odcinek C o długości 20 km, który przypadł DSS za 534,5 mln zł, a odcinek A Eurovii o długości 29,2 km za 754,5 mln zł. Z informacji „DGP” wynika, że DSS za realizację inwestycji zainkasuje ok. 650 mln zł netto. Ile wezmą Francuzi? Z przecieków wynika, że do negocjacji usiedli z kwotą bliską 1,5 mld zł. Z całą pewnością zeszli z ceny. O ile, okaże się, kiedy GDDKiA odkryje karty.

PRAWO

Mogą jeszcze być protesty przegranych

Nowi wykonawcy dwóch odcinków A2 zostali wybrani w trakcie negocjacji z wolnej ręki. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, inwestor prowadzący budowę, wybrał takie rozwiązanie zamiast długotrwałej procedury przetargowej. Ale możliwe jest złożenie przez którąś z odrzuconych firm protestu w sprawie trybu wyboru wykonawcy. Tym bardziej że w trakcie negocjacji z wybranymi wykonawcami rząd złagodził początkowe warunki realizacji kontraktów. Poskarżył się już COVEC, firma, która straciła w czerwcu kontrakt na A2, ale jego zdania nie podzielili arbitrzy Krajowej Izby Odwoławczej. Po podpisaniu umów protestować będą mogły jeszcze firmy, które aplikowały, ale nie otrzymały zamówienia.