Uwaga na aukcje internetowe. Nowe oszustwa "na słupa" i "na fotkę"

autor: Sylwia Czubkowska11.07.2011, 03:00; Aktualizacja: 11.07.2011, 08:30

Cegła w paczce zamiast zamówionego towaru – sztandarowy kant na portalach aukcyjnych – przechodzi do historii. Oszuści wiedzą, że takie numery są łatwe do udowodnienia, a sprawcę można szybko wyśledzić. Pomysły są dziś bardziej finezyjne, ale równie bolesne dla oszukanych.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (30)

  • chipo608(2011-07-11 09:28) Zgłoś naruszenie 00

    Nie rozumiem waszego oburzenia. Sprzedający żarówki wyraźnie określił, że cena towaru wynosi x zł a wysyłki przedmiotu wynosi y zł. a kwota do zapłaty czyli wartość towaru (wraz z kosztami wysyłki) jest sumą x+y. Tak samo przecież traktowany jest import towarów, gdzie wartością celną przedmiotów jest cena przedmiotów powiększona o koszty transportu, pakowania, ubezpieczenia etc. To przecież oczywiste. w ujęciu fiskalnym też nie ma tutaj żadnego przekrętu, bo i tak sprzedający płaci podatek dochodowy i ewentualnie VAT od całej transakcji z klientem, a nie od jego części.
    Rozumiem sprzedającego, bo wiem, że allegro pobiera wysokie prowizje od sprzedaży każdego przedmiotu (a koszty wysyłki są z tego wyłączone) więc aby zminimalizować prowizję i sprawić by całkowity koszt dla klienta był niski stosują takie triki. Proszę zauważyć, że takie sytuacje nie mają miejsca tam, gdzie prowizje są minimalne albo wcale ich nie ma. Po prostu nie ma takiej potrzeby.
    Na podstawie swoich doświadczeń w sprzedaży na allegro od wielu lat twierdzę, że w świadomość kupujących pokutuje przeświadczenie, że w internecie musi być tanio, taniej niż w ich najbliższym sklepie z tym samym produktem. A media natomiast głoszą, z góry fałszywą tezę, że internet jest najtańszym kanałem dystrybucji. Sam śmiem twierdzić, że niejednokrotnie płaciłem dużo wyższe prowizje od sprzedaży produktów, od kosztów które ponoszę w tradycyjnym kanale sprzedaży, czyli sklepie stacjonarnym. Więc śmiem twierdzić że to nie prawda. Proszę zerknąć sobie na amazonie, ebayu, niemieckim czy amerykańskim... i okaże się, że ceny wielu artykułów są wyższe, niż w sprzedaży stacjonarnej.. i nikt nie robi z tego problemu, bo klienci mają świadomość tego, że zakupy bez wychodzenia z domu to oszczędność czasu i wygoda, a za tym ma prawo coś kosztować więcej, niż w sklepie stacjonarnym. U nas to niestety dżungla afrykańska... bo w internecie ma być tanio i już, a najlepiej za darmo.

    Odpowiedz
  • yorg(2011-07-11 09:25) Zgłoś naruszenie 00

    Aby ukrócić takie procedery proponuję zmianę regulaminu Allegro, polegającego na określeniu wielkości czcionki, szczególnie w sprawie opłat za transakcje.

    Odpowiedz
  • Marek(2011-07-11 09:22) Zgłoś naruszenie 00

    co za bzdury w tym artykule,koszt wysyłki był podany na aukcji,firma ma prawo zarabiać na przesyłkach, gwarantuje to ustawa o swobodzie gospodarczej,a w niej o zawieraniu umów ,to co kurierzy ,PP to oszuści?? bo zarabiają na wysyłkach??

    Odpowiedz
  • Mój jedyny raz nieuczciwości sklepu,spośród ok.10(2011-07-11 08:33) Zgłoś naruszenie 00

    Miałem taki spór na Allegro.Sklep internetowy miał pretensje,że nie uregulowałem opłaty z towar, ZA POBRANIEM przy odbiorze, a ja nie dostałem nawet jakiegokolwiek awiza o nadejściu przesyłki.Pomimo moich wyjaśnień, sklep groził egzekucją (sklep był zarejestrowany na Allegro i miał trzy gwiazdki) na Allegro. Musiałem zwrócić się do prawników Allegro, którzy przyznali mi rację. Przesłałem ich odpowiedź mailem sklepowi i dopiero wtedy roszczenia ustały.

    Odpowiedz
  • :((2011-07-11 08:19) Zgłoś naruszenie 00

    Nic dodać nic ująć, :( nasz rzeczywistość , człowiek człowiekowi wilkiem, :(

    Odpowiedz
  • Davout(2011-07-11 08:17) Zgłoś naruszenie 00

    W przypadku gdy nie masz możliwości z zapoznaniem się z regulaminem przed podpisaniem umowy, zazwyczaj tak jest kiedy umowę do podpisu przywozi kurier, wówczas zgodnie z przepisami ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, jeżeli do zawarcia umowy nie dochodzi w siedzibie lub oddziale przedsiębiorcy (sprzedającego) konsument ma prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni. Jest zatem stosowny okres na zapoznanie się z regulaminem i pomimo podpisania umowy odstąpienia od niego ale wyłącznie w w/w przypadku. Nikt i nic nie zwalnia z zapoznani się konsumenta (kupującego) z treścią regulaminu przed podpisaniem umowy w sytuacji kiedy przychodzi nam ją podpisać w siedzibie lub u przedstawiciela operatora komórkowego.

    Odpowiedz
  • żarówa(2011-07-11 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    Firma ale go w tym temacie ogranicza się do 'zarejestrowania' sporu na czas określony . Po czym 'spór' wygasa ale opłata za transakcję pobrana . Kupujący jest bez kasy i towaru a sprzedający / jeśli w o ogóle się odezwie/ trochę po obiecuje sfinalizowania i na tym koniec . Cisza . Próg zainteresowania policji tym procederem zwykle jest wyższy niż szkoda . A honor handlowca - mają go głęboko ... , gdyż zamiar od początku był inny .

    Odpowiedz
  • Aga113(2011-07-11 08:07) Zgłoś naruszenie 00

    Podpisuję się również.
    Nic dodać nic ująć Kont.

    Odpowiedz
  • ted(2011-07-11 07:52) Zgłoś naruszenie 00

    Bardzo jasny i obszerny komentarz p.KONT.Popieram i podpisuję się.

    Odpowiedz
  • kont(2011-07-11 06:19) Zgłoś naruszenie 00

    Takich oszustwa stosują prawie wszystkie firmy a najczęściej operatorzy telefonii komórkowych. Gdy klient ma jakieś roszczenia do nich to twierdzą że mają to zapisane w regulaminie i trzeba się było zapoznać z regulaminem. Problem w tym że regulaminy są pisana w całości drobnym druczkiem jak na mikrofilmach. Po drugie znajdują się tam zapisy które już stanowią zastrzeżenie co do uczciwości operatorów ponieważ dają możliwości do manipulowania abonentem. Po trzecie wszystko powinno się znaleźć w umowie a nie w jakimś regulaminie. Klienci są traktowani w ten sposób że najpierw podpisuje się dokument zwany umową ktora de facto umową nie jest tylko czymś w rodzaju cyrografu a potem otrzymuje do ręki regulamin swiadczenia usług na podstawie którego klient jest maltretowany w żadnym przypadku nie ma zadnego prawa do obrony bo tak ten regulamin jest skonstruowany że nawet gdy klient jest niezadowolony że świadczonych usług to nie ma prawa rozwiązać umowy bo w kazdym przypadku grozi mu kara nakładana na mocy tego regulaminu. Taka to uczciwość panuje obecni w naszym kraju a władze zamiast poszkodowanych obywateli bronić przed takimi oszustami to jeszcze tym oszustom pomagają.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane