Problem dotyczy przede wszystkim spółek pozostających w rękach Skarbu Państwa. Resort, który za nie odpowiada, wskazuje, że takie zabiegi podyktowane są strategią rozwoju przedsiębiorstw, a tworzenie nowych technologii czy produktów można zlecać zewnętrznym firmom. Władze spółek dodają, że działalność zakładowych oddziałów B+R pozostawiała wiele do życzenia.

– Prezesi dużych państwowych spółek wręcz chwalą się, że udało im się zlikwidować piony badawcze – mówi w rozmowie z nami wiceprezes Polskiej Akademii Nauk prof. Marek Chmielewski. Wskazuje na branżę chemiczną czy farmaceutyczną, które powinny bazować na innowacyjności. – Efekt jest taki, że jeden z państwowych koncernów farmaceutycznych prowadzi działalność, która w uproszczeniu polega na kupowaniu leków z Chin, a następnie ich konfekcjonowaniu – mówi prof. Chmielewski.

Na całym świecie piony badawczo-rozwojowe w koncernach farmaceutycznych to największe i najlepiej dotowane działy firmy. Chmielewski wskazuje, że spółki należące do Polskiego Holdingu Farmaceutycznego zupełnie zaprzestały działalności rozwojowej.

Zapytaliśmy w Polfie Tarchomin o przyczyny takich decyzji. Przez dwa dni nikt z władz tej spółki nie był w stanie odpowiedzieć nam na to pytanie.

Decyzji o likwidacji działów B+R bronią jednak zarządzający firmami. – Wchodząc do spółki, zastałem sytuację, w której dział badań zajmował się przygotowywaniem koszy świątecznych, a jego struktura i zakres działań nie zmienił się od lat 80. ubiegłego wieku – opowiada nam prezes dużego zakładu przemysłowego pozostającego w rękach Skarbu Państwa.

Niezależnie od przyczyn likwidacji pionów B+R taka polityka prowadzi do tego, że zagraniczny inwestor, kupując polską firmę, kupuje cały rynek. Dlatego że jego produkty nie mają żadnej krajowej konkurencji. – Tak było w przypadku wrocławskich zakładów Dolmen, niegdyś lidera w dziedzinie produkcji urządzeń do obsługi energetyki. Gdy został przejęty przez firmę ABB, ta natychmiast wprowadziła na polski rynek własną technologię – opowiada prof. Tadeusz Luty, były rektor Politechniki Wrocławskiej.

Naukowcy podają, że już teraz w Polsce rocznie rejestruje się zaledwie 250 patentów, podczas gdy w Niemczech jest to kilkanaście tysięcy. Wskazują też na różnice w nakładach na naukę, jakie ponoszą polscy przedsiębiorcy w porównaniu z biznesem krajów zachodnich. – Na przykład w USA 70 proc. nakładów na badania i rozwój pochodzi z biznesu, w Polsce jest to tylko 30 proc. – mówi Luty.

W takiej sytuacji należy postawić pytanie o przyszłość młodych ludzi, którzy wybrali kierunki zamawiane. Miały one być odpowiedzią na zapotrzebowanie naukowe rynku. Jak zachęcić przemysł, by w nich inwestował? Naukowcy wskazują, że niezbędne są do tego zachęty podatkowe. Apelują też o powrót do koncepcji tworzonej na początku procesu prywatyzacji, która zakładała przekazywanie określonej puli środków na badania i rozwój.