Strefa wpływów państwa w gospodarce to ponad 505 czynnych spółek nadzorowanych przez Ministerstwo Skarbu Państwa. Wśród nich znajdują się koncerny z kluczowych sektorów, takich jak banki, ubezpieczenia, energetyka i chemia. KGHM, Orlen, PGE, PZU, PKO BP to tylko kilku potentatów, którzy zarówno przychody, jak i zyski liczą w miliardach złotych. Świetne wyniki zawdzięczają jednak raczej dominującej pozycji na rynku i koniunkturze niż menedżerskim umiejętnościom kolejnych zarządów.

Przeszkody

Prywatyzacja wyhamowuje, mimo że jej tempo nie jest już uzależnione od zmian ustawowych. Od czasów transformacji na szybkość i zakres sprzedaży państwowego majątku największy wpływ miała polityka. Tak jest nadal, choć katastrofalny stan finansów publicznych nakazywałby rządowi jak najszybsze zbywanie przedsiębiorstw. Jednak wpływy do budżetu z prywatyzacji w kolejnych latach będą malały. W tym roku będzie to jeszcze 15 mld zł. W 2012 r. 10 mld zł, a w dwóch kolejnych po 5 mld zł rocznie.

Teoretycznie strumień środków ze sprzedaży państwowego majątku mógłby być większy. Związana z Leszkiem Balcerowiczem Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju policzyła, że rynkowa wartość tylko największych spółek będących w posiadaniu Ministerstwa Skarbu Państwa i Banku Gospodarstwa Krajowego (bez kolejowych spółek transportowych, nieruchomości, kopalni) wynosiła w lutym 110 – 120 mld zł. – To dobry moment, by z prywatyzacją nie zwalniać. Tym bardziej że sytuacja na giełdzie i w gospodarce jest znacznie korzystniejsza teraz niż w zeszłym roku – uważa Wiktor Wojciechowski, ekspert FOR.

Minister skarbu Aleksander Grad tłumaczy jednak, że będzie prywatyzować ostrożnie, bo sprzedaż najlepszych spółek w krótkim czasie nie byłaby przychylnie odebrana przez inwestorów.

Największą przeszkodą w prywatyzowaniu przedsiębiorstw są politycy. Ostatni przykład to rezygnacja ze sprzedaży większościowego pakietu akcji Lotosu. Rząd wystraszył się zainteresowaniem Rosjan i decyzję o losach rafinerii woli przesunąć na czas po jesiennych wyborach. Pod znakiem zapytania stanęła także sprzedaż na giełdzie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, szykowanej do debiutu od 2005 r. To największy w UE producent węgla koksowego. Może pochwalić się przeszło 1 mld zł zysków, choć jeszcze przed rokiem stracił kilkaset milionów złotych. Passę pozwoliła odmienić znakomita koniunktura, która od 2010 r. napędza ceny surowców. Ta poprawa kondycji JSW i to bez restrukturyzacji to powód do szybkiego zbycia firmy. Na drodze do tego stają jednak związki zawodowe.

Identyczna sytuacja ma miejsce w PKP Cargo, które miało być sprzedane już sześć lat temu. Polski przewoźnik pod względem wielkości w Unii Europejskiej ustępuje tylko niemieckiemu DB Schenker. Dziś jest na plusie, a przewozy towarów ciągle rosną. To idealny moment na sprzedaż. Jeśli transakcji nie uda się zamknąć w tym roku, okazja może się nie powtórzyć. Jednak i tu „nie” powiedziały związki. Takiego lobby nie ma w przemyśle farmaceutycznym, ale dalsze zwlekanie ze sprzedażą Polf produkujących leki nie ma większego sensu, bo branża farmaceutyczna nie straciła wiele na kryzysie i może dać dobrą cenę.

Nie bez znaczenia dla losów prywatyzacji pozostaje też to, że politycy niechętnie dają zielone światło sprzedaży należącego do państwa majątku, bo w ten sposób pozbywają się strefy wpływów. Dziesiątki miejsc w zarządach i radach nadzorczych spółek to polityczna waluta, którą rozlicza się wiele transakcji.

Na zawsze państwowe

Obecna strategia rządu zakłada, że niektóre sektory gospodarki właściciela nie zmienią nigdy, a pod jego kontrolą pozostanie 20 – 25 spółek kluczowych dla państwa. Niezależnie od koniunktury w rękach polityków pozostanie przesył energii elektrycznej, gazu i ropy. Co najmniej do 2020 r. również Polska Grupa Energetyczna PGE, największa firma produkująca i sprzedająca prąd w Polsce. Powód – potentat skupiający blisko 40 proc. rynku energii zobowiązany został przez rząd do wybudowania pierwszych dwóch w naszym kraju elektrowni atomowych. W powołanym do tego celu konsorcjum firm PGE obejmie 51-proc. pakiet. W kontekście ostatnich wydarzeń w Japonii, gdzie wychodzi na jaw, że oddana w prywatne ręce elektrownia jądrowa nie była należycie utrzymywana, decyzja wydaje się dobra.

Przesądzone wydaje się też, że w rękach państwa pozostanie zarządca infrastruktury kolejowej, któremu podlega dziś ponad 19 tys. km linii kolejowych. Lekcją dla całej Europy była prywatyzacja torów w Wielkiej Brytanii na początku lat 90. XX. I tym razem prywatny właściciel się nie sprawdził i wzrosła liczba wypadków na kolei. Efekt – tory na Wyspach znowu są państwowe.