Na opakowaniach będą musiały być np. umieszczane ostrzeżenia o ich szkodliwości. Dodatkowo wyroby tytoniowe kuszące egzotycznymi smakami pinia colady czy wanilii, kolorową bibułą i opakowaniami znikną ze sklepów. Zmiany te zapowiedział wczoraj w Polsce unijny komisarz ds. zdrowia John Dalli.

– Skończyliśmy konsultacje i niedługo zaprezentujemy propozycje dyrektywy zaostrzającej przepisy antynikotynowe – poinformował.

Jego zdaniem uchronić przed paleniem trzeba zwłaszcza młodzież. Dalli nie wie jeszcze, czy z półek znikną wszystkie smaki, nawet mentolowy. Natomiast kwestię np. wprowadzenia akcyz na e-papierosy po zrównaniu ich z opłatami za tradycyjne zostawia polskiemu rządowi.

Tymczasem, jak dowiedział się „DGP”, w obronie rynku tytoniowego zwarli szyki pracodawcy i związkowcy z komisji trójstronnej i także wczoraj wysłali list do wicepremiera Waldemara Pawlaka, by na unijnym polu bronił polskich interesów. – Polska jest drugim producentem tytoniu w Europie, a jego uprawa daje zatrudnienie 60 tys. osób – mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. Według wyliczeń tej organizacji branża tytoniowa przynosi budżetowi 18 – 20 mld zł rocznie w formie akcyzy i innych podatków. Organizacja zebrała aż 20 tys. pism z uwagami od polskich plantatorów tytoniu i przesłała KE w ramach konsultacji.

– Polski tytoń wymaga domieszek, by nadawał się do palenia, więc namawiamy polski rząd, by zadbał o tę gałąź gospodarki – mówi „DGP” Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP. Dlatego ma nadzieję na jasne deklaracje rządu na najbliższym posiedzeniu komisji trójstronnej.

Ale stanowisko komisji wspiera resort zdrowia, który wstępnie unijne propozycje już poparł w zeszłym roku. Powód: liczone w miliardach złotych koszty leczenia chorób związanych z paleniem. Zdaniem branży tytoniowej ostrzejsze wymogi mogą jednak spowodować, że legalne papierosy smakowe zostaną zastąpione produktami gorszej jakości z przemytu.

ola