– Jesteśmy gotowi zrobić więcej, by pomóc tym krajom na drodze do demokracji. Z 6 mld moglibyśmy zrobić w nadchodzących latach coś naprawdę znaczącego – mówił wczoraj szef EBI Philippe Maystadt. To o 20 proc. więcej, niż do tej pory planowano. Na pieniądze może liczyć sześć państw (Algieria, Egipt, Liban, Maroko, Syria i Tunezja) oraz Autonomia Palestyńska. Maystadt ma nadzieję, że Rada UE, czyli przedstawiciele unijnych rządów, podejmą stosowną decyzję w ciągu najbliższych tygodni. Swoją zgodę na zwiększenie puli wydał już Parlament Europejski.

EBI zamierza też rozmawiać z odpowiedzialną za sprawy zewnętrzne UE Catherine Ashton o stworzeniu nowych instrumentów pomocowych dla krajów regionu po 2013 roku.

Kredyty z EBI mają służyć tworzeniu nowych miejsc pracy przez wsparcie w zakładaniu i działalności małych i średnich firm, a także większych inwestycji, w tym infrastruktury energetycznej i transportowej. Bezrobocie to jedna z największych plag w krajach arabskich, a zarazem jedna z przyczyn fali rewolucji na Bliskim Wschodzie.

mwp