Już nie tylko w miejscowościach turystycznych, lecz także w Warszawie, Poznaniu, we Wrocławiu można kupić mieszkanie na wynajem, nie martwiąc się o to, że będzie stało puste. Tydzień temu z ofertą gwarantowanego najmu wyszła firma Home Broker, która zaproponowała klientom ok. 20 mieszkań na osiedlach budowanych właśnie na warszawskiej Woli i Ochocie.

Wrocławski Archicom, warszawski Holand Park, a także działająca na terenie całego kraju agencja pośrednicząca redNet oferują następujący deal: każdemu, kto kupi od nich mieszkanie, znajdą najemców. A jeśli to się nie uda, będą wypłacać równowartość miesięcznej opłaty za wynajem do czasu znalezienia klienta.

Agencje nieruchomości i deweloperzy biorą także na siebie administrowanie: pobierają opłaty od najemcy, usuwają usterki, a jeśli trzeba, remontują lokale.

– Oferta Home Broker to małe lokale, kosztujące nie więcej niż 200 – 300 tys. zł. Gwarantują najszybszy zwrot kapitału i najłatwiej na nie znaleźć najemców – mówi Bartosz Turek z Home Broker. Ze wstępnych kalkulacji wynika, że opłata za wynajem ok. 30-metrowego mieszkania wyniesie 1,5 – 1,7 tys. zł. To powinno wystarczyć na miesięczną ratę. Ta wyniesie ok. 950 zł przy kredycie w wysokości 240 tys. zł na 30 lat przy 10-proc. wkładzie własnym. Zostanie więc jeszcze na prowizję dla agencji (ok. 10 proc.) i niezbędne ubezpieczenie mieszkania.

Zainteresowanie jest spore: firma w ciągu tygodnia sprzedała połowę lokali. Jeszcze w tym roku chce wprowadzić do oferty gwarantowanego najmu mieszkania w Ursusie, we Włochach i w Wilanowie. Powoła też osobną spółkę, która zajmować się będzie administrowaniem wynajmowanych mieszkań.

Klientom, którzy kupią takie mieszkania, inwestycja powinna się zwrócić w ciągu 17 – 18 lat, ale pod warunkiem że ceny najmu utrzymają się przynajmniej na tym poziomie co obecnie.

Ryzykiem dla inwestorów może być wzrost stóp procentowych, a tym samym podwyżka rat kredytów. W styczniu stopa procentowa wzrosła z 3,5 do 3,75 proc. i jak prognozują analitycy, jest to dopiero początek trendu wzrostowego.

Jacek Bielecki, wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich, przestrzega przed kosztami podatkowymi i przepisami, które zabraniają usuwania lokatorów niepłacących czynszu.

– Dopóki rząd nie wprowadzi odpisów podatkowych dla osób inwestujących w mieszkania na wynajem i nie zliberalizuje ustawy o ochronie praw lokatorów, nie będzie to opłacalny biznes – mówi Bielecki. Bo co to za inwestycja, na której będą zarabiać dopiero wnuki?

PRAWO

Kiedy można eksmitować niepłacącego lokatora

Ustawa o ochronie praw lokatorów zakłada, że niepłacącego najemcę, który nie chce dobrowolnie opuścić mieszkania, można eksmitować – jednakże tylko pod warunkiem, że będzie można wskazać lokal, w którym mógłby on zamieszkać. Może to być np. lokal socjalny albo mieszkanie należące do kogoś z jego rodziny lub znajomych. Dodatkowo potrzebne jest oświadczenie najemcy, w którym poddaje się on egzekucji i zobowiązuje się do opróżnienia i wydania lokalu w określonym terminie. Oświadczenie takie powinno być sporządzone w formie aktu notarialnego.

Od 1 stycznia 2010 r. osoby, które wynajmują mieszkania i zgłosiły to do urzędu skarbowego, płacą podatek w wysokości 8,5 proc. przychodu z najmu. Przed 2010 rokiem ryczałt dla kwot z najmu przekraczających równowartość 4000 euro wynosił aż 20 proc. Zmniejszenie stawki zdaniem ustawodawcy miało zachęcić wynajmujących do wyjścia z szarej strefy.

Jednak z szacunków ekspertów wynika, że w dalszym ciągu ponad 60 proc. mieszkań wynajmowanych jest na czarno.