Prezes Telekomunikacji Polskiej twierdzi, że branża po trzech latach zastoju robi krok do przodu
Mija rok od zawarcia porozumienia między UKE a TP, które zapobiegło podziałowi spółki na część hurtową i detaliczną. Zobowiązaliście się wtedy, że nie będziecie dyskryminować konkurentów i podejmiecie inwestycje w infrastrukturę telekomunikacyjną. Co zmieniło w TP to porozumienie?
Wszystkie nasze zobowiązania wynikające z porozumienia sumiennie realizujemy, ale muszę przyznać, że gdy je podpisywaliśmy, towarzyszył nam duży stres. Mieliśmy obawy m.in., czy uda się sprawnie przeprowadzić zmiany w spółce i zbudować tzw. chińskie mury rozdzielające systemy informatyczne części hurtowej i detalicznej. Od podpisania porozumienia dokonaliśmy ponad 50 ważnych zmian w strukturze działu IT, podobnie było w obsłudze. Wprowadziliśmy rozwiązania, które ułatwiają dostęp do informacji operatorom alternatywnym. Tylko od kwietnia tego roku przekazaliśmy im ponad 200 mln informacji. Udało się też zmienić mentalne nastawienie naszych pracowników. Jednak najważniejsze, co zmieniło porozumienie, to wzrost inwestycji, z których korzystają wszyscy operatorzy, a nie tylko TP. Na rynek wróciła stabilizacja, a to ona wyzwala chęć do inwestowania. Ponadto dzięki przejściu z metody wyliczania stawek hurtowych z retail minus na cost plus (z wyliczania na podstawie ceny detalicznej do liczenia według kosztów powiększonych o marże – red.) mogliśmy od października tego roku zaproponować Polakom nowe, dużo niższe ceny neostrady. W ten sposób staliśmy się znów konkurencyjni, jeśli chodzi o usługi dostępu do internetu.