1,8 mld zł ma zarobić w tym roku bank centralny – dowiedział się „DGP”. To oznacza, że budżet może dostać nieco ponad 1,7 mld zł.

– Tegoroczny plan finansowy Narodowego Banku Polskiego zakłada ukształtowanie się wyniku finansowego NBP na poziomie 1,807 mld zł – potwierdził nam Zdzisław Sokal, członek zarządu banku centralnego. Zastrzegł przy tym, że „nie jest możliwe uzyskanie pewności, że wymienione kwoty ukształtują się na zaplanowanym poziomie”. Jeżeli pod koniec roku złoty się umocni, zysku może nie być wcale, bo zjedzą go różnice kursowe.

W przypadku zysku NBP każdy scenariusz jest jeszcze możliwy. – Zarówno znacząca zwyżka, jak i zjazd do zera. Te 1,8 mld zł to może być jedna z zakładanych przez bank prognoz – spekuluje Maciej Reluga z BZ WBK.

Stanisław Gomułka twierdzi, że ostrożna prognoza zysku NBP może oznaczać sowity zastrzyk gotówki do budżetu. Zgodnie z prawem 95 proc. planowanej kwoty powinno trafić do budżetu. Dla państwowej kasy 1,7 mld zł to spora suma.

Poprzedni plan finansowy, za 2009 r., opracowany jeszcze pod kierownictwem poprzedniego prezesa NBP, tragicznie zmarłego Sławomira Skrzypka, mówił o zerowym zysku. Ostatecznie do kasy państwa wpłynęły ponad 4 mld zł. – Ten zastrzyk będzie możliwy pod dwoma warunkami: osłabienia złotego pod koniec roku i wzrostu rentowności papierów skarbowych na rynkach głównych, czyli w Stanach Zjednoczonych i Niemczech – mówi nam Stanisław Gomułka.

To właśnie na tych rynkach NBP lokuje większość swoich rezerw. Tyle że do wzrostu rentowności potrzeba choćby zapowiedzi podwyżek stóp w USA i strefie euro, a na razie nikt wzrostu oprocentowania w bankach centralnych się nie spodziewa.

Nasi rozmówcy podkreślają, że jak najszybciej należałoby zmienić sposób wypłacania do budżetu zysku banku centralnego. Powinna to być średnia z ostatnich trzech lat, tak jak to jest w wielu krajach Unii Europejskiej. – Pozwoliłoby to ministrowi finansów pracować w bardziej przejrzystych warunkach – zauważa Krzysztof Rybiński, profesor SGH i były wiceprezes NBP.