Dodał, że zaplanowany przez rząd budżet jest jednocześnie możliwy do wykonania, a "byłoby źle, gdyby budżet został przygotowany zgodnie z marzeniami, ale był niewykonalny".

"Przygotowywaliśmy budżet w trudnych czasach dla europejskiej i światowej gospodarki, także dla polskiej gospodarki, polskich finansów. Rok 2009 i 2010 to są lata pełne wyzwań związanych z sytuacją kryzysową" - podkreślił szef rządu.

Zgodnie z projektem dochody budżetu mają wynieść 248 mld 868 mln 601 tys. zł, wydatki - nie więcej niż 301 mld 82 mln 817 tys. zł. Deficyt nie przekroczy 52 mld 214 mln 216 tys. zł. Projekt przewiduje, że przychody z prywatyzacji wyniosą ok. 25 mld zł.

"W tym budżecie musiały być 100-proc. gwarancje dla ludzi, których życie, wynagrodzenia zależą od budżetu"

"W tym budżecie musiały być 100-proc. gwarancje dla ludzi, których życie, wynagrodzenia zależą od budżetu. Dotyczy to stabilnych, gwarantowanych, waloryzowanych wypłat rent i emerytur, gwarancji dla zapowiedzianych podwyżek dla nauczycieli" - powiedział premier.

Tusk dodał, że rząd zagwarantował też "strumień pieniędzy, który popłynie na polską wieś". "Musieliśmy także dokonać oszczędności w poszczególnych resortach i zachować pełną dyscyplinę, by uniknąć zagrożeń związanych ze zbytnim deficytem, ze zbytnim narastaniem długu publicznego" - wyjaśnił.

Premier powiedział również, że rząd zadbał o to, by "ten budżet nie przekroczył progów ostrożnościowych i aby deficyt nie zagrażał ogólnej kondycji finansowej państwa".

"Są to nieprzyjemne, ale nieuniknione, tzw. opóźnione skutki, czy koszty kryzysu"

Premier zaapelował do wszystkich parlamentarzystów o przyjęcie projektu budżetu na 2010 rok. "Chociaż zdaję sobie sprawę, że rolą opozycji jest narzekać i być krytycznym wobec propozycji rządowych, to jednak w tej konkretnej sprawie liczę na ponadstandardową solidarność wszystkich sił politycznych" - powiedział.

Obecny na konferencji minister finansów Jacek Rostowski przyznał, że zaplanowany deficyt budżetowy jest duży, jednak jest bezpieczny. Zwrócił uwagę, że mimo iż deficyt budżetowy jest znacznie wyższy niż deficyt w tym roku (planowany na poziomie 27,2 mld zł - PAP), to "bardziej znacząca kategoria, jaką jest deficyt sektora finansów publicznych, wzrośnie jedynie o kilkanaście miliardów złotych".

"Są to nieprzyjemne, ale nieuniknione, tzw. opóźnione skutki, czy koszty kryzysu. Oczekujemy, że już od 2011 roku będziemy konsekwentnie ten deficyt zmniejszali" - powiedział. Dodał, że rząd pracuje nad przygotowaniem dwuletniego planu rozwoju i konsolidacji finansów publicznych. Ma on być przedstawiony do końca roku.

Rostowski odniósł się do opublikowanego we wtorek raportu NBP, który prognozuje, że w tym roku deficyt sektora finansów publicznych osiągnie 5,9 proc., a w 2010 r. - 7 proc. Przypomniał, że na deficyt sektora finansów publicznych składają się także kategorie, o których rząd nie decyduje, np. finanse samorządów. "Wobec tego każda w tym momencie prognoza wyniku sektora finansów publicznych jest prognozą. Uważam, że ta prognoza (NBP - PAP) nie budzi jakichś naszych silnych wątpliwości" - powiedział.