SaaS, czyli oprogramowanie jako usługa, to relatywnie nowy model sprzedaży oprogramowania. Pozwala on na dostęp do aplikacji na zasadzie gniazdka elektrycznego, z którego korzystamy, kiedy tego potrzebujemy, i w rezultacie płacimy jedynie za wykorzystane zasoby. W tym modelu firmy mają dostęp do aplikacji poprzez przeglądarkę internetową, a wnoszone opłaty są na ogół naliczane miesięcznie. Opłaty te ograniczają się do stosunkowo niewielkiej, stałej stawki za pracownika pomnożonej przez liczbę pracowników mających dostęp do aplikacji w danym miesiącu. W zależności od rodzaju aplikacji opłatom może podlegać również dostosowanie parametrów systemu do potrzeb danej firmy, czyli coś, co w przypadku tradycyjnej aplikacji nazwalibyśmy wdrożeniem.

Naturalnym klientem docelowym modelu SaaS są średnie i mniejsze firmy. Branżą, która szybko powinna zaadaptować SaaS, będą przede wszystkim firmy świadczące usługi finansowo-księgowe. Takie firmy mogą stopniowo dokupować kolejnych użytkowników w miarę zdobywania kolejnych klientów na swoje usługi. Co więcej, nie muszą się ograniczać do jednej aplikacji – jeśli klient pracuje na konkretnym oprogramowaniu i życzy sobie, by dostawca usług również z niego korzystał w modelu SaaS, to w prosty i tani sposób może kupić abonament na inne oprogramowanie i równie prosto z niego zrezygnować. Idąc dalej, taka firma staje się naturalnym dystrybutorem takiego oprogramowania, polecając je swoim klientom i czerpiąc z tego określone w umowie profity.

Taki model ma kilka zalet z punktu widzenia firmy użytkownika, który potrzebuje na przykład oprogramowania finansowo-księgowego czy systemu do zarządzania zasobami przedsiębiorstwa (ERP). Główną zaletą modelu SaaS jest niska bariera wejścia. Decydując się na aplikacje w takim modelu, firma nie musi ponosić opłat za licencje, opiekę serwisową i infrastrukturę. Są to niemałe koszty, które trzeba ponieść z góry w tradycyjnym modelu kupna oprogramowania. Nie ma także bariery wyjścia. Konsekwencją tego, iż korzystamy z aplikacji poprzez przeglądarkę internetową i nie jesteśmy właścicielem licencji ani sprzętu, jest możliwość zrezygnowania z takiej usługi, kiedy tylko chcemy. Nie ma problemu z rozwiązaniem umowy w momencie znalezienia alternatywnego, lepszego rozwiązania. Jest to prawie niemożliwe w przypadku tradycyjnych aplikacji, które wdraża się przynajmniej z perspektywą trzy- lub pięcioletnią, wiążąc się umową i sporymi wydatkami z dostawcą oprogramowania.

PIOTR KRZYSZTOPORSKI

starszy menedżer ds. rozwiązań klienckich, Epicor Software Poland