Według szacunków firm produkujących karmę dla zwierząt w polskich domach żyje 8 mln psów i ponad 6 mln kotów. To armia potencjalnych klientów gabinetów weterynaryjnych, których w Polsce jest kilka tysięcy. Ile dokładnie – nie wiadomo.

Prywatna branża

– Opieka nad zwierzętami znajduje się w tej chwili w 100 proc. w prywatnym sektorze – mówi Anna Pyrka z Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej.

GP policzyła, że otwarcie gabinetu kosztuje od 130 do 160 tys. zł. Najwięcej pochłoną zakupy specjalistycznego sprzętu i wyposażenia. Na obowiązkowej liście niezbędnych urządzeń znajdują się m.in. aparat RTG, sterylizator, stół chirurgiczny, sprzęt anestezjologiczny, stetoskop, termometry, meble do poczekalni. Początkowe koszty otwarcia gabinetu można obniżyć, starając się o leasing najdroższego sprzętu. Należy jednak pamiętać, że taka operacja będzie oznaczała znaczną podwyżkę miesięcznych kosztów funkcjonowania firmy, które w przypadku placówek leczących zwierzęta nie należą do najniższych.

Wśród stałych kosztów jednym z największych wydatków będzie pensja dla lekarza z uprawnieniami, bez którego nie będziemy mogli przyjmować pacjentów. Ponieważ otwarcie unijnych granic spustoszyło krajowy rynek pracy, żeby znaleźć pracownika, trzeba wyłożyć co najmniej 3,5 tys. zł miesięcznego uposażenia.

W największych miastach za lokal o powierzchni kilkudziesięciu metrów trzeba zapłacić od 1 tys. do 2,5 tys. zł. Cena zależy od lokalizacji. Do tego dojdzie utrzymanie lokalu, czyli opłaty za media, przede wszystkim prąd, głównie do oświetlania pomieszczeń, niezbędnej w gabinecie klimatyzacji oraz do pracy wielu urządzeń. Wysokość rachunków za media może przekroczyć nawet 1 tys. zł.

Jedną z największych pozycji w miesięcznym budżecie są wydatki na uzupełnianie zapasu leków oraz narzędzi chirurgicznych. Mogą sięgnąć nawet 10 tys. zł.