Mimo pogorszenia sytuacji gospodarczej spłacalność kredytów małych i średnich firm jest wysoka. Jeśli banki zaostrzają politykę kredytową, to dlatego że obawiają się pogorszenia sytuacji gospodarczej i bankructwa małych firm.

- Jest większe prawdopodobieństwo, że mała firma upadnie, bo najczęściej nie ma oszczędności - przyznaje Jarosław Sadowski z Expandera.

Oficjalnie banki nie chcą wprowadzać restrykcji przy kredytowaniu małych przedsiębiorstw.

- Dla naszego banku małe i średnie firmy to bardzo ważny segment. Jeśli łączna skala kredytowania małych firm zmniejszyła się, to nie w wyniku złego traktowania przez banki, tylko pogorszenia się realiów funkcjonowania tych firm - mówi Wojciech Kaczorowski z Millennium.

Z drugiej strony bankowcy mają świadomość, że właściciel małej firmy jest znacznie bardziej zmotywowany, by spłacić zadłużenie. Najczęściej taka firma nie ma osobowości prawnej i przedsiębiorca ryzykuje majątek rodziny. Zawieszenie spłaty dla takiej osoby jest ostatecznością. Tymczasem według danych NBP 80 proc banków w anonimowej ankiecie przyznaje, że zaostrzyło kryteria i marże kredytowe dla małych i średnich firm. W I kwartale 60 proc. banków planowało dalsze zaostrzenie polityki kredytowej i raczej słowa dotrzymało.

- Kryzys finansowy jest odczuwalny w Polsce przede wszystkim poprzez utrudniony dostęp małych firm do kredytu. Nigdy nie było dobrze, ale teraz jest fatalnie - mówi prezes Związku Rzemiosła Polskiego Jerzy Bartnik, według którego przedsiębiorcy nie chcą o tym mówić, bo obawiają się reakcji banków.

Oprocentowanie do negocjacji

W ofercie kredytowej dla małych firm teoretycznie nie jest źle. Zrozumiałe, że na pożyczkę mogą liczyć przede wszystkim osoby, które dłużej prowadzą firmę, a najlepiej, gdy mają też w danym banku konto. W Nordei trzeba przez dwa lata prowadzić działalność gospodarczą. Zwykle jednak wystarczy rok, a czasem sześć miesięcy (BGŻ, ING BSK, Kredyt Bank, Pekao).

Oprocentowanie jest najczęściej zależne od stawek rynku międzybankowego, do czego trzeba jeszcze dodać marże i prowizje. To jest właśnie największa niewiadoma. Banki twierdzą, że ostateczna wysokość oprocentowania zależy od indywidualnych negocjacji i sytuacji firmy. Instytucje finansowe bardzo różnie do tego podchodzą. Marża może więc wynosić 0,5 proc., ale może też przekraczać 5 proc. Nieoficjalnie można usłyszeć, że oprocentowanie kredytów dla małych firm wynosi od 8 do 15 proc. Różnica jest bardzo duża i warto zadać sobie trud, by znaleźć najlepszą ofertę. Na niskie oprocentowanie mogą liczyć te firmy, których branże bankowcy oceniają jako odporne na kryzys. Na pewno są to sklepy spożywcze, apteki i produkcja żywności, czyli te dziedziny, których sprzedaż jest najbardziej stabilna. Najbardziej ryzykowne są obecnie budownictwo i transport. Przedstawiciele tych branż tylko w wyjątkowych okolicznościach mogą liczyć na pożyczkę w banku.

- Banki mają wewnętrzne regulacje dotyczące tego, jakie branże są postrzegane jako bardziej ryzykowne, a które mniej, ale tych informacji nie udostępniają - twierdzi Jarosław Sadowski.