Reklama

Dodał, że w pakiecie mogą znaleźć się też rozwiązania dotyczące np. monitorowania stanu cen m.in. przez UOKiK.

Premier Mateusz Morawiecki po poniedziałkowym posiedzeniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego zapowiedział, że w najbliższych dniach rząd pokaże konkretne działania, by pracownicy i pracodawcy otrzymali wsparcie ze strony państwa. Poinformował, że rząd jest w trakcie prac nad pakietem stabilności i bezpieczeństwa. "Ten pakiet jest potrzebny ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, że mnóstwo branż ucierpi. Cała gospodarka polska, cała gospodarka światowa, a w szczególności europejska z całą pewnością odczują walkę z epidemią koronawirusa" - mówił.

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego Piotr Arak w rozmowie z PAP ocenił, że wszystkie dotychczasowe prognozy gospodarcze dot. tego, co będzie w tym roku, się dezaktualizują. "Sytuacja jest tak zmienna, że trudno określić, z jakim wynikiem finansowym zakończą przedsiębiorstwa ten rok. To najpewniej jeden z najtrudniejszych momentów dla polskiej gospodarki od wielu lat. Możliwe, że gorszy niż 2009 i 2008 r." - wskazał.

Według Araka możemy zakładać, że w najczarniejszych scenariuszach w polskiej gospodarce pojawi się recesja. "Sytuacja globalna będzie zbyt trudna, żeby nasza gospodarka się obroniła" - zaznaczył.

Oznacza to, jak podkreślił, że w najbliższych kilku miesiącach trzeba zagwarantować przedsiębiorstwom płynność. Chodzi o to, jak mówił, by mimo ograniczeń w handlu, w poruszaniu się, firmy mogły dalej spłacać kredyty - "żeby gotówka w przypadku przedsiębiorstw nadal była dostępna".

Zwrócił uwagę, że przedsiębiorcy w tej sytuacji powinni liczyć na prolongatę większości kosztów - zarówno po stronie składek na ubezpieczenie społeczne, jak i spłaty kredytów. "A jeśli wnioskują o kredyty, to nie powinno się weryfikować ponownie ich sytuacji finansowej i wydawać kolejnej opinii" - zaznaczył. Dodał, że to wymaga zmian ustawowych i tego, żeby jak najszybciej weszły one w życie.

Zdaniem Araka firmy powinny też liczyć na ochronę miejsc pracy. "Chodzi o to, by w najbliższych kilu miesiącach, dzięki m.in. pakietowi postojowemu, przedsiębiorcy mogli w sytuacji ograniczonego obrotu lub straty wypłacać wynagrodzenia" - podkreślił. Zaznaczył, że częściowo jako płatnik mogłoby występowało państwo. Dodał, że po to, by gospodarstwa domowe, przedsiębiorcy, nadal mieli prace. Podobne rozwiązania zastosowano w Niemczech w 2009 r. i także wprowadza się obecnie.

Dyrektor PIE wskazał też na element działań związany z decyzją banku centralnego. Ocenił, że na wtorkowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej najprawdopodobniej będzie dyskusja nad redukcją stóp procentowych. "Amerykanie dokonali zdecydowanego ruchu, co wskazuje na to, że w Polsce także możemy się spodziewać spadku stopy procentowej, stopy referencyjnej, ponadto zostaną uwolnione środki z rezerw, by gotówka, którą banki mają na swoich kontach była dostępna dla firm" - mówił. Dodał, że możemy też się spodziewać niestandardowej polityki monetarnej, czyli tego, że bank centralny będzie przez różne mechanizmy udostępniał środki przedsiębiorstwom bez dodatkowych badań ratingu - by większe i średnie firmy miały nadal dostęp do kredytu.

W ocenie Araka w pakiecie osłonowym dla firm, który w tym tygodniu ma być zaprezentowany przez premiera mogą znaleźć się rozwiązania dotyczące m.in. monitorowania stanu cen m.in. przez UOKiK. "Nie chodzi o to, by wprowadzać zbyt pochopne kroki, ale o to, oszuści nie wykorzystywały obecnej sytuacji do naciągania Polaków" - podkreślił.

Kolejna kwestia, jak mówił, to zwiększona dostępność kredytów obrotowych i tego, by zrezygnować z ponownego badania możliwości dostępu przedsiębiorstw do tych kredytów. "A to najprawdopodobniej będzie oznaczać dodatkowe gwarancje po stronie PFR, ARP oraz BGK" - podkreślił.

Wskazał też na rozwiązanie dot. wypłacania wynagrodzeń postojowych. "Chodzi o to, by budżet państwa wziął na siebie częściowo ciężar wypłacania wynagrodzeń dla branż, firm, które będą w największym stopniu dotknięte przez to co się dzieje obecnie w gospodarce" - ocenił.

Zaznaczył, że ekonomiści i analitycy są zgodni, że mniej więcej w taki sposób interwencja władz powinna przebiegać. "Do dopracowania są kwestie szczegółowe, a także działania legislacyjne, by rozwiązania weszły w życie jak najszybciej" - podsumował.