Organ nadzorczy zmienia politykę

8,3 mln zł – taką karę otrzymał T.B. Fruit Polska za złamanie zakazu stosowania praktyk nieuczciwie wykorzystujących przewagę rynkową. To jedna z największych w Polsce firm skupujących owoce i produkujących koncentrat jabłkowy, jest częścią europejskiej grupy należącej do Francoso Corporation; przetwarza również wiśnie, maliny, aronię, truskawki oraz czarne porzeczki. Urząd ustalił, że przedsiębiorca nie dotrzymywał ustalonych przez siebie terminów płatności. – Mimo że w umowie deklaruje 30 dni na zapłatę, to rolnicy otrzymywali pieniądze o wiele później. T.B. Fruit Polska zwlekał średnio ponad 100 dni z uregulowaniem należności, a najdłuższe opóźnienie wyniosło prawie rok – wymienia grzechy ukaranego Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK. To pierwsza kara finansowa nałożona na podstawie ustawy z 15 grudnia 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi (Dz.U. z 2017 r. poz. 67 ze zm.). I jednocześnie w maksymalnej wysokości, jaką można nałożyć za takie praktyki na podstawie obowiązującej od ponad dwóch lat ustawy. Kara stanowi 3 proc. ubiegłorocznego obrotu spółki. Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do sądu.

Co sprawiło, że urząd zdecydował się na tak ostre działanie? Jak mówi Piotr Adamczewski, dyrektor delegatury UOKiK w Bydgoszczy, przyczyniła się do tego postawa przedsiębiorcy. – W trakcie postępowania liczyliśmy, że spółka dobrowolnie zmieni swoją praktykę. Niestety tak się nie stało, mimo wyraźnego sygnału ze strony urzędu, że jest to łamanie prawa – wyjaśnia dyrektor.

Urząd mówi: „dość”

Jak zapowiada prezes UOKiK Marek Niechciał w wywiadzie dla DGP, kończy się okres pobłażliwego traktowania przedsiębiorców, którym postawione zostały zarzuty stosowania praktyk nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej (patrz rozmowa).

W ocenie ekspertów urząd dotychczas był rzeczywiście dość łagodny wobec przedsiębiorców. Do tej pory wydano sześć decyzji, ale były to decyzje zobowiązaniowe. – Firmy zobowiązywały się do zmiany umów, a urząd nie nakładał kary – mówi Bernadeta Kasztelan-Świetlik z kanclearii Gessel, była wiceprezes UOKiK. Jej zdaniem takie rozwiązania są dobre dla rynku, bo przedsiębiorca zmieniał sposób działania praktycznie „od ręki”, nie czekając – czasem po kilka lat – na uprawomocnienie decyzji (patrz opinia Bernadety Kasztelan-Świetlik). Tak było m.in. w sprawach dotyczących firm: Cykoria (decyzja prezesa UOKiK nr RBG - 3/2018 z 5 marca 2018 r.), Real (decyzja nr RBG - 11/2019 z 22 lipca 2019 r.), Sudzucker (decyzja nr RBG - 7/2019 z 26 kwietnia 2019 r.). We wszystkich tych przypadkach przedsiębiorcy dobrowolnie zobowiązywali się do szybkiej zmiany praktyki i poprawy sytuacji swoich kontrahentów. Dlatego unikali kary finansowej (patrz ramka „Jakie decyzje wydawał do tej pory prezes UOKiK”).

Skąd takie łagodne podejście? Dorota Karczewska, była wiceprezes UOKiK w latach 2014‒2019, przypomina, że przez dwa lata obowiązywania ustawy zarówno UOKiK, jak i przedsiębiorcy uczyli się stosowania nowego prawa. Sam prezes tłumaczy zaś, że chodziło również o to, aby jak najszybciej uporządkować sytuację na rynku. – Głównym celem naszych działań była chęć szybkiej poprawy sytuacji słabszych stron umów w sektorze rolno-spożywczym, np. rolników – mówi nam Marek Niechciał (patrz wywiad s. C9). A właśnie takie otwarte na negocjacje z przedsiębiorcami podejście gwarantowało szybkie efekty. Zadowoleni byli wszyscy: dostawcy i prezes UOKiK (bo osiągnął zamierzony cel w postaci zmiany praktyk – i to szybciej niż w przypadku nałożenia kary, od której przedsiębiorca może się odwołać do sądu), a także przedsiębiorcy (bo unikali kary).

Mieszane oceny

Choć prawnicy, w tym byli wiceprezesi UOKiK, dotychczasowe liberalne podejście prezesa chwalą, to okazuje się, że nie wszyscy są zadowoleni. Ostatnią konferencję prasową, na której prezes ogłaszał swoją decyzję o karze, zakłóciło nagłe wtargnięcie grupy działaczy AgroUnii, którzy twierdzą, że reprezentują m.in. sadowników. Zarzucili prezesowi nieudolność. – Prezes już rok temu powinien nałożyć kary – grzmiał szef tej organizacji. Jednak zdaniem Piotra Adamczewskiego, dyrektora delegatury UOKiK w Bydgoszczy (która zajmuje się sprawami przewagi kontraktowej), liberalne podejście wcale nie działało demobilizująco na rynek. – Wręcz przeciwnie. Przedsiębiorcy, na których nałożyliśmy decyzje zobowiązaniowe, wypełniali swoje deklaracje. Oprócz tego zastosowaliśmy aż 73 wezwania do zaniechania praktyk. W większości przedsiębiorcy zastosowali się do nich. Objęliśmy swoimi działaniami większą część rynku jabłek i owoców miękkich oraz znaczną część rynku mleka – mówi dyrektor Adamczewski.

Obecnie UOKiK prowadzi kolejnych siedem postępowań. 

Pełną treść artykułu przeczytasz w dzisiejszym wydaniu Tygodnika Gazety Prawnej >>>>>>>>

Osłabnie wpływ programu 500+ na konsumpcję Polaków