Dla jednych porozumienie Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej to szansa, dla drugich gigantyczne zagrożenie. Podczas gdy branża rolna i spożywcza wzywają do niepodpisywania umowy, przedsiębiorstwa z sektora AGD, motoryzacyjnego i chemicznego liczą na zdobycie nowych rynków.

Jedni stracą, inni liczą na nowe rynki

Mercosur to największa organizacja gospodarcza Ameryki Południowej. Pod koniec czerwca Unia Europejska zawarła z nią porozumienie w sprawie umowy handlowej. O skali i trudności przedsięwzięcia najlepiej świadczy to, że od początku negocjacji minęło 20 lat. „Nowe ramy handlowe, stanowiące część szerszego układu o stowarzyszeniu między tymi dwoma regionami, skonsolidują strategiczne partnerstwo polityczne i gospodarcze oraz stworzą istotne możliwości zrównoważonego wzrostu gospodarczego po obu stronach, a jednocześnie zapewnią poszanowanie środowiska naturalnego oraz interesów unijnych konsumentów i wrażliwych sektorów gospodarki” – poinformowała w swoim stylu Komisja Europejska. Tłumacząc zaś z języka urzędniczego na zrozumiały: państwa członkowskie UE będą mogły bez większych przeszkód robić biznes w Argentynie, Brazylii, Paragwaju, Urugwaju i – gdy tylko wykaraska się z kłopotów – Wenezueli. Porozumienie będzie oczywiście działało w obie strony. Tym samym przedsiębiorcy z państw zrzeszonych w Mercosur przybędą na europejskie rynki i zaczną stanowić konkurencję dla tutejszych firm.