Nie ma powodu, by nie udostępniał ich zainteresowanym – uznał Naczelny Sąd Administracyjny. Po naszych pytaniach urzędnicy poinformowali, że zaczną to robić, ale tylko na wniosek.
Chodzi o wyrok z 13 lutego 2019 r. NSA wskazał w nim, że jawność działania urzędników jest wartością samą w sobie. I tym bardziej należy udostępniać skargi, jeśli tylko może to pomóc przedsiębiorcom w postrzeganiu podejścia Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) do prawa zamówień publicznych. W szczególności, że żadna wartość nie przemawia za tym, by zainteresowanym nie przekazywać dokumentów.

NSA dyscyplinuje

Zgodnie z art. 198b ust. 4 ustawy z 29 stycznia 2004 r. – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1986 ze zm.) w terminie 21 dni od dnia wydania orzeczenia przez Krajową Izbę Odwoławczą prezes UZP może wnieść skargę do sądu. Może on też przystąpić do toczącego się już postępowania. I choć prezes urzędu rzadko korzysta ze swego uprawnienia, to jednak czasami się na to decyduje. Wówczas wielu przedsiębiorców, a także prawnicy obsługujący biznes, chcą wiedzieć, dlaczego skarga jest składana. Treść jej uzasadnienia bowiem pozwala zrozumieć, jak UZP interpretuje przepisy, co bywa pomocne przy uzasadnieniach w innych toczących się postępowaniach. Co więcej, zdarzały się przypadki, gdy przedsiębiorca mający na pieńku z urzędnikami przywoływał ich własną argumentację z innej sprawy i w efekcie wygrywał spór. Sęk w tym, że od 2015 r. UZP nieoczekiwanie przestał publikować treści skarg, ograniczając dostęp do nich jedynie do stron postępowania oraz ujawniania niektórych wyroków wydanych na podstawie skarg. Taka praktyka nie spodobała się jednej z kancelarii, która pod otrzymaniu od prezesa UZP odmowy przekazania jej treści skargi postanowiła szukać sprawiedliwości na drodze sądowej. Przy czym prezes UZP formalnie nie rozpatrzył sprawy merytorycznie, gdyż uznał, że wnioskowana informacja nie stanowi informacji publicznej w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1330 ze zm.).
Reklama
UZP wyjaśnił, że skargę należy postrzegać tak jak powództwo w postępowaniu cywilnym, a zatem należy uznać, że dostęp do niej powinny mieć strony, a nie osoby trzecie. Ta argumentacja przekonała Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W wyroku z 25 października 2016 r. (sygn. akt II SAB/Wa 339/15) wskazał on bowiem, że żądana przez skarżącą kancelarię skarga prezesa UZP na orzeczenie Krajowej Izby Odwoławczej – jako dokument procesowy służący wywołaniu określonego skutku prawnego w postępowaniu sądowym – nie zawiera treści, której należałoby przypisać walor informacji publicznej. Mówiąc wprost: prawnicy przegrali. Ale nie dali za wygraną. Skierowali swe kroki do NSA. I – jak się okazało – słusznie. Sąd uznał bowiem skargi na orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej za informację publiczną i nakazał prezesowi UZP rozpoznać wniosek o ich udostępnienie w ciągu siedmiu dni. – NSA kategorycznie wskazał, że prezes UZP, składając skargi na orzeczenia KIO, kieruje się interesem publicznym. Nie zgodził się ze stanowiskiem urzędu, że skarga jest jak pozew w postępowaniu cywilnym i tylko strony mają dostęp do akt – wskazuje adwokat Sebastian Pietrzyk, partner w kancelarii Brillaw Mikulski & Partnerzy, reprezentujący skarżącego. I dodaje, że bez sensu jest, iż prezes UZP upublicznia wyroki sądów na podstawie skarg, zaś nie udostępnia samych skarg. Z wyroków bowiem – jak przekonuje mec. Pietrzyk – nie można poznać wszystkich argumentów urzędników.

Reklama

opinia eksperta

Mamy prawo poznać argumenty

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo istotny. W obrębie zamówień publicznych, jest bowiem bardzo ważne, aby wszyscy mieli dostęp do skarg wypływających z UZP. Tym bardziej że nie ma żadnych przesłanek do wyłączenia ich jawności. Trzeba więc stosować ogólne przepisy o dostępie do informacji publicznej, co potwierdził NSA. Każda skarga powinna być dostępna online. Powinno się jedynie ukrywać informacje, które mogą podlegać wyłączeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorstwa. Znając postępowanie lub sygnaturę, każdy powinien mieć dostęp do skarg prezesa UZP poprzez stronę internetową urzędu. Bo mamy prawo wiedzieć, jakiej argumentacji używa prezes urzędu w swoich skargach.
Dostęp do skargi na wniosek w trybie dostępu do informacji publicznej jest niesatysfakcjonujący. Po takim wyroku NSA urząd powinien przekuć go w swój sukces i dążyć ku jawności. Szkoda, że na to się nie decyduje. Zwłaszcza że wyrok NSA się rozniesie i moim zdaniem będzie wpływać dużo wniosków o udostępnienie skarg.

Dlaczego urząd ukrywa

– Trudno stwierdzić, dlaczego UZP nie upubliczniał skarg. Z punktu widzenia rynku i wykonawców to sytuacja niekomfortowa. Bo prezes wyręcza uczestników zamówień, chroniąc ich od poniesienia wysokich kosztów. Nie wiadomo jednak, dlaczego zaskarża jedne orzeczenia KIO, a drugie nie. Powstaje tym samym wątpliwość, na czyją korzyść faktycznie działa. Aby uciąć te bezsensowne spekulacje, powinien po prostu publikować skargi – zaznacza mec. Pietrzyk. Faktycznie w wielu postępowaniach przedsiębiorcy liczą na to, że prezes urzędu zareaguje. Wówczas nie muszą oni ponosić opłaty sądowej. A mogą być to nawet kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych (np. w najpoważniejszych sprawach typu o udzielenie zamówienia na roboty budowlane o wartościach równych lub wyższych od progu unijnego opłata wynosi 100 tys. zł). Przy czym, jak podkreśla Sebastian Pietrzyk, w sporze dotyczącym dostępu do skarg chodzi nie tylko o możliwość zapoznania się z argumentacją urzędników, lecz także o jawność, tak, by nie było podejrzeń, że np. prezes UZP działa w interesie konkretnych firm.
Wtóruje mu dr Robert Siwik, radca prawny specjalizujący się w prawie zamówień publicznych, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zamówień Publicznych oraz przewodniczący komisji ds. zamówień publicznych Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Otóż uważa, że skoro skarg jest obecnie niewiele (2016 r. – UZP wniósł 21 skargi, w 2017 r. – 34 skargi, w 2018 r. – 4 skargi), to ich publikowanie nie byłoby wielkim obciążeniem dla urzędników UZP.

Walory jawności

– Warto wiedzieć, jakimi przesłankami kieruje się prezes UZP, skarżąc jedne orzeczenia KIO, a pomijając inne, często zdecydowanie bardziej istotne dla uczestników przetargów. Możliwość sięgnięcia do skarg i wczytania się w uzasadnienie prezesa UZP, dlaczego skarży dane orzeczenie, jest więc cenna. Z tego punktu widzenia dostęp do informacji jest bardzo korzystny i cieszę się, że prezes UZP będzie musiał ich udzielać, nawet jeżeli tylko na wniosek – tłumaczy dr Siwik. Ale zaznacza, że większym problemem jest to, że prezes UZP nadal nie publikuje wszystkich wyroków sądów wydanych na podstawie skarg na orzeczenie KIO. Dziwnym trafem często pomijane są te niekorzystne dla UZP.
Niektórzy eksperci mają jednak mieszane uczucia co do tego, czy rzeczywiście udostępnianie skarg jest biznesowi potrzebne. Artur Wawryło, prawnik prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych, uważa, że w pełni wystarczające jest publikowanie orzeczeń sądów. Te bowiem zawierają streszczenie stanowisk, a zatem można odczytać kluczowe argumenty prezesa UZP. – Doszukując się analogii, nie są publikowane odwołania wykonawców, a jedynie treści orzeczeń KIO, które ich dotyczą, i nikomu to nie przeszkadza – spostrzega Wawryło.
Urząd Zamówień Publicznych zapewnia w odpowiedzi na nasze pytania, że wyrok NSA wykona. A swoich skarg na orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej co prawda nie będzie publikował na stronie internetowej, ale zacznie je ujawniać na wniosek zainteresowanych podmiotów. [stanowisko]
UZP wyjaśnia
Dlaczego UZP nie ujawnia na swojej stronie internetowej skarg wniesionych na orzeczenia KIO, a jedynie wyroki na podstawie tych skarg?
„Prezes Urzędu Zamówień Publicznych realizuje w ten sposób ustawową kompetencję w zakresie podejmowania działań mających na celu zapewnienie jednolitego stosowania przepisów o zamówieniach. Orzeczenia zawierają m.in. stanowiska procesowe stron, w tym zarzuty i wnioski zawarte w skardze, jak również argumentację prawną prezentowaną przez skarżącego. Upubliczniane w ten sposób orzeczenia posiadają istotny walor edukacyjny dla uczestników rynku zamówień publicznych, gdyż pozwalają im na zapoznanie się ze stanowiskiem skarżącego w kontekście wywodów prawnych sądu podanych w ramach uzasadnienia wydanego rozstrzygnięcia. Takiej kompleksowej roli nie spełnia zaś zamieszczanie na stronie internetowej skarg prezesa UZP, które ze swej istoty prezentują stanowisko wyłącznie jednej strony procesu”.
NSA nakazał UZP udostępnienie skarg kancelarii wnioskującej. Czy urząd zgadza się z jego orzeczeniem? Czy UZP planuje udostępniać publicznie wniesione skargi na stronie internetowej lub na wniosek?
„NSA zobowiązał prezesa UZP do rozpoznania wspomnianego wniosku o udostępnienie skargi w terminie 7 dni od dnia doręczenia odpisu wyroku wraz z aktami sprawy. Prezes UZP wykona przedmiotowy wyrok. Będzie również udostępniał skargi na orzeczenia KIO w trybie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej”.
Czy UZP publikuje na stronie WWW wszystkie wyroki orzeczone na podstawie skarg prezesa UZP? Jeden z prawników twierdzi, że nie. I że pomijane są wyroki niekorzystne dla urzędu.
Według naszego Departamentu Prawnego publikujemy na stronie większość orzeczeń.
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 13 lutego 2019 r., sygn. akt I OSK 315/17