Wielki skok w przestrzeń, czyli jak zostać globalnym supermocarstwem

autor: Mariusz Janik19.01.2019, 11:30; Aktualizacja: 19.01.2019, 11:43
Epoka, w której świat ekscytował się podbojem kosmosu, najwyraźniej minęła. Choć chińska sonda – wraz z łazikiem – wylądowała tuż po Nowym Roku na ciemnej stronie Księżyca, zainteresowanie świata tą misją kosmiczną było raczej symboliczne.

Epoka, w której świat ekscytował się podbojem kosmosu, najwyraźniej minęła. Choć chińska sonda – wraz z łazikiem – wylądowała tuż po Nowym Roku na ciemnej stronie Księżyca, zainteresowanie świata tą misją kosmiczną było raczej symboliczne.źródło: ShutterStock

Programy kosmiczne zawsze miały znaczenie prestiżowe, płynące z nich korzyści bywały raczej pośrednie. Nie inaczej jest z lądowaniem Chińczyków na Księżycu: tym jednym aktem zademonstrowali aspiracje do bycia globalnym supermocarstwem. Ale własne programy kosmiczne stworzyło już 70 krajów na świecie

E p oka, w której świat ekscytował się podbojem kosmosu, najwyraźniej minęła. Choć chińska sonda – wraz z łazikiem – wylądowała tuż po Nowym Roku na ciemnej stronie Księżyca, zainteresowanie świata tą misją kosmiczną było raczej symboliczne. Nawet za Wielkim Murem euforia była stosunkowo umiarkowana, choć Chińczycy mają z czego być dumni.

To, co nie zrobiło wielkiego wrażenia na przeciętnym zjadaczu chleba, zaskoczyło jednak ekspertów. – O większości chińskich osiągnięć naukowych się nie pisze, nikt o nich w gruncie rzeczy nie wie. To przypomina mi początkową fazę kosmicznego wyścigu między mocarstwami, kiedy pojawiło się zaskoczenie, że Sowieci również potrafią „to” robić – komentował Brian Harvey, autor książki „China In Space. The Great Leap Forward” (Chiny w kosmosie. Wielki Skok naprzód). – Technologiczne możliwości Chin poddają w wątpliwość przekonanie państw zachodnich o ich przewadze technologicznej. Może się okazać, że wcale takiej nie mają – dodaje analityk.

Magazyn DGP

Magazyn DGP

źródło: Dziennik Gazeta Prawna/Inne

Co więcej, dla części ekspertów chińska misja na Księżyc – zwłaszcza w połączeniu z tym, co wiemy o całokształcie tamtejszego programu kosmicznego – oznacza wyzwanie rzucone Zachodowi. – Ameryka wróci na powierzchnię Księżyca, i to wcześniej niż myślicie! – zapewniał w tym samym czasie, kiedy Chińczycy wystrzelili Chang’e 4, szef NASA, Jim Bridenstine.

Być może deklaracja ta nie padła przypadkiem. W przeciwieństwie do innych krajów Stany Zjednoczone unikają jakiegokolwiek znaczącego zaangażowania we współpracę kosmiczną z Pekinem. Przepisy przyjęte już niemal osiem lat temu formalnie umożliwiają podobne kontakty. Część ekspertów traktuje zatem kosmiczny wyścig jako fakt.

– Jako badaczka zajmująca się eksploracją kosmosu, mogłabym powiedzieć „tak i nie” – kwituje profesor Wendy Whitman Cobb, ekspertka Cameron University. – Niektórzy przedstawiciele USA, w tym Scott Pace, sekretarz National Space Council, z ostrożnym optymizmem podchodzą do możliwości współpracy i nie postrzegają sytuacji w kategoriach kosmicznego wyścigu. Ba, Jim Bridenstine niedawno spotkał się z szefem chińskiego programu kosmicznego na Międzynarodowej Konferencji Astronautycznej w Niemczech i rozmawiał na temat potencjalnych obszarów, na których USA i Chiny mogłyby współpracować – wskazuje badaczka.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane