Jakub Pawłowski, Dziennik Gazeta Prawna: Czy nasze spotkanie nie jest przedwczesne? Przecież nic takiego się nie dzieje. Czy faktycznie zmiana klimatu ma wpływ na nasze zdrowie? Czy na tym etapie można mówić już o problemie?

Musimy być gotowi na każdy scenariusz.

Problem jest jak najbardziej zasadny. Obserwujemy wzrost temperatury w kraju już od pewnego czasu. Zaczynają się pojawiać jednostki chorobowe, które wcześniej w Polsce nie występowały, a są charakterystyczne dla cieplejszego klimatu. Zmieniające się warunki przyczyniają się również do zwiększenia populacji i poszerzenia terytorium występowania kleszczy, które przenoszą takie choroby jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu. Już teraz można zaobserwować znaczny wzrost liczby schorzeń szczególnie w obszarze chorób zakaźnych. Ministerstwo Zdrowia od dwóch lat realizuje Narodowy Program Zdrowia, w ramach którego podejmowane są działania na rzecz ograniczenia ryzyka zdrowotnego wynikającego z zagrożeń fizycznych, chemicznych i biologicznych. Problem zgubnego wpływu zmiany klimatu na nasze zdrowie istnieje i niestety przybiera na sile. Polacy nie są odpowiednio zabezpieczeni w tej kwestii. Dlatego niezwykle ważne jest wypracowanie strategii przeciwdziałania rozwojowi chorób zakaźnych związanych z klimatem. Należy przygotować ją jak najszybciej, abyśmy nie obudzili się z problemem po fakcie. Musimy być gotowi na każdy scenariusz.

Zauważyć przyczynę a nie skutek

Musimy zauważyć, że wspólnym mianownikiem wielu chorób  są zmiany klimatu. W dobie pojawiania się nowych schorzeń zakaźnych, niezwykle istotne są wnikliwe badania. Musimy zadbać o jakość gromadzonych danych, dostępne dziś są głównie dane  umieralności i przyczyn hospitalizacji. Musimy uświadomić sobie jak ważne są badania epidemiologiczne oceniające inne wymiary zdrowia Polaków. Równie istotna jest sama świadomość na temat zmiany klimatu. Większość z nas nie widzi problemu, a to wybory Polaków przekładają się na decyzje polityków. Mało kto powie dziś, że mamy problem zmiany klimatu, zwykle widzimy tylko konsekwencje. Potrafimy zauważyć suszę i zdiagnozować nowotwory, ale nie łączymy tego ze zmianą klimatu, która jest wspólnym mianownikiem takich chorób.

Przewidzieć kilka ruchów do przodu

Weronika Michalak, HEAL Polska

Weronika Michalak, HEAL Polska

źródło: Materiały Prasowe

Skutki zdrowotne zmiany klimatu to problem wieloaspektowy. Wszystkie dane dotyczące konsekwencji tego procesu dla zdrowia publicznego są niedoszacowane, nawet z wykorzystaniem najbardziej szczegółowych statystyk nie jesteśmy w stanie uwzględnić wszystkich kosztów zdrowotnych dla społeczeństwa. Coraz więcej mówimy o dotychczasowych skutkach zdrowotnych zmiany klimatu, musimy jednak pamiętać o dalszych konsekwencjach i myśleć perspektywicznie, wybiegać w przyszłość, przewidzieć, które choroby i procesy pojawią się w naszym kraju oraz jak dostosować do nich system ochrony zdrowia. Do tej pory zaangażowanie środowiska medycznego w Polsce w dyskusję na temat zmiany klimatu było symboliczne, na szczęście w ostatnio się to zmienia, czego dowodem jest choćby ta debata. Wspólny głos – ekspertów zdrowia publicznego, aktywistów, mieszkańców – kierowany do decydentów ws. polityki klimatycznej, zwłaszcza w dobie wciąż utrwalanego w niektórych kręgach tzw. denializmu klimatycznego, jest niezwykle istotny. Wszyscy ponosimy konsekwencje ich decyzji. A największe poniosą kolejne pokolenia.

Wyzwania dla medycyny

Pojawienie się nowych jednostek chorobowych niesie za sobą konieczność przeszkolenia lekarzy w ich diagnozowaniu oraz zapewnienie odpowiedniego zaplecza laboratoryjnego. Potrzebne jest doskonalenie nadzoru epidemiologicznego, tak aby można było podejmować na czas skuteczne i racjonalne działania przeciwepidemiczne oraz planować efektywną kosztowo profilaktykę. Musimy także pamiętać, że w dobie zmiany klimatu znane nam już choroby, takie jak np. salmoneloza, mogą się nasilać. Konieczne jest kształtowanie świadomości społeczeństwa o ryzyku wynikającym ze zmieniającej się sytuacji epidemiologicznej chorób zakaźnych. Zdaniem specjalistów np. wirusa gorączki zachodniego Nilu będzie można przywieźć nie tylko z tropików, ale również z nad Balatonu. Wzrost temperatury przyczyni się również do tego, że zaczniemy coraz częściej i dłużej korzystać z klimatyzacji również w mieszkaniach. Konieczne będzie zatem zwiększenie świadomości w zakresie dbania o właściwy stan indywidualnych urządzeń klimatyzacyjnych, by nie przyczyniały się do zakażeń np. pałeczkami Legionella.

Najprawdopodobniej rozszerzenia będzie wymagać zakres wymogów sanitarnych, jakie muszą spełniać kąpieliska. Ostatnio w Bałtyku pojawia się bakteria Vibrio vulnificus, która dotychczas występowała w cieplejszych morzach niż nasze. Może ona powodować zatrucia pokarmowe, zaś u osób z obniżoną odpornością zakażenia ran i niekiedy sepsę. Niemcy, Dania i Szwecja prowadzą rutynowe badania na obecność V. vulnificus. W Polsce takich badań nie robiono, uznając, że woda u naszych wybrzeży jest zbyt zimna, by ta bakteria mogła się pojawić. Jednak dane ze wspomnianych krajów i modele klimatyczne oraz epidemiologiczne pokazują, że woda w 2018 roku ociepliła się już wystarczająco, by V. vulnificus mógł występować także i u nas.

Apel do środowiska medycznego

Niestety o konsekwencjach zdrowotnych zmiany klimatu rozmawiają w Polsce częściej dziennikarze, ekolodzy i inżynierowie niż lekarze. Środowisko medyczne nie jest dobrze przygotowane w tym zakresie, brakuje nam wiedzy o zagrożeniach dla zdrowia, na które trafić możemy już w niedalekiej przyszłości. Być może przeciętni Polacy wiedzą więcej o tym problemie niż medycy. Na złą sytuację polskiej opieki zdrowotnej składają się także braki kadrowe, potrzebujemy więcej specjalistów, a ci którzy są, nie mają czasu na edukację pacjentów. Władze dlatego nie poradziły sobie ze smogiem, bo nie potrafimy działać kompleksowo. Mamy duże kłopoty z koordynacją działań wieloprofilowych. Potrafimy działać pojedynczo i lokalne, ale na dłuższą metę nie jest to wystarczające. Zmiany klimatyczne stanowią wyzwanie dla polityków, rządzących, samorządowców, ekonomistów, nauczycieli, inżynierów, dziennikarzy i lekarzy. Pocieszającym jest fakt społecznego zainteresowania tematem. Opinia publiczna z większą siłą trafia do rządzonych niż raporty eksperckie. Stąd brak zainteresowania przez społeczeństwo tematem może skutkować biernością rządzących.

Zapobiegać, nie leczyć

Czy warto zajmować się problemami zmiany klimatu? Każdy kolejny rok jest cieplejszy od poprzedniego, bijemy kolejne rekordy. Już przekroczyliśmy pewną barierę przyrodniczą. Musimy odnaleźć się dziś w nowych warunkach. Optymistycznym wnioskiem z badań jest fakt, że wciąż mamy czas, by zatrzymać globalne ocieplenie. Debata nad tym problemem to sygnał dla polityków, że to ostatnia szansa na „uratowanie świata” w przyszłości. To dzisiejsze działania mogą zapobiec pojawieniu się nowych chorób za kilka lat czy nawet dekad.  Należy zapobiegać, a nie leczyć.

Jeszcze kilka lat temu świadomość tego, że klimat wpływa na zdrowie w zasadzie nie istniała. Zmiany klimatu na tyle przyspieszyły, a ich skutki są na tyle katastrofalne, że zaczynamy się tym interesować. Zmiany klimatu to nie przyszłość, tylko nasza codzienna rzeczywistość. Chciałbym zostawić swoim dzieciom świat taki, jaki dostałem od swoich rodziców.

Nie zwlekajmy z działaniem

Naszą rolą jest zbieranie informacji i dzielenie się nimi. Już dziś możemy zaobserwować np. wzrost zachorowań na boreliozę, co zmusza nas do podejmowania działań. Brakuje specjalistów od chorób zakaźnych, co w obliczu zmian klimatycznych jest przerażające. Nie czekajmy z edukacją i uzdrawianiem służby zdrowia, póki jeszcze nie jest za późno.

***

Więcej informacji można odnaleźć w najnowszym raporcie „Wpływ zmiany klimatu na zdrowie”, wydanym przez Koalicję Klimatyczną i HEAL Polska.