Eksperci szacują, że zapasy węgla z polskich kopalni na koniec roku mogą przekroczyć 8 mln ton. Z elektrowni płyną informacje o możliwym ograniczeniu odbioru węgla, bo zakłady energetyczne mają duże zapasy. W połowie lutego elektrownie miały na składach 3,7 mln ton węgla, a na początku marca już 4,4 mln ton.

- Niektóre elektrownie mają zapasy na ponad 70 dni - mówi Dariusz Chomka, rzecznik PSE Operator.

- Na koniec roku niesprzedana produkcja może wynieść nawet 8 mln ton, o wiele za dużo jak na możliwości magazynowania w kopalniach - przestrzega Paweł Smoleń, prezes zarządu Vattenfall Heat Poland.

Klienci kopalni coraz częściej sięgają po węgiel z importu. W 2008 roku import był większy od eksportu o 1-2 mln ton. W tym roku przewaga importu może być jeszcze większa. Węgiel z polskich kopalni zdrożał o 40-50 proc. do około 12 zł za GJ, a ceny światowe węgla spadają. W portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia węgiel można kupić nawet po 55-65 dol., co oznacza, że w polskich portach kosztowałby około 10,50 - 11,06 zł za GJ.

- W tym roku nadwyżka importu nad eksportem może sięgnąć nawet 5 mln ton. Przy obecnych cenach światowych polski węgiel wygrywa z importowanym tylko na południu Polski - ocenia Paweł Smoleń.

Kopalnie nie godziły się na obniżki cen dla energetyki. Jeśli nie zareagują elastycznie na spadek cen światowych, to import zacznie im odbierać klientów.

Spadek cen światowych oznacza nie tylko wzrost konkurencyjności importu, ale i spadek opłacalności eksportu. Zdaniem ekspertów przy cenie światowej 55-65 dol. za tonę eksport ze śląskich spółek górniczych opłacałby się pod warunkiem, że z kopalni wychodziłby po około 8 zł za GJ. To cena poniżej kosztów.

- Eksport ze śląskich kopalni nie jest opłacalny, bo koszty wydobycia przekraczają 200 zł za tonę, a węgiel trzeba jeszcze dowieźć do portów - wyjaśnia prof. Jan Palarski z Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Dodaje, że opłacalność eksportu zapewniłaby cena 90-100 dol. za tonę.

Kompania Węglowa nie chce komentować opłacalności eksportu. Wzrostowi opłacalności importu towarzyszy spadek zużycia węgla w Polsce, co wynika ze zmniejszającego się popytu na prąd, który w 55 proc. produkowany jest z węgla kamiennego.