Ponad dwa miesiące temu, bo 15 listopada 2008 r., minął termin składania wniosków przez szpitale o przyznanie środków na podstawie kolejnej nowelizacji ustawy z 15 kwietnia 2005 r. o pomocy publicznej i restrukturyzacji publicznych zakładów opieki zdrowotnej (Dz.U. nr 78, poz. 684 z późn. zm.). Zgodnie z jej art. 41a ust. 1, Skarb Państwa, w imieniu którego działa Bank Gospodarstwa Krajowego, udziela pożyczki zakładowi, który do 15 listopada 2008 r. złoży wniosek o pożyczkę, jeżeli w dniu jego złożenia spełnia on łącznie następujące warunki:

• udzielono mu dotacji w trybie określonym w art. 40 albo uzyskał ostateczną decyzję o warunkach restrukturyzacji,

• złożył pisemne oświadczenie o przeciętnym rocznym zatrudnieniu w zakładzie w 2007 roku,

• ustanowił zabezpieczenia na rzecz Skarbu Państwa na wypadek roszczeń wynikających z niewypełniania warunków umowy o pożyczkę w postaci zabezpieczenia rzeczowego na majątku własnym, weksla in blanco lub zabezpieczenia udzielonego przez inny podmiot.

Ustawodawca określił więc w sposób konkretny i bardzo czytelny wymogi konieczne do spełnienia przez potencjalnych beneficjentów publicznych pieniędzy.

Tymczasem wiele SP ZOZ, np. w woj. łódzkim ponad połowa składających wnioski, mimo że spełniło wszystkie warunki określone przez ustawodawcę i terminowo złożyło wnioski, nie podpisało umów z bankiem.

Ze strony internetowej BGK oraz z pisma Roberta Kozińskiego, dyrektora Departamentu Wspierania Przedsiębiorczości i Innowacji z 6 stycznia 2009 r., wynika, że ze względu na ograniczoną ilość środków na 2008 rok (około 246 mln zł), bank rozpatruje wnioski według kolejności ich zgłaszania. Pogląd ten popiera także Ministerstwo Zdrowia (pismo z 30 grudnia 2008 r. z Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia).

Zdaniem dyrektorów szpitali, których wnioski zostały odrzucone, taki sposób podziału pozostałej części środków jest sprzeczny z wymienioną ustawą. Nie ma w niej bowiem przepisu upoważniającego bank do ustalania innych niż ustawowe zasad przyznawania pożyczek. Według prawników wskazuje na to wyraźnie art. 36 ust. 1 ustawy. Zgodnie z nim BGK podejmuje w imieniu Skarbu Państwa czynności związane z udzielaniem pożyczki, w tym szczególności: przyjmuje wniosek zakładu o jej udzielenie i dokonuje jego analizy pod względem formalnoprawnym (...) i podpisuje umowę o pożyczkę z zakładem, który spełnia łącznie warunki określone w art. 41a ust. 1.

W opinii dyrektorów szpitali spełnienie przez nie wspomnianych warunków ustawowych jest jednoznaczne z obowiązkiem przyznania pożyczki. Ustawodawca nie określił bowiem innych warunków. Kwestią wymagającą rozstrzygnięcia pozostaje tylko jej wysokość, co jest oczywiście konsekwencją ograniczonej ilości środków pozostałych w budżecie.

Jeśli więc, jak twierdzi bank w swoim uzasadnieniu, nie rozpatrzył on wielu wniosków, bo zostałby przekroczony limit dostępnych środków, to jedynym wyjściem, aby wszystkie uprawnione szpitale otrzymały pożyczki, powinno być proporcjonalne zmniejszenie ich wysokości. Wydaje się, że taką sytuację przewidywał także ustawodawca, formułując treść art. 41a ust. 2. Zgodnie z nim wszystkim tym jednostkom, które spełniły wymagania, przyznawana jest pożyczka w kwocie nie wyższej niż wyliczona według wzoru określonego w ustawie.

Po raz kolejny doszło więc do sytuacji w publicznej służbie zdrowia, w wyniku której ograniczona ilość pieniędzy w stosunku do zdecydowanie większych potrzeb doprowadziła do błędnej interpretacji przepisów na niekorzyść tych, dla których były one uchwalone. Zmusi to, nie po raz pierwszy zresztą, dyrektorów publicznych szpitali do dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej. Dlaczego nie dało się tego przewidzieć i uniknąć?