W zarządzaniu inwestycjami kluczowa jest prawidłowa selekcja, a więc wybór instrumentów inwestycyjnych. W celu zoptymalizowania selekcji stosowana jest analiza papierów wartościowych, mająca zasugerować, które inwestycje mają potencjał wzrostu i dobrze rokują na przyszłość przy przyjętych warunkach brzegowych. Dodatkowo dokonywana jest wycena rozpatrywanych propozycji inwestycyjnych. Proces wyceny ma na celu uzyskanie informacji, czy badany papier jest niedowartościowany czy przewartościowany lub czy jego cena (wartość rynkowa) dokładnie odzwierciedla jego wartość. Innymi słowy, oszacowanie wartości automatycznie pokazuje relację wartości danej inwestycji, uzyskanej metodą stosowaną przez inwestora, do ceny rynkowej, a więc do wartości nadanej przez ogół.

W przypadku obligacji wartość uzyskana w wyniku wyceny nosi nazwę fair value (inaczej intristic value). Wycena obligacji polega na określeniu sprawiedliwej ceny obligacji, która powinna odzwierciedlać wartość obligacji. Najczęściej stosowaną metodą przy wycenie obligacji jest metoda dochodowa, inaczej metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych. Według tej metody wartość obligacji jest sumą zaktualizowanych dochodów, które inwestor otrzyma w okresie posiadania obligacji. Poszczególne przepływy pieniężne, które generuje obligacja, zwykle dyskontowane są krzywą swapową (średnimi stawkami IRS). Jeśli wielkość uzyskana w wyniku wyceny jest wyższa niż cena, po jakiej obligacja jest notowana na rynku, oznacza to, że papier jest niedowartościowany i warto w niego zainwestować.

Część inwestorów wyszukuje i skupia się wyłącznie na papierach wartościowych, które są w danym momencie przez rynek niedowartościowane. Kupują je, a gdy cena waloru osiągnie poziom zbliżony do tego z wyceny, niezwłocznie realizują zysk i pozbywają się tych inwestycji. Podejście takie wydaje się obecnie szczególnie trafne, gdyż inwestor kupuje głównie niedoszacowanie, a nie nieokreśloną przyszłość. Wiara, że rynek zauważy wartość tkwiącą w danej inwestycji, oczywiście obarczona jest ryzykiem, ale wydaje się ono mniejsze niż wiara w długookresowe perspektywy. Przeniesienie ciężaru z długookresowego potencjału wzrostu na krótkookresowy mechanizm dostosowania się ceny do wartości wydaje się dzisiaj atrakcyjne. Tym bardziej że prognozy wzrostu gospodarek, przedsiębiorstw i istotnych parametrów zewnętrznych są rewidowane z dawno nieobserwowaną częstotliwością.