Londyńscy naukowcy przeanalizowali potencjalny wpływ umowy TTIP, negocjowanej pomiędzy USA a Unią Europejską, na świadczenia zdrowotne. Korzyści z umowy będą znikome, natomiast pojawiają się obawy.

Naukowcy z Londyńskiej Szkoły Ekonomii i Nauk Politycznych we współpracy z organizacjami pozarządowymi przeprowadzili badania, które potwierdzają obawy, że TTIP może negatywnie wpłynąć na dostęp do publicznych świadczeń zdrowotnych. Wnioski takie nasuwają się po lekturze zapisów dotyczących zamówień publicznych oraz mechanizmu inwestor –państwo.

Mimo deklaracji Donalda Trumpa, że do podpisania umowy nie dojdzie, negocjacje nadal trwają. Negocjatorzy unijni zapewniają jednak, że umowa TTIP nie będzie ingerowała w sferę zdrowia publicznego, a państwa członkowskie będą mogły z umowy wyłączyć regulacje na rynku zdrowia,co pozwoli uniknąć obaw o prywatyzowanie usług publicznych w ochronie zdrowia.

Raport podkreśla jednak, że w przypadku Wielkiej Brytanii wykluczenie usług zdrowotnych nie jest pewne, mimo zapisu w dokumencie, że „Unia Europejska zastrzega sobie prawo do przyjęcia lub utrzymania wszelkich środków w odniesieniu do wszystkich usług zdrowotnych, które otrzymują dotacje lub pomoc państwa w jakiejkolwiek formie”.
Po ogłoszeniu raportu eksperci komentują, że TTIP jest bardzo złożonym problemem. Pomimo teoretycznych zalet wynikających z porozumienia (może ono dać Wielkiej Brytanii wzrost gospodarczy), pojawiają się wątpliwości, czy TTIP nie będzie obarczone zbyt dużym ryzykiem.

Reklama