Jak wyglądają prace nad nowymi regulacjami unijnymi?

- Przygotowywane są obecnie przez instytucje Unii Europejskiej akty prawne mające zreformować europejski system handlu emisjami (ETS) i włączyć do niego te sektory, które do tej pory były poza nim. Przygotowywane są również dokumenty mające wspomóc rozwój energetyki odnawialnej oraz stworzyć ramy prawne dla wdrożenia technologii wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla (CCS). Dyskusje nad tymi zagadnieniami toczą się od kilku lat. Jest grupa krajów, które w tych dyskusjach są bardzo aktywne, jak np. Wielka Brytania, Niemcy. Proces legislacyjny w Unii Europejskiej przebiega w taki sposób, że najpierw jest uzyskiwana zgoda polityczna co do kierunków działania. Przedstawiciele Polski w Radzie Europejskiej, czyli grupie głów państw lub szefów rządów państw członkowskich oraz przewodniczącego Komisji, zaakceptowali w marcu 2007 r. główne kierunki polityki energetycznej UE, czyli słynne 3x20 proc. Następnie odpowiednie projekty dyrektyw zostały przygotowane przez Komisję Europejską i przedłożone Radzie Unii Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu, które przystąpiły do pracy nad tymi propozycjami. Warto podkreślić, że stanowisko wyrażone przez przedstawicieli Parlamentu Europejskiego jest o wiele bardziej radykalne niż propozycje Komisji. Przedstawił je m.in. Chris Davies, poseł brytyjski z Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, który jest sprawozdawcą parlamentarnym tej dyrektywy.

Jakie są główne propozycje?

- Chris Davies postuluje m.in., aby instalacje CCS były obowiązkowe dla nowych źródeł oddawanych do eksploatacji już po roku 2015. To oznacza, że każda elektrownia, nowa lub modernizowana, spełniająca warunki określone w Dyrektywie, powinna być wyposażona w instalację CCS. Toczy się dyskusja, czy nie jest to zbyt wczesny termin do wprowadzania obowiązku posiadania instalacji CCS.

Jeżeli dyrektywa CCS zostanie przyjęta w proponowanym kształcie zgodnie z planem, czyli pod koniec 2008 r., będzie musiała być implementowana do polskiego prawa w ciągu kolejnych dwóch lat. Pierwotnie miał to być okres jednego roku, jednak w toku prac legislacyjnych okres ten wydłużono. Oznacza to, że za około dwa i pół roku będzie ona także częścią polskiego prawa. Z tego wynika, że nowe elektrownie opalane węglem, które uzyskają pozwolenie na budowę po przeniesieniu przepisów dyrektywy do polskiego prawa, będą musiały co najmniej rozpoznać i przygotować się do wyposażenia w instalację CCS. Z drugiej strony, dyrektywa CCS określa przede wszystkim warunki dla geologicznego składowania dwutlenku węgla - i tu nasz ustawodawca będzie musiał przygotować odpowiednie regulacje właśnie w tym zakresie.

Wciąż trwają prace nad dostosowaniem instalacji CCS do możliwości ich praktycznego zastosowania w energetyce. Technologia nie jest jeszcze w naszych warunkach rozwinięta, jest wciąż udoskonalana i to jest jeden z głównych zarzutów pod adresem Chrisa Daviesa. Jego stanowisko zostało jednak przyjęte przez Komisję ds. Energii i będzie prezentowane w Parlamencie.

Na ile skuteczna może być próba zablokowania przez Polskę i inne kraje węglowe takich rozwiązań?

- Procedura uchwalania Dyrektywy reformującej Europejski System Handlu Emisjami to procedura współdecydowania. Istota tej procedury polega na tym, że Parlament Europejski jest prawodawcą na równi z Radą Unii Europejskiej. Proces uchwalania prawa wspólnotowego rozpoczyna się od przedłożenia przez Komisję projektu aktu prawnego Radzie Unii Europejskiej i Parlamentowi - to się właśnie stało przez ogłoszenie Pakietu klimatycznego w styczniu 2008 r.

Następnie Rada UE może uchwalić proponowany akt, jeśli Parlament nie wnosi poprawek lub jeśli Rada się z tymi poprawkami zgadza, lub przyjąć wspólne stanowisko, przekazane potem do Parlamentu. Warto podkreślić, że głosowanie w Radzie UE odbywa się kwalifikowaną większością głosów, a państwom członkowskim przysługuje określona liczba głosów (Polska ma 27). Kwalifikowana większość to 255 na 345 głosów za przyjęciem projektu Dyrektywy. W praktyce oznacza to, że jeśli ponad 90 głosów będzie przeciw, wówczas na tym etapie Dyrektywa nie zostanie jeszcze przyjęta, ale procedura będzie trwać nadal.

Aby wstrzymać w tej chwili podjęcie decyzji o przyjęciu projektu Dyrektywy, potrzebne jest zatem ponad 90 głosów. Jeśli Polsce uda się przekonać tyle krajów, aby te co najmniej 91 głosów zebrać, wówczas Dyrektywa nie zostanie przyjęta w tej chwili, ale instytucje UE przejdą do kolejnych etapów procedury legislacyjnej.

Z reformą systemu ETS łączy się kwestia finansowania zakładów demonstracyjnych z wychwytywaniem CO2. Planuje się, że część pozwoleń z Rezerwy dla Nowych Jednostek (New Entrants' Reserve) pozostających w gestii Komisji, będzie przeznaczona na finansowanie budowy zakładów demonstracyjnych. W Polsce mają powstać dwa takie zakłady. Jeśli Dyrektywa ETS nie zostanie uchwalona, stawia to pod znakiem zapytania ich finansowanie.

Z kolei w połowie października w Brukseli obradowała Rada Europejska, czyli Instytucja UE gromadząca szefów państw i rządów Państw Członkowskich. Na spotkaniu Rada potwierdziła, że jest zdecydowana dotrzymać ambitnych zobowiązań w dziedzinie polityki w zakresie klimatu i polityki energetycznej, które zatwierdziła w marcu 2007 i w marcu 2008 r.

Jak wspomniałam, co do zasady, głosowanie w Radzie UE odbywa się kwalifikowaną większością głosów, a państwom członkowskim przysługuje ich określona liczba.

Jednak na Szczycie uzgodniono, że Pakiet klimatyczny nie będzie przyjmowany w Radzie przez większość kwalifikowaną, ale przy zasadzie jednomyślności. Warto jednocześnie podkreślić, że korzystanie z prawa weta nie jest w UE powszechnie przyjętą praktyką.

Przedstawiciele rządu przekonują, że Unia powinna uznać szczególny charakter Polski, gdzie ok. 93 proc. energii produkowanej jest z węgla. Czy są to oczekiwania uzasadnione?

- Polskie władze próbują przekonywać partnerów w Unii, że nasz kraj powinien być traktowany inaczej niż wszystkie pozostałe kraje. Faktem jest, że Polska energia elektryczna w ponad 90 proc. pochodzi z węgla. Każdy kraj może inwestować w energetykę odnawialną, chociaż oczywiście to nie załatwi problemu zaopatrzenia w energię. Warto pamiętać o tym, że KE mówi przede wszystkim o dywersyfikacji źródeł wytwarzania energii i o podejmowaniu takich działań, które pozwolą ograniczyć emisję CO2. Trzeba więc rozwijać różne formy wytwarzania energii, które pozwalają na ograniczanie CO2.

Takim rozwiązaniem jest w polskich warunkach przede wszystkim kogeneracja, która pozwala ograniczyć emisję nawet o 30 proc. w stosunku do rozdzielonego wytwarzania energii elektrycznej i ciepła. Trzeba poprawić sprawność wytwarzania energii przez wymianę wyeksploatowanych kotłów na nowe - wysoko sprawne, oraz właśnie szerokie zastosowanie biomasy jako paliwa.

Zakup pozwoleń na emisję CO2 jest więc dopiero drugim wyborem. Jeżeli państwa członkowskie nie poradzą sobie z redukcją emisji CO2, to dopiero kolejnym krokiem jest konieczność zakupu uprawnień. Dlatego należy rozpocząć dyskusję o tym, w jaki sposób należy zreformować polską gospodarkę, aby obniżyć emisję CO2.