Rozszerzony raport finansowy za pierwszy kwartał 2012 r. ujawnił dużą stratę finansową (24 mln zł) i duży spadek obrotów (o 24 proc. w stosunku do I kw. 2011 r.). Czy ma pan kolejny plan wyjścia z kryzysu?

Plany były gotowe już w kwietniu. Planujemy sprzedaż wybranego segmentu biznesowego i myślimy o istotnym oddłużeniu spółki. Kierunkowa decyzja o tym, który segment sprzedamy, powinna zapaść jeszcze w czerwcu, jednak ostatecznie zależeć będzie od zainteresowania potencjalnych inwestorów. Ponadto równolegle przeprowadzamy działania restrukturyzacyjne, będące po części kontynuacją tych zapoczątkowanych przez poprzedni zarząd.

Myślicie o całkowitej sprzedaży spółki lub wprowadzeniu do niej nowego inwestora?

Skoncentrowaliśmy się na poprawie operacyjnego funkcjonowania grupy, a nie na jej sprzedaży jako całości lub wprowadzeniu do spółki inwestora strategicznego.

Jednym ze sposobów ugaszenia obecnego pożaru ma być nowa emisja akcji. Czy może pan podać jakieś szczegóły?

W projektach uchwał na zaplanowane na 14 czerwca 2012 r. nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy faktycznie znalazły się projekty dotyczące emisji akcji. Pod głosowanie zostaną poddane dwa alternatywne rozwiązania. Pierwsze to propozycja nowej emisji akcji z zachowaniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy (do 30 868 452 sztuk). Druga propozycja to nowe upoważnienie zarządu do podwyższenia kapitału zakładowego w ramach kapitału docelowego wraz z upoważnieniem do emisji warrantów subskrypcyjnych oraz pozbawienia akcjonariuszy za zgodą rady nadzorczej w całości lub części prawa poboru (do 46 302 678 sztuk akcji).

Bomi potrzebuje kapitału, głównie obrotowego, a przeprowadzenie emisji jest stosunkowo szybkim sposobem pozyskania niezbędnej gotówki. Decyzję odnośnie do wariantu dokapitalizowania spółki podejmą akcjonariusze. Ze względów formalnych emisja w ramach kapitału docelowego może zostać przeprowadzona szybciej niż emisja z prawem poboru, co może być dosyć istotne z punktu widzenia działalności operacyjnej grupy. Kapitał zacznie pracować wcześniej – szybsze dokapitalizowanie pozwoli między innymi na szybsze zaopatrzenie sklepów. Czas realizacji emisji nie pozostanie również bez znaczenia dla tempa i końcowych wyników rozmów z bankami kredytującymi grupę.

Czy wobec tego nadal chcecie inwestować w budowę własnego centrum logistycznego?

Wybór kierunków działań związanych z naszą logistyką będzie pochodną wcześniejszej decyzji o ewentualnej sprzedaży Rabat Service. Na dzisiaj jest jeszcze za wcześnie, aby tworzyć takie precyzyjne scenariusze. Rabat jest jednym z głównych uczestników rynku, a więc może być ciekawym podmiotem do przejęcia.

Jak wyglądają wskaźniki sprzedaży online?

Sprzedaż internetowa rozwija się bardzo dobrze. Obecnie nasza oferta jest dostępna w 11 miastach Polski. Sprzedaż internetowa w 2011 roku wyniosła około 11 mln zł i w pierwszym kwartale 2012 roku nadal się zwiększała.

Spółka ma dziś problemy, bo wcześniej przesadziliście z inwestycjami?

Główną przyczyną problemów Bomi było zbyt optymistyczne podejście spółki do potencjału rozwoju sieci delikatesów. Nietrafione decyzje odnośnie do lokalizacji nowych placówek podjęte w latach 2007 – 2008, czyli jeszcze przed wybuchem kryzysu, wpędziły całą grupę w obecne problemy. Umowy najmu podpisywane były na wiele lat, co sprawia, że proste zamknięcie nierentownych placówek nie jest najczęściej możliwe lub ekonomicznie opłacalne. Poprzedni zarząd zapoczątkował jednak działania sanacyjne, które obecnie intensyfikujemy.

W jakim kierunku spółka chce się rozwijać?

Sytuacja na rynku handlu detalicznego jest trudna. Według danych GUS spadek sprzedaży wartości detalicznej w Polsce wyniósł 2,2 proc. w porównaniu z 2010 r. i w tym roku nie należy się spodziewać odwrócenia tej tendencji. Bardzo mocno rozwijają się dyskonty kosztem innych formatów.

Perspektywy dla Grupy Bomi zależeć będą również od kierunku, w jakim pójdziemy. Po ewentualnej sprzedaży Rabatu skoncentrujemy się wyłącznie na branży detalicznej, poprawiając istniejące standardy oraz logistykę, a także planując selektywne otwarcia nowych placówek. Przykładowo w najbliższym czasie otwieramy nowy niewielki supermarket Bomi w Konstancinie pod Warszawą. To jest właśnie jeden z kierunków, w jakim moglibyśmy się rozwijać – niewielkie markety w bogatszych dzielnicach czy miejscowościach.