Wasze fundusze akcji w 2011 roku zanotowały fatalne wyniki. A największą porażką był wynik funduszu Pionner Aktywnej Alokacji, który zanotował 45 proc. straty, a ma przecież o wiele większe możliwości alokacji kapitału niż fundusze akcyjne. Dlaczego tak się stało?

Z pewnością wyniki kilku naszych funduszy inwestujących w polskie akcje nie były dobre. Nie usatysfakcjonowały ani nas, ani klientów. Oczywiście najprościej obwiniać o to zarządzających, ale należy zwrócić uwagę, że wszystkie nasze fundusze mają w zarządzaniu bardzo dużo aktywów, a płynność polskiego rynku jest mocno ograniczona. Trudno było więc w trakcie roku dostosowywać portfel inwestycyjny, jeśli w tym samym czasie zarządzający musieli walczyć z odpływem środków. Szczególnie z funduszy zrównoważonych i stabilnego wzrostu. On zmuszał zarządzających do wychodzenia z inwestycji w niekorzystnych momentach.

W ubiegłym roku doszło w kierowanej przez pana spółce do wielu zmian personalnych, głównie na stanowiskach zarządzających. Będą kolejne zmiany?

Raczej nie. Nowy zespół został już zbudowany, pozyskaliśmy renomowanych specjalistów, przebudowaliśmy strukturę – teraz potrzebne są dwa – trzy lata na właściwą ocenę wprowadzonych zmian.

W ubiegłym roku funduszem, do którego napłynęło najwięcej środków, był Pioneer Obligacji Dynamicznej Alokacji. Trafiło do niego ponad 500 mln zł. Czy to pokazuje, że przez najbliższy czas na rynku będą panowały fundusze bezpieczne?

Preferencje klientów kierują się obecnie ku funduszom bezpiecznym.

Jakich nowych produktów w ofercie Pioneer Pekao TFI można się spodziewać w tym roku? Właśnie bezpiecznych?

Stawiamy na fundusze ochrony kapitału. Uruchomiliśmy w styczniu fundusz ukierunkowany na USA. W kolejce czekają fundusze nastawione na azjatyckie i południowoamerykańskie rynki wschodzące. Chcemy też uporządkować ofertę, poprzekształcać niektóre fundusze w fundusze parasolowe, aby umożliwić klientom szybkie konwersje bez płacenia podatku od zysków kapitałowych. Ruszamy z Indywidualnym Kontem Zabezpieczenia Emerytalnego.

Co w tej chwili dzieje się na rynku?

W końcówce roku zwykle aktywność jest mała, ale w grudniu 2011 roku nastąpił wzrost aktywności klientów, którzy wycofywali pieniądze z funduszy. Z analizą początku 2012 roku trzeba jeszcze poczekać, ale uważamy, że nawet jeśli sytuacja na giełdach się poprawi, nie spowoduje to masowego przepływu klientów z funduszy bezpiecznych do akcyjnych.

W grudniu nawet fundusze dłużne miały ujemne saldo...

Klienci detaliczni są bardzo uczuleni na spadki na giełdach. I na zmienność na rynku obligacji.

Czy likwidacja lokat jednodniowych sprawi, że znaczna część zgromadzonych na nich pieniędzy przepłynie do funduszy?

To kwestia tego, jaką politykę będą prowadzić banki, główni dystrybutorzy funduszy. Czy będą potrzebować kapitału, czy będą stawiać na inne źródła dochodów. Polityka dystrybucyjna może być bardzo odmienna w przypadku różnych banków. Ale masowego napływu środków do funduszy nie należy się spodziewać.

W przypadku waszego nowego funduszu skoncentrowanego na USA opłata za zarządzanie jest poniżej średniej rynkowej. Rozpoczynacie wojnę na opłaty?

Absolutnie nie. I nie sądzimy, żeby opłaty zaczęły spadać w istotny sposób. Klienci nie zwracają na nie zbytnio uwagi, korzyść jest niewielka. Jakaś mała presja na obniżki opłat może się pojawić w przypadku funduszy dłużnych, ale nie w przypadku tych z komponentem akcyjnym.

Czy można się spodziewać nowości w sposobie dystrybucji funduszy?

Jeśli popatrzymy na Zachód, to tam nie pojawiają się jakieś nowatorskie sposoby dystrybucji. Nie sądzę też, aby krajowe TFI próbowały coś oryginalnego wymyślić. Banki, domy maklerskie, doradcy finansowi, ubezpieczyciele i kanał internetowy to sposoby, które wykorzystujemy i ta lista jest raczej zamknięta. W 2011 roku kanał sprzedaży bezpośredniej w przypadku niektórych TFI stał się bardzo znaczący.

Jak ukształtowały się przychody i wynik netto spółki Pioneer Pekao TFI za 2011 r.?

Nie podajemy wyników, zanim nie zrobią tego nasi właściciele UniCredit i Bank Pekao. Ale nie powinny odbiegać od tych z 2010 r., kiedy to skonsolidowany wynik netto sięgnął 116 mln zł. Sierpniowa i wrześniowa przecena akcji spowodowała, że aktywa się istotnie skurczyły. Pozytywny wynik I półrocza został w ten sposób przekreślony.