Strategia jest w trakcie opracowywania. Dotyczy szerszych kwestii, które wymagają rzetelnej i dogłębnej analizy. Owe kwestie to program wydobycia oraz ekspansji w dystrybucji, mającej na celu wzmocnienie pozycji na rynku regionalnym.

Bardzo ważnym obszarem będzie plan dezinwestycji spółek niepowiązanych z podstawową działalnością Grupy Lotos. Kolejnym zadaniem będzie restrukturyzacja Petrobaltiku, odpowiedzialnego za segment poszukiwań i wydobycia Grupy Lotos. Chodzi o to, by spółka ta była nowoczesnym, sprawnie działającym podmiotem, skutecznie zarządzającym aktywami upstreamowymi.

Powstająca strategia jest planem długoterminowym, zawiera wytyczne do 2015 roku. Kluczowy zatem będzie sposób jej realizacji na poszczególnych etapach. Dlatego większą wagę przypisywałbym konkretnemu programowi działań na najbliższe dwa lata.

Jakie są założenia tego programu?

Lotos musi poszukiwać środków finansowych na realizację swoich podstawowych celów działalności. Sprzedaż części spółek będzie istotnym źródłem finansowania kolejnych inwestycji. Mam na myśli m.in. takie podmioty, jak Lotos Serwis, Lotos Parafiny, Lotos Kolej, Lotos Asfalty, Lotos Lab czy Lotos Ochronę. Proces ten powinien rozpocząć się jeszcze w tym roku. Dzięki niemu GL będzie mogła lepiej realizować swoje dotychczasowe działania oraz podjąć nowe inwestycje.

Nową inwestycją miało być przejęcie przez Lotos litewskiej Geonafty. Transakcja nie została jednak sfinalizowana, jak zapowiadano do końca maja. Dlaczego?

Grupa Lotos robi wszystko, aby podejmować najbardziej korzystne i przemyślane kroki i w sposób odpowiedzialny dbać o swoje interesy. Dlatego jeśli chodzi o Geonaftę, widocznie decyzja wymaga pogłębionej analizy, uwzględniającej aspekty prawno-środowiskowe.

Kiedy MSP zdecyduje się na dalszą prywatyzację Lotosu? Ile akcji Skarb Państwa może sprzedać?

Jest jeszcze zbyt wcześnie na takie deklaracje. Najpierw musi być przyjęta poprawka resortu skarbu w sprawie prywatyzacji Grupy Lotos, dopiero to otwiera dyskusję, jak ten proces będzie dalej przebiegać. Na chwilę obecną każdy z wariantów, czyli sprzedaż mniejszościowego i większościowego pakietu akcji, jest możliwy. Jesteśmy za prywatyzacją GL, ale na określonych warunkach. Pierwszy etap to zmiana dokumentów rządowych i akceptacja Rady Ministrów. W drugim etapie zostaną opracowane warianty transakcji.

Czy w kontekście potencjalnych gigantycznych złóż gazu łupkowego, które mogą się znajdować w Polsce, nie powinniśmy renegocjować warunków kontraktu gazowego z Rosją?

Podejmowanie tego typu decyzji musi być bardzo przemyślane i odpowiedzialne. Nie możemy opierać się na ogólnych przesłankach, niepewnych diagnozach i narażać Polski, że zostanie bez dostaw gazu.

Oczywiście gaz łupkowy jest bardzo perspektywiczny dla Polski. Powinniśmy wykorzystać ten potencjał, ale musimy zrobić to bardzo rozważnie. Dzisiaj musimy dokładnie przyjrzeć się perspektywom wydobycia. Nawet jeśli założymy, iż te złoża gazu niekonwencjonalnego już mamy, nie jest powiedziane, że ich eksploatacja będzie opłacalna. A opłacalność wydobycia to tylko jeden problem związany z gazem łupkowym. Drugi, równie istotny dla przyszłości tego projektu, to kwestie ochrony środowiska. Mam na myśli obszary Natury 2000. Część z koncesji poszukiwawczych pokrywa się z tymi obszarami, co może w istotny sposób utrudnić poszukiwania. Część obejmuje również parki krajobrazowe, co całkowicie wyklucza jakiekolwiek ingerencje w ten teren. Odnoszę wrażenie, że w całej dyskusji o gazie łupkowym wszyscy o tym zapomnieli.

Czyli nawet jeśli okaże się, że gaz łupkowy faktycznie mamy, może się okazać, że ze względów ekologicznych nie będziemy mogli go wydobyć?

To w przypadku niektórych koncesji całkiem możliwe. Przy poszukiwaniach i wydobyciu gazu łupkowego mamy bowiem do czynienia z całkowitą dewastacją terenu. Uzyskanie decyzji środowiskowej dla tego typu przedsięwzięć w wielu przypadkach będzie bardzo trudne. A bez niej na teren koncesji nie będzie mógł wjechać nawet jeden Tir. W przypadku poszukiwań gazu łupkowego po wykonaniu jednego odwiertu trzeba wpompować w niego hektolitry wody. Na tym obszarze jeździć będą więc dziesiątki autocystern i ciężkiego sprzętu. Obszar taki zamieni się de facto w plac budowy. Teren jest równany z ziemią, dodatkowo trzeba wybudować drogi dojazdowe. Oczywiście takie roboty na obszarze Natury 2000 można wykonywać, ale to dodatkowo zwiększa koszty projektu i będzie szczególnie dokładnie monitorowane przez odpowiednie organy Komisji Europejskiej.

*Mikołaj Budzanowski

wiceminister Skarbu Państwa odpowiedzialny za spółki sektora naftowego i gazowego