MICHAŁ DUSZCZYK

ŁUKASZ KORYCKI

Rosyjskie media oceniły zakończone negocjacje gazowe z Polską jako wielki sukces Gazpromu. Czy rzeczywiście nasi negocjatorzy ponieśli porażkę?

WALDEMAR PAWLAK*

Pan redaktor zadaje pytanie, jakby pracował dla Gazpromu. Wynik negocjacji to efekt kompromisu i raczej nie przechylałbym wagi na którąś ze stron. Porozumienie zapewnia nam w dającej przewidzieć się przyszłości stabilne dostawy oparte na długoterminowym kontrakcie. Przedłużyliśmy bowiem kontrakt jamalski o 15 lat. Mamy zatem gwarancję dostaw gazu do Polski i funkcjonowania gazociągu tranzytowego aż do 2037 r.

Poza tym udało się nam wyeliminować pośredników w handlu gazem i zwiększyć poziom dostaw bezpośrednio od Gazpromu z obecnych 8 mld m sześc. do około 10 mld m sześc. rocznie.

Zakup w ramach kontraktu jamalskiego tej ilości gazu, którą dotąd importowaliśmy na podstawie umów krótkoterminowych, to według części ekspertów błąd. Kontrakty krótkoterminowe dawały bowiem zamawiającym pewną elastyczność.

Dawały one nadzwyczajne zyski tym, którzy gaz ten dostarczali i dawały nam co kilka lat dużo kłopotów związanych z przedłużaniem tychże umów. Na przykład w 2006 roku, gdy kończyła się taka krótkoterminowa umowa, strona polska została postawiona pod ścianą. Aby zagwarantować odpowiedni poziom dostaw, zrezygnowano wówczas z istotnego bonusa zawartego w kontrakcie długoterminowym, czyli 10-proc. obniżki cen w stosunku do tej, która wynikała z formuły cenowej. W efekcie, po 13 latach od zawarcia kontraktu jamalskiego, musieliśmy za gaz płacić więcej. Ówczesne błędy negocjacyjne doprowadziły zatem do problemów, które sporo nas kosztowały i zresztą do dziś kosztują. To przykład tego, jak opłacalne są owe umowy krótkoterminowe.

Czy porozumienie, które osiągnęliście z Rosjanami, zakłada powrót do tego 10-proc. opustu?

Cena gazu ani formuła, na podstawie której jest ona określana, nie była przedmiotem negocjacji. Pozostała ona niezmieniona i jest ustalana – jak dotychczas – formułą zależną od notowań cen ropy z ostatnich dziewięciu miesięcy.

Od 2010 r. zwiększymy odbiór rosyjskiego gazu na najbliższe 27 lat. Czy nie zwiększy to naszego uzależnienia od rosyjskiego surowca?

Chcę podkreślić, że Polska jest krajem, który ma najmniejszą zależność od zagranicznych dostaw surowców, bo wynosi ona 18 proc. surowców importowanych w stosunku do wydobywanych w kraju. W przypadku innych członków UE ten parametr średnio wynosi około 50 proc. Gaz w polskim systemie energetycznym w sumie ma około 12 proc. udziału, z czego jedna trzecia jest z produkcji krajowej. Polska jest więc najbardziej bezpiecznym energetycznie krajem w Unii.

Więcej informacji: Stawiamy na wieloletnie kontrakty i wydobycie gazu z własnych źródeł

Stawiamy na wieloletnie kontrakty i wydobycie gazu z własnych źródeł