● Jakie są główne problemy związane z finansowaniem inwestycji w energetyce?

– Istnieją trzy najważniejsze problemy, dotyczące wszystkich grup energetycznych działających na polskim rynku. Pierwszy z nich to taryfikacja odbiorców z grup G, czyli odbiorców indywidualnych. Regulacja cen energii dla tych odbiorców przeszkadza w poprawnym funkcjonowaniu przedsiębiorstw energetycznych. Nie chodzi o to, aby można było swobodnie podnosić ceny energii, myślę że do tego nie dojdzie. W trakcie negocjacji nad pozyskiwaniem finansowania zewnętrznego, instytucja finansowa może zapytać o ścieżkę cenową: czy ceny energii reguluje rynek, czy ktoś inny. W przypadku, gdy ceny energii ustalane są administracyjnie, nie jest to dobrze postrzegane przez instytucje finansujące inwestycje energetyczne.

Drugi problem dotyczy Operatorów Systemów Dystrybucyjnych (OSD) – potrzebują oni taryfy wieloletniej, co najmniej na okres pięciu lat. Obecnie taryfy są zatwierdzane tylko na rok, co powoduje dużą niestabilność w działalności OSD i problemy z wytyczeniem ścieżki rozwoju, w tym też z wprowadzeniem inwestycji proefektywnościowych. Operatorom znacznie łatwiej byłoby inwestować w modernizację i rozbudowę sieci, gdyby obowiązywały taryfy wieloletnie.

Trzeci warunek to odejście od rozliczeń według zasady miedzianej płyty i wprowadzenie opłat węzłowych. Funkcjonowanie rynku w oparciu o miedzianą płytę preferuje inwestycje w pobliżu źródeł paliw, a więc głównie na Śląsku i w okolicach kopalń węgla brunatnego. Powodem są niższe koszty transportu węgla. Zupełnie pomija się fakt, że transport energii również kosztuje, może nie mniej niż transport węgla – występują przecież straty przesyłowe, a budowa sieci przesyłowych i dystrybucyjnych to bardzo kosztowne inwestycje. Przy rozliczeniu miedzianą płytą inwestycje z dala od kopalń węgla mają trudniejszy start.

● Kiedy spodziewa się Pan zniesienia taryf dla grup G?

– Wszystkie przesłanki do zniesienia taryfy G występują już dziś. Czy za tymi przesłankami pójdzie decyzja prezesa URE, tego nie wiem. Chciałbym, aby tak się stało.

● Czy wprowadzenie cen węzłowych znacznie zróżnicowałoby ceny energii w Polsce, w zależności od obszaru?

Tak. Proszę sobie jednak wyobrazić, że np. w Warszawie Rada Miejska podejmuje decyzję, że za przejazd taksówką płaci się jedną stawkę, niezależnie od odległości i pory dnia. Dla części klientów byłaby to świetna wiadomość, dla innych fatalna, bez wątpienia byłaby to jednak likwidacja rynku. A taką sytuację mamy obecnie w przesyle energii. Nie płacimy za odległość, nie płacimy w związku z tym prawdziwych kosztów przesyłu.

● Czy dla grupy Energa wprowadzenie cen węzłowych byłoby korzystne?

Byłoby to korzystne dla wszystkich inwestorów chcących budować nowe źródła wytwarzania blisko odbiorcy, ale niekoniecznie blisko źródła paliwa. Takie rozwiązanie poprawiłoby stabilność pracy sieci i podniosłoby stan bezpieczeństwa energetycznego. Jeżeli źródła energii będą rozproszone, zwiększy się odporność sieci na awarie.