● Niektórzy sprzedawcy energii obniżyli ceny energii dla odbiorców przemysłowych. Co, pana zdaniem, było powodem tych obniżek?

– To efekt działania podaży i popytu. Nastąpiło spowolnienie gospodarcze, w efekcie którego zmniejszył się popyt na energię, a w takim przypadku sprzedawcy energii w naturalny sposób starają się utrzymać swoich klientów. Jednym ze sposobów utrzymania klienta jest obniżenie dla niego cen energii elektrycznej.

● Kilka miesięcy temu prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) namawiał sprzedawców do obniżenia cen. Wtedy sprzedawcy twierdzili, że jest to niemożliwe. Czy prezes URE miał rację?

– Nie chodzi o rację, lecz o uwarunkowania rynkowe. Uwarunkowania rynkowe pomiędzy jesienią roku 2008 a obecną sytuacją znacznie się zmieniły. Jesienią Polska nie przewidywała tak znacznego pogorszenia sytuacji gospodarczej, dlatego też kontraktacja na 2009 rok przebiegała w zupełnie innych warunkach. Teraz to spowolnienie staje się faktem i przekłada się na ceny energii. Pamiętajmy jednak, że cena na rynku hurtowym nadal znajduje się na relatywnie wysokim poziomie, dalekim od średnich cen, jakie obowiązywały w okresie funkcjonowania kontraktów długoterminowych.

● Odbiorcy energii często twierdzą, że wytwórcy mają wobec nich pozycję dominującą. Zgadza się pan z tą oceną?

– W przypadku wytwórców energii ich zarządy dążą do maksymalizacji zysku, ponieważ do tego zostały powołane. Przemysłowi odbiorcy energii również dążą do maksymalizacji swojego zysku, mamy więc do czynienia z normalnym zjawiskiem w gospodarce rynkowej. Można mówić, że przedsiębiorstwa energetyczne w pewnych okresach mogą mieć mocniejszą pozycję wobec odbiorców energii, ale również można sobie wyobrazić sytuację odwrotną.