● Stowarzyszenie branżowe ENPA namawia wydawców prasy, by skarżyli do sądu Google za wykorzystywanie w serwisie Google News ich treści. Jak napisano, by uświadomić Google'owi krzywdy, jakie wyrządza czytelnikom, dziennikarzom i innym pracownikom. Jak na to zareagujecie?

– Jakie krzywdy? Powiem szczerze, że mam problem z tym oświadczeniem, bo trudno znaleźć w nim racjonalne argumenty, do których można by się ustosunkować.

● ENPA trwierdzi, że Google obiecywał, iż nie będzie sprzedawał reklam w Google News, a teraz to robi na amerykańskich stronach serwisu. Zdaniem ENPA, Google zarabia więc kosztem wydawców, nie dzieląc się z nimi pieniędzmi.

– Gwoli ścisłości, nie mamy obecnie planów wprowadzania reklam w Google News poza USA. Ale, co w tym złego, że tam są reklamy? Przecież ewentualny udział tego serwisu w rynku reklamowym będzie niezauważalny, a serwis zarobi tylko na swoje utrzymanie.

● Co chwilę jednak niektórzy wydawcy na świecie mówią, że Google bogaci się ich kosztem, a oni nic z tego nie mają. Twierdzą, że Google News ogranicza ruch na ich stronach, bo niektórym wystarczają same nagłówki w waszym serwisie.

– W tym, co mówią niektórzy wydawcy, jest dużo uprzedzeń i po prostu brak znajomości tematu. Google News to wyszukiwarka, która zamieszcza tylko fragmenty informacji i linkuje bezpośrednio do ich źródła. Proszę zwrócić uwagę, jak diametralnie różną mamy filozofię działania od portali internetowych. Google News nie zależy, tak jak portalom, na zatrzymaniu u siebie użytkowników, tylko na ułatwianiu im życia i kierowaniu ich do wiarygodnych źródeł informacji.

Każdy wydawca może sam podjąć decyzję, czy chce być indeksowany przez Google i w konsekwencji być w wyszukiwarce ogólnej i wyszukiwarce newsów. Wystarczy odpowiednie przygotowanie swojej strony. Jeśli nie chce być obecny tylko w tej drugiej, wystarczy jeden mejl do nas. Nic prostszego. Tylko pytanie, czy w efekcie wzrośnie ruch bezpośrednio na stronach wydawców? Oczywiście, że nie, bo znika on z obiegu. Jeśli wydawca zabierze swój tytuł z półki w salonie prasowym, to nie zwiększy sprzedaży. Rezygnacja z indeksowania przez wyszukiwarkę to po prostu wycofanie swojej oferty z takiej półki w internecie. Żaden z polskich wydawców nigdy tego nie zażądał. Przeciwnie, większość z nich pyta, co zrobić, by lepiej pozycjonować w Google News swoje informacje. A co do zarzutu, że niektórym czytelnikom wystarczy tylko nagłówek – to prawda, ale przecież ludzie też nie czytają każdego tekstu w gazecie. Wybierają tylko to, co ich interesuje. Trzeba natomiast oddać Google’owi, że dzięki niemu wzrasta świadomość poszczególnych marek i po prostu możliwość szerokiego zaprezentowania przez wydawców swojej oferty. Proszę mi powiedzieć, czy kiedykolwiek wcześniej wydawca np. Gazety Pomorskiej miał szanse docierać do tak szerokiej publiczności jak dziś? Nigdy.

● Może wydawcy zostają w Google News, bo nie mają wyjścia? Jak powiedział mi kiedyś jeden z nich, z Google’em nie ma sensu walczyć, bo Google to internet. Szukają jednak na gwałt nowego sposobu zarabiania w sieci i stąd te zarzuty.

– Ale to nieprawda, że Google nic wydawcom nie daje. Poza niespotykanym dotychczas zasięgiem wydawcy otrzymują od Google także pieniądze. W ubiegłym roku trafiło do nich na całym świecie 5 mld dolarów. W sumie wszystkim naszym partnerom, u których wyświetlamy reklamy, oddaliśmy około 27 proc. ubiegłorocznych przychodów. Trudno polemizować z tymi danymi. Tak naprawdę problem wydawców leży gdzie indziej. Tu nie chodzi o Google czy inne serwisy, tylko generalnie o internet oraz to, jak zmienił świat, w tym świat wydawców. A zmienił go bezpowrotnie. Rozumiem, że wydawcy mogą mieć trudności z adaptacją do nowej rzeczywistości, bo wymaga to od nich ogromnych zmian. Ale muszą je wprowadzić, bo stare czasy, kiedy kontrolowali rynek informacji, już nie wrócą. Dlaczego ogłoszenia drobne uciekają do internetu? Bo jest on lepszym narzędziem niż prasa. Wydawcy muszą się z tym pogodzić i dostosować do nowej rzeczywistości, obrażanie się na nią nic im nie da. To trochę tak, jakby producent dorożek obrażał się, że wynaleziono samochód i ludzie wolą ten środek transportu. Szkoda mi oczywiście producenta dorożek, ale to nie powód, by zatrzymywać postęp. Tego zrobić się zresztą nie da.

● ARTUR WALISZEWSKI

od 2006 roku szef Google Polska. Wcześniej związany z portalem Onet, gdzie pracował dziewięć lat