● Twierdzi pan, że energetyka wiatrowa zacznie sprawiać kłopoty północno-zachodniej Polsce. Dlaczego?

– W rejonach objętych sieciami Enea Operator i Energa Operator, czyli w północno-zachodniej Polsce, są najkorzystniejsze warunki pogodowe dla budowy farm wiatrowych. Szczytowe potrzeby klientów na naszym terenie to 3 tys. MW, a mamy wnioski o wydanie warunków przyłączenia dla źródeł odnawialnych, przede wszystkim wiatrowych, o mocy 18 tys. MW. Ta nowa moc naszym odbiorcom potrzebna nie jest, ale żeby ją przyłączyć, musielibyśmy wydać około 3,5 mld zł. To spowodowałoby wzrost cen dystrybucji o 15–20 proc. na naszym terenie, a nie ma powodów, żeby odbiorcy przyłączeni do naszej sieci płacili za dystrybucję więcej niż inni.

● Jakie rozwiązanie proponujecie?

– Koszty wynikające z przyłączania odnawialnych źródeł energii powinni ponosić w jednakowym stopniu wszyscy odbiorcy w kraju. Koszty przyłączeń tych źródeł do sieci powinny być przenoszone na odbiorców przez taryfę PSE Operator, a za jej pośrednictwem na ceny dystrybucji. Jeśli nie rozłożymy równomiernie kosztów przyłączenia źródeł odnawialnych, to dystrybucja u nas czy w Enerdze będzie droższa niż gdzie indziej. To by oznaczało pogorszenie warunków inwestowania w części Polski, co nie jest zasadne z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju regionalnego.

● A przyłączacie farmy wiatrowe, czy rozmawiamy o teorii?

– Jak dotąd przyłączyliśmy około 150 MW, ale wydaliśmy warunki przyłączenia na około 2700 MW. Teraz zdarzają się już odmowy dla kolejnych inwestorów, bo w pewnych obszarach sieci nie ma już możliwości technicznych przyłączania nowych źródeł wytwórczych. Kierujemy te sprawy do regulatora, a tam trwają dyskusje, co z tym dalej zrobić.