● Z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski istotna jest dywersyfikacja nie tylko kierunków, ale również źródeł dostaw. Emfesz ma jednak gaz od Gazpromu, od którego próbujemy się uniezależnić. Niektórzy eksperci ostrzegają, że również w przypadku kontraktu na dostawy LNG, który PGNiG podpisało z Katarem, ostatecznie gaz może dostarczyć nam ponownie Gazprom. Czy to realna groźba, jeśli ten koncern wróci do planów budowy terminalu gazu skroplonego na Bałtyku?

– Powstanie tego terminalu stoi pod dużym znakiem zapytania. Poza tym Katar już raz proponował Polsce dostawy gazu i ich zaangażowanie w dostarczanie LNG do naszego kraju jest niezagrożone. Nasi partnerzy z Kataru mają w budowie duże instalacje skraplające, więc nie interesują ich raczej kontrakty typu swap z Gazpromem, muszą bowiem gdzieś na rynku światowym ulokować swój gaz, w tym w Polsce.

● Kontrakt z Qatargasem zagospodarowuje niewiele ponad 50 proc. możliwości przeładunkowych świnoujskiego terminalu. Czy zatem PGNiG podpisze jeszcze jeden kontrakt terminowy?

– Jeśli terminal ma być elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego, to nie może być zakontraktowany „pod korek”. Zakontraktowanie go w 100 proc., w sytuacji gdy wypada jakikolwiek inny kontrakt na dostawy, sprawi, że przestanie on pełnić rolę zaworu bezpieczeństwa. Nie będzie wówczas luzu w bilansie, który pozwoli uzupełnić dostawy. Nie wykluczamy co prawda dodatkowych dostaw średniookresowych i krótkoterminowych, ale na mniejszą skalę.

● A co z kontraktem na dostawy 2,5 mld m sześc. gazu, który miałby obowiązywać od 2010 roku?

– Dzisiaj każda nasza próba powrotu do rozmów o kontrakcie na 2010 rok i lata następne kończy się oświadczeniem Rosjan, że jak będzie spotkanie komisji międzyrządowych, to sprawa ta będzie ustalona. Niech więc spotkają się grupy międzyrządowe, które mają uzgodnić projekt porozumienia.