– Nie. Rada w swoich decyzjach uwzględnia projekcję, którą przygotowuje Narodowy Bank Polski. Oczywiście wszystkie prognozy, które płyną ze świata, w jakiś sposób są uwzględnianie, ale tylko jako dodatkowe punkty odniesienia. W projekcji z lutego mieliśmy centralną ścieżkę wzrostu gospodarczego na plusie, na poziomie 1,1 proc. w tym roku. Zobaczymy, co pokaże projekcja, która zostanie opublikowana w czerwcu. Ważne jest to, że na podstawie dostępnych już danych szacunki dotyczące wzrostu PKB w I kwartale nie odbiegają znacznie od tego, co pokazywał nasz model, czyli nieco poniżej 2-proc. wzrostu gospodarczego. Na tej podstawie nie można więc założyć, że tzw. centralna ścieżka PKB w nowej projekcji, przesunie się. Choć nie można wykluczyć, że może nastąpić przesunięcie w dół ze względu na nowe prognozy makroekonomiczne dla naszego otoczenia. Jeżeli prognozy dla Niemiec, całej Europy i USA okażą się gorsze w momencie przygotowywania projekcji, to wtedy centralna prognoza PKB może zostać skorygowana w dół. Nie da się w tej chwili dokładnie oszacować prawdopodobieństwa takiego rozwoju wydarzeń. Model będzie uwzględniał dane z końca maja, jest jeszcze na to kilka tygodni.

● Czy w związku z tym, że projekcja będzie opublikowana w czerwcu, RPP będzie chciała poczekać na więcej informacji i wstrzyma się z obniżkami w maju?

– Jest wiele przesłanek, by z ewentualną kolejną obniżką poczekać do czerwca. Jedna to projekcja, która jest naszym sposobem patrzenia w przyszłość. Druga to ostatni szacunek kwietniowej inflacji sporządzony przez Ministerstwo Finansów. On wskazuje, że inflacja w kwietniu mogła wzrosnąć do 3,9 proc. To się oczywiście nie musi potwierdzić w danych GUS, niemniej jednak generalnie jest takie oczekiwanie, iż wskaźnik wzrostu cen w kwietniu wzrósł. Z drugiej strony ze wszystkich prognoz krótkookresowych wynika, że już w maju inflacja powinna spadać. Ale o tym dowiemy się dopiero w połowie czerwca. Gdy będziemy znali te dane, mogą nam one ułatwić ewentualne podjęcie decyzji.

● Wracając do prognoz wzrostu gospodarczego: nawet te najbardziej pesymistyczne z Komisji Europejskiej sytuują Polskę na niezłej pozycji na tle innych krajów UE. Czy jest szansa, że łatwiej nam będzie teraz dogonić kraje UE?

– Na tle Unii wypadamy bardzo dobrze. Dla wielu to może być zaskakujące, ale na to wskazują liczby. Jednak to doganianie Europy przez naszą gospodarkę to proces znacznie dłuższy niż tylko jeden cykl koniunkturalny. Taka perspektywa, o której można mówić, to jest zaczepienie o datę wejścia do Unii Europejskiej. Nie ma żadnych wątpliwości, że w ciągu ostatnich pięciu lat zmniejszyliśmy dystans do Europy. Trzeba to rozpatrywać w takim horyzoncie. To, że w fazie spadkowej cyklu wypadamy lepiej, jest oczywiście dobre, ale to zbyt krótki okres, żeby wyciągać wnioski na temat naszej pozycji w UE.