Rozmawiamy z TOMASZEM KOŁODZIEJEM, prezesem ARiMR - Już jutro (15 kwietnia) Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa rozpocznie pierwsze w tym roku nabory na unijne dotacje dla rolników i przedsiębiorców. Na początku maja o wsparcie będą mogły ubiegać się mikrofirmy.
Publikacja: 14 kwietnia 2009, 03:00
● W środę agencja rozpocznie kilka naborów wniosków o unijne dotacje? Czego mogą się spodziewać beneficjenci?
- Wznawiamy nabory wniosków na działania z PROW 2007-2013, uruchomione już w ubiegłych latach, a także rozpoczniemy nowe, z których środki będą dostępne po raz pierwszy. Od 15 kwietnia zacznie się przyjmowanie wniosków na: Zwiększanie wartości dodanej podstawowej produkcji rolnej i leśnej, Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej, Korzystanie z usług doradczych przez rolników i posiadaczy lasów czy Uczestnictwo rolników w systemach jakości żywności. Od 21 do 28 kwietnia wnioski o pomoc będą mogli składać rolnicy, którzy chcą inwestować w modernizację gospodarstw. Na początku maja rozpoczniemy po raz pierwszy nabór wniosków o dotacje na Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw na obszarach wiejskich. To łącznie około 6 mld zł, które zasilą wieś.
● Ile w tym roku będzie naborów wniosków o wsparcie finansowe dla mikroprzedsiębiorców?
- Wnioski o przyznanie pomocy finansowej na to działanie będzie można składać od 5 do 18 maja. Wysokość środków finansowych przewidziana na pomoc w tworzeniu i rozwoju mikroprzedsiębiorstw wynosi w 2009 roku 1,25 mld zł. W tej chwili nie planujemy kolejnych naborów wniosków dla mikroprzedsiębiorców w 2009 roku, chyba że nie uda się tych środków rozdzielić w pierwszym naborze.
● 1,25 mld zł to sporo na wsparcie mikroprzedsiębiorstw. Jeden beneficjent może maksymalnie dostać 300 tys. zł. Nie obawia się pan, że ze względu na kryzys tych pieniędzy nie uda się rozdzielić?
- My dajemy przedsiębiorcom dostęp do wsparcia. Beneficjent sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy będzie się o nie starał. Kryzys spowodował, że są trudności z uzyskaniem finansowania bankowego, a firmy wstrzymują się z inwestycjami. Każdy potencjalny przedsiębiorca zastanowi się dwa razy, zanim podejmie decyzję o inwestowaniu własnych środków. Jednak sektor rolny ma swoją specyfikę, bo dzięki wsparciu unijnemu jest bardziej stabilny i w związku z tym bezpieczniejszy niż inne gałęzie gospodarki. Dlatego patrząc na sytuację rynkową, oceniam, że nie powinno być źle. Być może podziała to nawet ozdrowieńczo. W czasach hossy często decyzje o inwestowaniu nie są do końca przemyślane, natomiast bessa zmusza przedsiębiorców do dokładnej analizy planowanych inwestycji.

Od początku maja baryłka ropy potaniała o 15 proc. Nie oznacza to jednak, że możemy się spodziewać spadku cen na stacjach w Polsce, bo przeszkadza w tym umacniający się dolar.




