Z ostatniej chwiliLecą głowy w resorcie zdrowia: Premier odwołał wiceministra Włodarczyka, który odpowiadał za leki
Rozmawiamy z dr. inż. ANDRZEJEM KĄDZIELAWĄ z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Warszawskiej - Dzisiejsza struktura Urzędu Regulacji Energetyki i możliwości prowadzenia nadzoru regulacyjnego nie przystają do nowego kształtu sektora po tym, jak powstały duże, skonsolidowane grupy energetyczne. Jeśli chcemy wzmocnić regulatora rynku, trzeba z URE zrobić instytucję niezależną od rządu i jego agend.
Publikacja: 8 kwietnia 2009, 11:45 Aktualizacja: 8 kwietnia 2009, 12:13
● Minister skarbu niedawno powiedział, że realizacja planów prywatyzacji sektora energetycznego będzie przyspieszana, nawet gdyby miało to oznaczać mniej korzystną wycenę majątku, a prywatyzacja przez giełdę ma ustąpić pierwszeństwa inwestorom branżowym. Czy ta koncepcja się broni?
- Skoro energetyka ma działać na warunkach rynkowych, to musi być przeprowadzona prywatyzacja. Trzeba tylko określić, czego się po niej spodziewamy, i jak ją przeprowadzić. Prywatyzacja nie powinna być celem samym w sobie, powinna być narzędziem do stabilizacji warunków rynkowych, poprawy jakości zarządzania czy zdobycia środków na inwestycje rozwojowe. Pojawia się pytanie: jaka forma prywatyzacji przyniesie większy efekt w tych obszarach - debiut giełdowy czy sprzedaż inwestorowi strategicznemu?
Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że bywa z tym różnie. Są tacy inwestorzy, którzy weszli do naszej energetyki i inwestują w nią w sposób planowy, zgodnie z przyjętą strategią, są też inni, którzy po prostu eksploatują, to co zakupili. Na przykład Połaniec jest eksploatowany zgodnie z regułami, ale nikt tam na razie nie myśli o inwestowaniu rzeczowym. Kolejny przykład to Vattenfall, który ma inną strategię. Zapowiedział budowę w Warszawie na Siekierkach nowego bloku i w sposób profesjonalny przygotowuje się do tej inwestycji.
W transakcjach prywatyzacyjnych jedną z podstawowych jest sprawa dokładnego sprecyzowania umowy i możliwości wyegzekwowania tego, co jest w niej zapisane.
● Jaki wpływ na prywatyzację może mieć przeprowadzona w 2007 r. konsolidacja sektora? Jej skutki dla budowy konkurencyjnego rynku energii oceniane są jako fatalne.
- Gdyby konsolidacja była przeprowadzona konsekwentnie, to wszelkiego rodzaju synergie z nią związane pozostałyby po stronie prywatyzowanych grup kapitałowych. Wycena grup byłaby znacznie wyższa. Ale jeśli coś jest zaczęte, niedokończone i pod wpływem potrzeby chwili rodzi się decyzja o prywatyzacji, to trzeba się liczyć z niższymi wpływami.
● A co w konsolidacji jest niedokończone?
- Restrukturyzacja wewnętrzna grup kapitałowych. Powinna się ona zacząć od sprecyzowania wizji, misji, celów strategicznych, które później będą miały przełożenie na struktury organizacyjne. Pochodną celów strategicznych są linie biznesowe w grupach kapitałowych, związane przede wszystkim z wydobyciem, wytwarzaniem, dostawą, obrotem energii. One muszą mieć konkretną strukturę organizacyjną z podziałem praw i obowiązków dla wszystkich gremiów kierowniczych.
● Czy z tym są kłopoty?
- O ile wiem to tak, bo żadna z konsolidacji nie została dokończona. Wszystko się dzieje. A na jakim jest etapie, to wiedzą tylko właściciele i doradcy prywatyzacyjni. Podstawą wyceny koncernu jest jakość w zakresie zarządzania i perspektywy rozwoju. Przy dobrej strategii i organizacji wewnętrznej firma będzie z pewnością dobrze notowana. Ocenę tego wszystkiego inwestor dostanie od doradcy prywatyzacyjnego, który ma dostęp do danych o firmie oraz oszacuje wszystkie ryzyka.

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




