Wiele osób decyduje się na kredyt konsolidacyjny i zwraca uwagę na to, że bank promujący go wykazuje dużą wstrzemięźliwość, a często odmawia jego udzielenia.

Dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy starania o kredyt konsolidacyjny są spóźnione i np. zainteresowana osoba, szukając ratunku na własną rękę, np. zadłużyła się do granic limitu w ramach jednej lub nawet kilku kart kredytowych, wykorzystuje non stop limit debetowy itp. Trzeba bowiem wiedzieć, że te krótkoterminowe zobowiązania także brane są przez bank przy ustalaniu zdolności kredytowej wnioskodawcy. Dlatego zamiast szukać łatwego ratunku na chwilę, lepiej o kredycie konsolidacyjnym pomyśleć nawet na zapas.

Na liście osób, które powinny poważnie pomyśleć o uporządkowaniu swoich domowych finansów, jest przynajmniej kilka grup kredytobiorców. Wiele jest osób, które spłacają kilka kredytów, np. kredyt hipoteczny na zakup mieszkania, kredyt na zakup samochodu, kredyt odnawialny oraz rozłożone w czasie zadłużenie na karcie kredytowej. Są też tacy, którzy zaciągnęli kredyt walutowy, zwłaszcza w euro, w okresie gdy waluta ta była 20 proc. i więcej tańsza niż obecnie.

Nie brakuje osób, które wzięły np. czteroletni kredyt na cele konsumpcyjne, udzielony im przez jedną z instytucji wedle uproszczonych procedur (np. przez telefon), ale wciąż oprocentowany na poziomie 20-25 proc. rocznie. Jeszcze bardziej liczną grupę stanowią osoby, które wzięły wieloletni kredyt do maksymalnych granic swojej zdolności kredytowej, a ponieważ spadły ich dochody, mają coraz większe kłopoty z jego obsługą.

Takich okoliczności, sprawiających, że warto zastanowić się nad zamianą kredytów - czy choćby tylko jednego kredytu - jest dużo więcej. Mało tego. Nad zamianą kredytu warto zastanowić się także wówczas, gdy nie mamy kłopotów z jego spłatą, ale jego oprocentowanie odbiega na korzyść podobnych kredytów udzielanych przez banki obecnie, a na dodatek planujemy kolejną inwestycję finansowaną z innego kredytu.