statystyki

Petru: Czas przywrócić równowagę między polityką a biznesem

autor: Ryszard Petru24.07.2012, 10:13; Aktualizacja: 24.07.2012, 10:16

Na początku XIX wieku, kiedy powstawały podwaliny współczesnego państwa i formułowano jego obowiązki wobec obywatela, bilans odpowiedzialności był daleki od sprawiedliwości społecznej. Dlatego też tamto stulecie do dziś utożsamiamy z dzikim kapitalizmem rodem z „Ziemi Obiecanej”. Praca dzieci, brak ubezpieczenia zdrowotnego, nie wspominając o socjalnym, emerytalnym czy chorobowym.

reklama


reklama


 Dopiero Bismarck wprowadził ubezpieczenia społeczne, działające według zasady, że wypłacane emerytury są finansowane przez składki odprowadzane przez pracujących. Po II wojnie światowej stworzony został mechanizm podziału zadań pomiędzy obywatelem a państwem, który skutecznie działał przez co najmniej 30 lat. Opis ten dotyczy wyłącznie zamożnych państw demokratycznych, w innych przypadkach bowiem państwo wciąż nie było odpowiedzialne za organizację podstawowych usług publicznych dla obywateli, lub też – jak w przypadku bloku komunistycznego – przejęło odpowiedzialność za większość procesów społecznych i gospodarczych. Analizując najnowszą historię krajów rozwiniętych, nie sposób nie zauważyć, że po sukcesie, jakim była odbudowa Zachodu po spustoszeniach wojennych, wraz ze wzrostem zamożności, rola państwa zaczęła nadmiernie rosnąć.

To elementarz, ale dobrze jest przypomnieć, kto ustala, a następnie finansuje podział zadań. Głosują wszyscy, ale utrzymują się ci, którzy tworzą wartość dodaną, czyli przedsiębiorcy i pracownicy sektora prywatnego. To na ich barkach spoczywa funkcjonowanie państwa. Z upływem lat podział ten ma coraz mniej wspólnego z dobrowolnością. Znajdą się zapewne tacy, którzy uznają, że prawdziwa wolność gospodarcza polega właśnie na pełnej dobrowolności i państwo za bardzo rozpanoszyło się na koszt podatników. To też przesada. Ale faktem jest, że wraz ze wzrostem znaczenia aparatu nacisku i administracji oba te światy zupełnie się rozjechały, stały się w niektórych przypadkach zupełnie sobie obce. Wrogość polityki i biznesu było wyraźnie widać w okresie IV RP, kiedy to jakikolwiek kontakt z prywatnym przedsiębiorcą był postrzegany prawie jak przestępstwo. Doszło więc do zachwiania równowagi władzy.

IV RP była skrajnym przypadkiem, częściej mamy do czynienia z bardziej cywilizowanymi przykładami zbytniej ingerencji państwa w realną gospodarkę, ze szkodą zarówno dla gospodarki, jak i jakości państwa. Dwa przykłady motoryzacyjne z Francji i Włoch najlepiej obrazują tę zależność. Zacznijmy od koncernu Fiat, który pod wpływem nacisków politycznych podjął decyzję o przeniesieniu produkcji modelu Panda z tańszej Polski do droższych Włoch. Decyzja ta była spowodowana rosnącym bezrobociem we Włoszech, uznano, że przeprowadzka pozwoli zachować miejsca pracy. Niedawno natomiast Francois Hollande zakwestionował plan zwolnień w Peugeocie, również powołując się na potrzebę chronienia francuskich miejsc pracy. Peugeot jest firmą prywatną, ingerencja prezydenta Francji w politykę spółki, której sprzedaż samochodów spada na znajdujących się w recesji rynkach Europy Południowej, jest już skrajnym przypadkiem niewłaściwego balansu władzy. Efekt obu decyzji jest taki, że zarówno Fiat, jak i Peugeot stają się mniej konkurencyjne na rynku globalnym i prędzej czy później zapłacą za nierentowne decyzje jeszcze większymi zwolnieniami.

Władza polityków i państwa poszła za daleko, wynaturzyła się, a dotychczasowe techniki pobudzania wzrostu już nie działają. To jest jeden z podstawowych problemów europejskich, którego większość obecnej elity politycznej nie chce przyjąć do wiadomości.

Nie można też w żadnym wypadku zostawić gospodarki w rękach samych przedsiębiorców. Po to są tworzone regulacje rynkowe, aby zapobiec wynaturzeniem, po to istnieją instytucje nadzoru, aby uniknąć nierównowagi czy monopoli na poszczególnych rynkach. Po to wreszcie biznes finansuje edukacje i naukę (poprzez podatki), aby świat szedł do przodu. Ten układ może sprawnie działać, pod warunkiem że zachowana jest równowaga. W Europie ewidentnie tak nie jest. Kryzys powinien być czasem na samoograniczenie władzy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Biznes ju,daszyszy za euro-srebrniki !(2012-07-25 08:38) Odpowiedz 00

    Obecni bandyci PO,SLD (PZPR),PSL (prostytutka PRL),RuchaczePalikotowni prowadza biznesowa POlityke sprzedania i likwidacji Polski !
    Jud,asze za eurosrebrniki !

  • Nie znam polityka, który potrafiłby;(2012-07-24 11:25) Odpowiedz 00

    - dobrze pracować;
    - byłby wysokim specjalistą od czegoś;
    - ...
    JEST JAK "KRÓL MIDAS", CZEGO NIE DOTKNIE TO ZEPSUJE.

  • Attylla62(2012-07-24 14:40) Odpowiedz 00

    1 Rozporządzenie RM w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2013 r. (Projekt z 29 czerwca 2012 r.) 03-07-2012 2 Rozporządzenie RM w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2013 r. (Projekt z 9 lipca 2012 r.) 10-07-2012

    W związku interwencją jedynego na cała Polskę Rzecznika praw „ Plebsu „ ( czytaj obywateli ) mamy z powrotem wrócić do „ starych zasad „ przyznawania rent i emerytur .
    Rzecznik praw obywateli uznał że przyznawane ustawą wydaną 31 stycznia 2012r .renty i emerytury , ich zasady i wysokość , łamią podobno nasze prawa obywatelskie i zaskarżył tę nową ustawę która ustanawiała coroczną rewaloryzację na zasadzie kwotowej – równą dla wszystkich za łamiącą nasze prawa . Trybunał Konstytucyjny akceptował powyższą skargę i tym sposobem wracamy więc do starych zasad .
    „ Ten kto miał więcej ( czyt. większą emeryturę rentę ) , dostanie stosownie większą podwyżkę rewaloryzacyjną „ .
    Ten co miał mało , dostanie za to że miał mało , także mało .
    Czyli bogacz dostanie np. 300,00 zł a biedak 30,00 zł !!!
    Po to walczyliśmy o uczciwość i sprawiedliwość by teraz z inicjatywy OSOBY – która ma bronić obywateli ( zwłaszcza biedaków – bogaty sam się obroni ) to nagle stracić .
    Wg . rzecznika bogatemu należy się większe odszkodowanie niż biedakowi , . lepsza opieka lekarska ,lepsze leki , szpital itp..
    Z dozą ogromnej woli rozumiał bym jeszcze taki punkt widzenia jeśli idzie o emeryta .
    Emeryt to człowiek który dożył stosownego wieku płacąc składki . Jest oczywistym że płacąc je większe ( więcej zarabiał ) ma prawo żądać większej emerytury a co za czym idzie większych dofinansowań niż ten co płacił je o wiele mniejsze .
    Ale dlaczego ma to być identycznie jeśli idzie rencistę . ???
    Rencista to człowiek nawet młody , który w wieku produkcyjnym utracił możliwość uzyskiwania dochodu ze stosunku pracy w wyniku splotu zdarzeń ( choroba zawodowa , wypadek , wyeksploatowanie organizmu, inne choroby ).
    Z jakiej racji i jakie prawo daje podstawy do tego by takiej osobie która w wyniku nieszczęścia znalazła się w sytuacji tragicznej ( renta którą otrzymał jako całkowicie niezdolny do pracy , renta która nie pozwala mu tylko umrzeć z głodu ) otrzymywał w odniesieniu do niej także mniejszą rewaloryzacje .
    Przecież on nie chciał tracić , nóg , rąk , czy wzroku . To nie on a wypadek ( rozjechał go pijak na drodze ) czy nagła choroba spowodowała że nie „ dosłużył się „ odpowiednio wyższych apanaży „ nie płacił odpowiednio wysokich składek by otrzymać u schyłku życia w trudnej sytuacji stosowną podwyżkę ( rewaloryzację ) .
    Jest dla mnie oczywistym to że ustawodawca w odniesieniu do rewaloryzacji rent i emerytur nie rozgraniczając tych dwu grup społecznych krzywdzi w sposób oczywisty grupę rencistów .
    Niezrozumiałym jest to jak może tylu „ uczonych , prawników i ustawodawców „ nie dostrzegać tak ogromnego bezprawia .i dyskryminacji .
    Każda zmiana na logikę powinna przynosić korzyści ! – po to je się robi , powrót do starych zasad ( zmieniano je przecież dlatego że były złe i krzywdzące ) to dla mnie oczywiste lobby rządzących dla osiągnięcia swoich osobistych korzyści .
    Zawsze będę się dziwił dlaczego prezydent , rajcowie ,posłowie senatorzy mówiąc ogólnie elita rządząca ma np. bezpłatne przejazdy środkami komunikacji miejskiej a np. zasłużony honorowy dawca krwi lub rencista musi płacić 50% .
    Ja będąc tym notablem , otrzymując w porównaniu do tych biedaków ogromną gażę wstydził bym się z takich przywilejów korzystać i zrzekł bym się tychże , na ich rzecz..
    Mając na uwadze tę rewaloryzację w sprawie której się wypowiadam okazuje się że ci co mają ogromne pieniądze czują się skrzywdzeni , dostając równorzędną rewaloryzację do tych co ledwie wiążą” koniec z końcem „ . WSTYD PANOWIE I PANIE!!! .
    Abstrahując od tego , jednoznacznym jest to że zrównanie - wrzucenie obu grup społecznych do jednego koszyka - to czyste bezprawie .
    Attylla ( nico50@op.pl )

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

reklama